Remis na początek sagi: Real Madryt - Barça 1:1

IceMan

16 kwietnia 2011, 20:50

Brak komentarzy
Dzisiejsze derby były pierwszym z całej serii pojedynków pomiędzy odwiecznymi rywalami. Pierwszym i zarazem (przynajmniej teoretycznie) najmniej ważnym. Po wyrównanym i pełnym emocji spotkaniu Barcelona zremisowała z miejscowym rywalem 1:1. Jeszcze przed meczem ze stolicy Hiszpanii dotarła do nas wspaniała informacja. W pierwszym składzie na boisko wybiegł bowiem powracający do gry Carles Puyol, który wyprowadził swój zespół na murawę rozgrzanego Santiago Bernabéu.

Początek meczu był bardzo spokojny. Mistrzowie Hiszpanii od pierwszych minut kontrolowali przebieg spotkania i bardzo szybko uzyskali ogromną przewagę w posiadaniu piłki. Pierwsza godna uwagi akcja miała miejsce w 9. minucie. Cristiano Ronaldo był faulowany w okolicach 25-metra przez Adriano, który za przewinienie zobaczył żółtą kartkę. Sam poszkodowany w swoim stylu uderzył na bramkę Valdésa z rzutu wolnego, ale portero Blaugrany pewnie wyłapał futbolówkę. Na odpowiedź Barcelony czekaliśmy do 18. minuty. Fenomenalnym podaniem popisał się Iniesta, w sytuacji sam na sam z Casillasem znalazł się Messi, który próbował lobować bramkarza reprezentacji Hiszpanii, co zakończyło się niepowodzeniem. Iker nie dał się zaskoczyć i wyłapał uderzenie Argentyńczyka. W 29. minucie miała miejsce bardzo kontrowersyjna sytuacja. W polu karnym przez Casillasa faulowany był David Villa, jednak arbiter pozostał niewzruszony, w co nie mógł uwierzyć snajper Dumy Katalonii. Powtórki pokazały, że faul był tak samo ewidentny jak w pierwszym meczu Chelsea z Man Utd, w którym już w doliczonym czasie gry gospodarzom należała się jedenastka po faulu Evry na Ramiresie.

Podopieczni Pepa Gaurdioli od święta pozwalali na dotknięcie piłki gospodarzom, co udowadniały statystyki. 75%-25% na korzyść mistrza w tak prestiżowym meczu to sytuacja doprawdy niespotykana. W 33. minucie doskonałą okazję na objęcie prowadzenie mieli wicemistrzowie Hiszpanii. Świetnie wbiegającego w pole karne Cristiano dostrzegł Marcelo, jednak Portugalczyk fatalnie "przyjął" futbolówkę marnując tym samym doskonałą okazję do strzelenia gola. Po dłuższej chwili przestoju pod koniec pierwszej części gry nareszcie mieliśmy emocje godne najbardziej prestiżowych derbów świata. W 43. minucie kapitalną akcję zespołową przeprowadzili Katalończycy. Wymiana piłki pomiędzy Messim, Iniestą i Villą sprawiła, że trio Barcelony zrobiło prawdziwy wiatrak z defensywy gospodarzy, a w sytuacji sam na sam z Casillasem znalazł się Messi. Argentyńczyk, którego nie zdołała zatrzymać madrycka defensywa przegrał pojedynek z bardzo czujnym portero Blancos. Po chwili odpowiedzieli zawodnicy ze stolicy Hiszpanii. Po stałym fragmencie gry bardzo dobrze głową uderzał Ramos, ale Valdésa wyręczył doskonale ustawiony Adriano, który bez namysłu wybił futbolówkę z linii bramkowej. Natychmiastową kontrę przeprowadzili zawodnicy Guardioli, którzy znaleźli się w sytuacji 3 na 2 z obroną gospodarzy, niestety niedokładne dogranie Villi do Leo sprawiło, że na przerwę oba zespoły schodziły z boiska z bezbramkowym remisem.

Druga część gry rozpoczęła się od naporu gospodarzy, którym bardzo zależało na pokonaniu obrońców tytułu. W 48. minucie faulowany przed polem karnym był Cristiano Ronaldo. Faulowany według arbitra. Portugalczyk kapitalnie uderzył ze stałego fragmentu gry, na nasze szczęście piłka odbiła się od słupka i wyszła poza boisko. Chwilę później szczytem głupoty "popisał" się Raul Albiol. Defensor Realu zachował się idiotycznie, w polu karnym z premedytacją faulując Davida Villę. Tym razem przewinienia w szesnastce sędzia nie mógł nie zauważyć po czym wskazał na wapno. Karnego pewnie wykorzystał niezawodny Messi. Na domiar dobrego winowajca całej sytuacji jak najbardziej zasłużenie ujrzał czerwoną kartkę. Faul Albiola był ewidentny, widzieli go wszyscy dlatego gracze Realu nawet nie protestowali. Sytuacji nie mógł zrozumieć jedynie człowiek, który cały sezon użala się nad terminarzem, pracą sędziów, prognozą pogody i układem gwiazd. Wszak przegrywać też trzeba umieć. Szkoleniowiec wicemistrzów Hiszpanii ubolewał nad stratą gola, a Barça robiła swoje - grała w piłkę. W 61. minucie zespołową akcję Katalończyków wykończył Xavi, jednak uderzenie rozgrywającego Blaugrany otarło się o poprzeczkę. W międzyczasie boisko z powodu urazu opuścił Carles Puyol. Miejmy nadzieję, iż nie jest to nic poważnego, nie wyglądało to na odnowienie urazu z którym kapitan zmagał się niespełna 3 miesiące.

Po dominacji Barcelony dość nieoczekiwanie inicjatywę przejęli osłabieni gospodarze. W 64. minucie doskonała interwencja Bruce'a Piqué zapobiegła dogodnej sytuacji do zdobycia gola podopiecznym Mourinho. Chwilę później bliski wyrównania był Pepe, jednak Portugalczyk pomylił się z bliskiej odległości. Zejście z boiska spowodowało rozluźnienie w szeregach defensywy gości, do tyłu po zejściu Carlesa cofnął się Sergio Busquets, co znacznie odbiło się na skuteczności katalońskiej defensywy. Zraniony Real starał się bardzo ambitnie napierać na gubiącą się obronę Mistrza Hiszpanii.

W 70. minucie kapitalnym rajdem popisał się Messi. Najlepszy strzelec La Liga niczym slalomowe tyczki, z dziecinną łatwością mijał kolejnych zawodników odzianych w białe trykoty. Będąc na dobrej pozycji do strzału, oddał piłkę do jeszcze lepiej ustawionego Villi, jednak uderzenie Asturyjczyka było zbyt lekkie by zaskoczyć Casillasa. W 77. minucie po idiotycznej stracie Keity faulowany pod polem karnym Barcelony był Mesut Oezil. Rzut wolny wykonywał po raz kolejny Cristiano Ronaldo, ale uderzył wysoko nad bramką. W 81. minucie kolejny fatalny błąd popełniła katalońska defensywa. W polu karnym Dani Alves faulował Marcelo, arbiter bez chwili wahania wskazał na wapno. Jedenastkę bardzo pewnie wykorzystał Ronaldo i było 1:1. Barça odpowiedziała w 86. minucie. Cudownie do wychodzącego na czystą pozycję Villę dograł Xavi, El Guaje próbował lobować Casillasa, ale Iker po raz kolejny doskonale zatrzymał atak przyjezdnych.

Ostatnie minuty zasługiwały na miano Gran Derbi. Na atak Barcelony Real odpowiedział kontrą, która mogła zakończyć się bramką. Oezil łatwo poradził sobie z Keitą, dograł do Adebayora, ten doskonale podał do Khediry, który będąc w świetnej sytuacji uderzył w środek bramki strzeżonej przez Víctora Valdésa. Riposta Blaugrany autorstwa Afellaya, który popisał się ładną akcją indywidualną zakończyła się niecelnym uderzeniem Holendra. W 93. minucie piłkę meczową miała Barca, a właściwie Villa. Po raz kolejny kosmicznie dograł Xavi, ale David będąc w sytuacji sam na sam nie potrafił opanować piłki. Chwilę później arbiter zakończył to emocjonujące spotkanie, w którym obie drużyny podzieliły się punktami. Szkoda, że nie udało się wykorzystać przewagi liczebnej po czerwonej kartce Albiola, ale defensywa w składzie Alves-Piqué-Busquets-Adriano była... silnym punktem rywala. Remis nie jest oczywiście złym wynikiem, jednak apetyty były znacznie większe, zwłaszcza po sytuacji z 50. minuty. Tylko cud może odebrać Barcelonie mistrzowski tytuł, a jak wiadomo cuda się nie zdarzają. A już na pewno nie w Madrycie. Kolejne emocje w środę, a stawka znacznie większa aniżeli dzisiejszego wieczora...


FC Barcelona: Víctor Valdés, Dani Alves, Puyol, Piqué, Adriano, Xavi, Sergio Busquets, Iniesta, Pedro, Leo Messi, David Villa

Ławka rezerwowych: Pinto, Milito, Maxwell, Keita, Thiago, Fontás, Afellay

Real Madryt: Casillas, Sergio Ramos, Albiol, Carvalho, Marcelo, Xabi Alonso, Pepe, Khedira, Di María, Cristiano Ronaldo, Benzema

Ławka rezerwowych: Adán, Garay, Arbeloa, Kaká, Özil, Higuaín, Adebayor



Statystyki:
13(6) Strzały(Celne) 11(6)
22 Faule 14
8 Rzuty Rożne 0
1 Spalone 5
24% Posiadanie piłki 76%
2 Żółte kartki 5
1 Czerwone kartki 0



[źródło: Własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze