Keita sercem Barcelony
Nie milkną echa środowego meczu w półfinale Ligi Mistrzów. Barça po dwóch golach Messiego pokonała Real, a duży wkład w wygraną miał Seydou Keita. Ciężka praca Malijczyka nie była widoczna gołym okiem, została jednak dostrzeżona i doceniona przez hiszpańskich dziennikarzy.
"Keita jest wzorem tego zespołu. Pokazuje swoje najlepsze cechy we wszystkich dziedzinach. I mam nadzieję, że takie podejście będzie cechowało nas do końca sezonu. Gdy w drużynie są rezerwowi, którzy tak chętnie akceptują swoją rolę, zespół zajdzie daleko", mówił 28-ego stycznia Pep Guardiola.
Seydou nie jest piłkarzem tak nietuzinkowym jak Xavi czy Iniesta, ale jego wkład w grę w zespołu jest nieoceniony. Malijczyk zna swoje miejsce w szeregu i akceptuje rolę rezerwowego, który dostaje szansę w razie absencji dwóch kreatorów gry Barcelony. Taka postawa czarnoskórego piłkarza imponuje Pepowi, który na Bernabéu po raz kolejny dał szansę byłemu graczowi Sevilli. Keita znów nie zawiódł i spisał się doskonale.
Guardiola wyciągnął wnioski z dwóch wcześniejszych meczów z Realem i w środowym pojedynku od pierwszych minut postawił na silnego fizycznie Keitę. Seydou świetnie wywiązywał się ze swoich zadań nakreślonych przez szkoleniowca, nie pozwalając na rozwinięcie skrzydeł graczom wicemistrza Hiszpanii.
Poza wspaniałym występem na boisku, Keita był też pośrednim bohaterem bójki pomiędzy zespołami w drodze do tunelu. Malijczyk zarzucał Arbeloi uderzenie łokciem Pedro, na co ten zareagował impulsywnie. Sytuację zobaczył arbiter, który rozdzielał piłkarzy. W awanturę wmieszał się również Pinto, który stanął w obronie swojego kolegi. Hiszpański portero został ukarany czerwoną za zbyt impulsywną reakcję po ataku Chendo, który złapał byłego bramkarza Celty Vigo za szyję.
[źródło: Mundo Deportivo]
"Keita jest wzorem tego zespołu. Pokazuje swoje najlepsze cechy we wszystkich dziedzinach. I mam nadzieję, że takie podejście będzie cechowało nas do końca sezonu. Gdy w drużynie są rezerwowi, którzy tak chętnie akceptują swoją rolę, zespół zajdzie daleko", mówił 28-ego stycznia Pep Guardiola.
Seydou nie jest piłkarzem tak nietuzinkowym jak Xavi czy Iniesta, ale jego wkład w grę w zespołu jest nieoceniony. Malijczyk zna swoje miejsce w szeregu i akceptuje rolę rezerwowego, który dostaje szansę w razie absencji dwóch kreatorów gry Barcelony. Taka postawa czarnoskórego piłkarza imponuje Pepowi, który na Bernabéu po raz kolejny dał szansę byłemu graczowi Sevilli. Keita znów nie zawiódł i spisał się doskonale.
Guardiola wyciągnął wnioski z dwóch wcześniejszych meczów z Realem i w środowym pojedynku od pierwszych minut postawił na silnego fizycznie Keitę. Seydou świetnie wywiązywał się ze swoich zadań nakreślonych przez szkoleniowca, nie pozwalając na rozwinięcie skrzydeł graczom wicemistrza Hiszpanii.
Poza wspaniałym występem na boisku, Keita był też pośrednim bohaterem bójki pomiędzy zespołami w drodze do tunelu. Malijczyk zarzucał Arbeloi uderzenie łokciem Pedro, na co ten zareagował impulsywnie. Sytuację zobaczył arbiter, który rozdzielał piłkarzy. W awanturę wmieszał się również Pinto, który stanął w obronie swojego kolegi. Hiszpański portero został ukarany czerwoną za zbyt impulsywną reakcję po ataku Chendo, który złapał byłego bramkarza Celty Vigo za szyję.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)