Barça - Real: możliwy konflikt instytucjonalny?
Same Klasyki zawsze były gorące, niejednokrotnie po nich było równie upalnie. Tym razem jednak, konsekwencje wywołane ostatnią rywalizacją, mogą poważnie pogorszyć relacje obu klubów 'na szczycie'.
Wiceprezydent FC Barcelona, Carles Vilarrubí ostrzegł przed możliwymi konsekwencjami działań Realu Madryt, który wniósł skargę do UEFA na piłkarzy klubu ze stolicy Katalonii. "Działania zarządu madryckiego klubu mogą doprowadzić do poważnego konfliktu instytucjonalnego między Realem i Barceloną", zakomunikował wczoraj Vilarrubí, podkreślając że zarząd Barcelony ostro sprzeciwia się skargom Realu. "Dla nas jest to nie do przyjęcia. W swojej skardze Real Madryt jako instytucja odnosi się do tego, co już zostało ocenione przez sędziów w trakcie meczu", stwierdził wiceprezydent Blaugrany.
"Oficjalny komunikat Realu Madryt i działanie tego klubu zmuszają nas do zweryfikowania naszego podejścia do wizyty Blancos w przyszły wtorek na Camp Nou. My, jako ludzie odpowiedzialni za klub, musimy zrobić wszystko, by uniknąć konfliktów pozasportowych. Dlatego jeśli nic się nie zmieni, spotkanie przed kolejnymi Gran Derbi będzie mniej przyjazne i bardziej formalne niż do tej pory", podkreślił Carles Vilarrubí.
"Obawiam się, że klub i środowisko Realu Madryt jest w pełni uzależnione od José Mourinho i poprzez składanie skarg, popiera to, co robi portugalski trener", stwierdził wiceprezydent Barcelony. "Oficjalne komunikaty klubu z Madrytu nie zawierają żadnej istotnej treści i są bezpodstawne. Ich reakcja wniesienia skargi na naszych zawodników jest częścią strategii medialnej, mającą na celu odwrócenie uwagi wobec ostatnich wydarzeń", podkreślił Vilarrubí.
Jak podkreślił wiceprezydent FC Barcelona w wywiadzie dla katalońskiej stacji radiowej RAC1, "zarząd Blaugrany wniósł skargę do UEFA nie przeciwko Realowi Madryt, ale przeciwko wypowiedziom José Mourinho". "Nasz wniosek odnosi się do tego, co nie zostało ocenione przez sędziego. Prosimy jedynie o ochronę naszego wizerunku, ponieważ poczuliśmy się dotknięci. Tymczasem, to co zaskarża Real, już zostało ocenione", podkreślił.
"Ani w środowisku Realu, ani w jego zarządzie, nie ma jednomyślnej reakcji na wypowiedzi Mourinho. W loży prezydenckiej na Santiago Bernabéu po zakończeniu meczu Jorge Valdano, Emilio Butragueño i trzech, czy czterech innych ludzi z zarządu Realu przyszło do nas i pogratulowało nam zwycięstwa. W związku z tym, w Realu coś musiało się stać", ocenił wiceprezydent Barcelony.
W związku z możliwą petycją klubu z Madrytu o udostępnienie dla zawieszonego za czerwoną kartkę Mourinho prywatnego miejsca w loży Camp Nou we wtorek, Carles Vilarrubí podkreślił, że nie będzie z tym żadnego problemu. "Jeżeli Mourinho będzie chciał zasiąść w strefie zamkniętej w prywatnej loży, miejsce zostanie mu udostępnione", zakończył wiceprezydent.
[źródło: La Vanguardia]
Wiceprezydent FC Barcelona, Carles Vilarrubí ostrzegł przed możliwymi konsekwencjami działań Realu Madryt, który wniósł skargę do UEFA na piłkarzy klubu ze stolicy Katalonii. "Działania zarządu madryckiego klubu mogą doprowadzić do poważnego konfliktu instytucjonalnego między Realem i Barceloną", zakomunikował wczoraj Vilarrubí, podkreślając że zarząd Barcelony ostro sprzeciwia się skargom Realu. "Dla nas jest to nie do przyjęcia. W swojej skardze Real Madryt jako instytucja odnosi się do tego, co już zostało ocenione przez sędziów w trakcie meczu", stwierdził wiceprezydent Blaugrany.
"Oficjalny komunikat Realu Madryt i działanie tego klubu zmuszają nas do zweryfikowania naszego podejścia do wizyty Blancos w przyszły wtorek na Camp Nou. My, jako ludzie odpowiedzialni za klub, musimy zrobić wszystko, by uniknąć konfliktów pozasportowych. Dlatego jeśli nic się nie zmieni, spotkanie przed kolejnymi Gran Derbi będzie mniej przyjazne i bardziej formalne niż do tej pory", podkreślił Carles Vilarrubí.
"Obawiam się, że klub i środowisko Realu Madryt jest w pełni uzależnione od José Mourinho i poprzez składanie skarg, popiera to, co robi portugalski trener", stwierdził wiceprezydent Barcelony. "Oficjalne komunikaty klubu z Madrytu nie zawierają żadnej istotnej treści i są bezpodstawne. Ich reakcja wniesienia skargi na naszych zawodników jest częścią strategii medialnej, mającą na celu odwrócenie uwagi wobec ostatnich wydarzeń", podkreślił Vilarrubí.
Jak podkreślił wiceprezydent FC Barcelona w wywiadzie dla katalońskiej stacji radiowej RAC1, "zarząd Blaugrany wniósł skargę do UEFA nie przeciwko Realowi Madryt, ale przeciwko wypowiedziom José Mourinho". "Nasz wniosek odnosi się do tego, co nie zostało ocenione przez sędziego. Prosimy jedynie o ochronę naszego wizerunku, ponieważ poczuliśmy się dotknięci. Tymczasem, to co zaskarża Real, już zostało ocenione", podkreślił.
"Ani w środowisku Realu, ani w jego zarządzie, nie ma jednomyślnej reakcji na wypowiedzi Mourinho. W loży prezydenckiej na Santiago Bernabéu po zakończeniu meczu Jorge Valdano, Emilio Butragueño i trzech, czy czterech innych ludzi z zarządu Realu przyszło do nas i pogratulowało nam zwycięstwa. W związku z tym, w Realu coś musiało się stać", ocenił wiceprezydent Barcelony.
W związku z możliwą petycją klubu z Madrytu o udostępnienie dla zawieszonego za czerwoną kartkę Mourinho prywatnego miejsca w loży Camp Nou we wtorek, Carles Vilarrubí podkreślił, że nie będzie z tym żadnego problemu. "Jeżeli Mourinho będzie chciał zasiąść w strefie zamkniętej w prywatnej loży, miejsce zostanie mu udostępnione", zakończył wiceprezydent.
[źródło: La Vanguardia]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)