Czy Barça jest najlepsza na świecie? - część I
Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu Jimmiego Burnsa, felietonisty amerykańskiej edycji tygodnika Newsweek, który pojawił się 3. czerwca na stronie internetowej, a drukiem ukaże się w wydaniu ze zdjęciem Barçy na okładce, 13. czerwca. Tygodnik, piórem autora, zadaje pytanie czy FC Barcelona jest najlepszym zespołem w historii futbolu i udziela na nie odpowiedzi. Dzisiaj część pierwsza.
Czy piłkarze Barcelony, z ich epickimi umiejętnościami i precyzyjnym atakiem, są najlepszym zespołem w historii?
Podczas finału Ligi Mistrzów, 28. maja, pomiędzy FC Barceloną a Manchesterem United, słychać było wiele przyśpiewek, ale jedna rozbrzmiewała szczególnie głośno. Od londyńskiego Wembley do barcelońskiego Plaça de Catalunya: "Por qué, por qué, por qué, por qué?" Dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego?
To jest pytanie, które mniej niż miesiąc wcześniej zadawał José Mourinho; kontrowersyjny menadżer Realu Madryt - głównego rywala Barçy i agent provocateur meczów pomiędzy obiema drużynami. Mourinho użył takiej figury retorycznej podczas nerwowej konferencji prasowej, po przegranym meczu ligowym i po tym, jak jego zespół był bliski wyeliminowania z Champions League. Jedynym powodem, dla którego Duma Katalonii wyszła zwycięsko z tych potyczek, była - według Mourinho - zdolność przeciągnięcia sędziów na swoją stronę, dzięki teatralnym umiejętnościom na boisku. Mourinho podkreślał, łatwość z jaką zawodnicy Barcelony poddawali się rzekomym faulom i teatralnie przeżywali kontuzje, w odpowiedzi na każdy atak przeciwnika.
Ale paranoik Mourinho musiał wypić piwo, które sam nawarzył. Wygrana 3:1 nad angielskim mistrzem, przebiegała bez przewracania się, z minimalną ilością interwencji sędziowskich przeciwko obu drużynom. W zamian, ogólnoświatowa opinia społeczna nazwała to wydarzenie bezgranicznie przyjemnym i jak wskazują międzynarodowi komentatorzy - nie dla powszechnie szanowanego Sir Alexa Fergusona. W tygodniu, gdy sport zdominowała polityka podszyta doniesieniami o korupcji w szeregach FIFA, mecz był przedstawieniem piłkarskim, które zachwyciło wszystkich kibiców na świecie. Ferguson, starszyzna wśród trenerów powiedział, że w trakcie trwania jego 25-letniej kariery na ławce trenerskiej United, to był najlepszy zespół, z jakim kiedykolwiek się zmierzył.
Niektórzy sądzą, że sugeruje to, że Barça jest po prostu lepsza niż jego własny zespół z sezonu 1998/1999, który dał United - jako pierwszemu w historii angielskich klubów - tryplet (Premier League, FA Cup i Liga Mistrzów). Z młodym, rozwijającym się gwiazdorem, Davidem Beckhamem.
Miłośnicy "pięknej gry" Barçy zobaczyli atak na United w jego najczystszej formie, z najwyższymi umiejętnościami i minimum przewinień. Celem gry Barcelony było posiadanie piłki (czy natychmiastowy atak, w rzadkich momentach jej utraty) i atakowanie z najdrobniej zaplanowanymi szczegółami, krótkie podania i płynne przemieszczanie się. Słowa Simona Barnesa, szefa działu sportowego londyńskiego Timesa, "wszyscy kibice zmienili się w krytyków baletowych, aby piać nad stylem gry, który ma ascetyczny wymiar i jest w nim zachwycający, jeśli nie zabójczy to prowadzący do zwycięstwa."
United sami siebie uważają za zdeklasowanych, co nie jest łatwe, wskazując, że angielski klub jednym z trzech najlepszych na świecie, obok Madrytu. Ale United nie znaleźli antidotum na precyzję i tempo prowadzenia gry przez małych geniuszy - Xaviego Hernándeza i Andrésa Iniesty - gdy Ci przeprowadzali piłkę środkiem pola. Nawet Anglicy nie byli w stanie powstrzymać hipnotyzującego dryblingu, drobnego Messiego, który został okrzyknięty - przez stale rosnącą grupę specjalistów - najlepszym piłkarzem wszechczasów. Ale nie tylko tak zwane barcelońskie trio grało - cały zespół poruszał się z poezją w ruchach, co było zarówno miłe dla oka jak i efektywne. To był zespół, w którym czterech utalentowanych "obcych" - Dani Alves, Javier Mascherano, Éric Abidal i David Villa - wpasowało się w grupę piłkarzy przebywających ze sobą czasu gdy byli nastolatkami.
Część druga jutro
[źródło: Newsweek/fot. Glyn Kirk/AFP-Getty Images]
Czy piłkarze Barcelony, z ich epickimi umiejętnościami i precyzyjnym atakiem, są najlepszym zespołem w historii?
Podczas finału Ligi Mistrzów, 28. maja, pomiędzy FC Barceloną a Manchesterem United, słychać było wiele przyśpiewek, ale jedna rozbrzmiewała szczególnie głośno. Od londyńskiego Wembley do barcelońskiego Plaça de Catalunya: "Por qué, por qué, por qué, por qué?" Dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego?
To jest pytanie, które mniej niż miesiąc wcześniej zadawał José Mourinho; kontrowersyjny menadżer Realu Madryt - głównego rywala Barçy i agent provocateur meczów pomiędzy obiema drużynami. Mourinho użył takiej figury retorycznej podczas nerwowej konferencji prasowej, po przegranym meczu ligowym i po tym, jak jego zespół był bliski wyeliminowania z Champions League. Jedynym powodem, dla którego Duma Katalonii wyszła zwycięsko z tych potyczek, była - według Mourinho - zdolność przeciągnięcia sędziów na swoją stronę, dzięki teatralnym umiejętnościom na boisku. Mourinho podkreślał, łatwość z jaką zawodnicy Barcelony poddawali się rzekomym faulom i teatralnie przeżywali kontuzje, w odpowiedzi na każdy atak przeciwnika.
Ale paranoik Mourinho musiał wypić piwo, które sam nawarzył. Wygrana 3:1 nad angielskim mistrzem, przebiegała bez przewracania się, z minimalną ilością interwencji sędziowskich przeciwko obu drużynom. W zamian, ogólnoświatowa opinia społeczna nazwała to wydarzenie bezgranicznie przyjemnym i jak wskazują międzynarodowi komentatorzy - nie dla powszechnie szanowanego Sir Alexa Fergusona. W tygodniu, gdy sport zdominowała polityka podszyta doniesieniami o korupcji w szeregach FIFA, mecz był przedstawieniem piłkarskim, które zachwyciło wszystkich kibiców na świecie. Ferguson, starszyzna wśród trenerów powiedział, że w trakcie trwania jego 25-letniej kariery na ławce trenerskiej United, to był najlepszy zespół, z jakim kiedykolwiek się zmierzył.
Niektórzy sądzą, że sugeruje to, że Barça jest po prostu lepsza niż jego własny zespół z sezonu 1998/1999, który dał United - jako pierwszemu w historii angielskich klubów - tryplet (Premier League, FA Cup i Liga Mistrzów). Z młodym, rozwijającym się gwiazdorem, Davidem Beckhamem.
Miłośnicy "pięknej gry" Barçy zobaczyli atak na United w jego najczystszej formie, z najwyższymi umiejętnościami i minimum przewinień. Celem gry Barcelony było posiadanie piłki (czy natychmiastowy atak, w rzadkich momentach jej utraty) i atakowanie z najdrobniej zaplanowanymi szczegółami, krótkie podania i płynne przemieszczanie się. Słowa Simona Barnesa, szefa działu sportowego londyńskiego Timesa, "wszyscy kibice zmienili się w krytyków baletowych, aby piać nad stylem gry, który ma ascetyczny wymiar i jest w nim zachwycający, jeśli nie zabójczy to prowadzący do zwycięstwa."
United sami siebie uważają za zdeklasowanych, co nie jest łatwe, wskazując, że angielski klub jednym z trzech najlepszych na świecie, obok Madrytu. Ale United nie znaleźli antidotum na precyzję i tempo prowadzenia gry przez małych geniuszy - Xaviego Hernándeza i Andrésa Iniesty - gdy Ci przeprowadzali piłkę środkiem pola. Nawet Anglicy nie byli w stanie powstrzymać hipnotyzującego dryblingu, drobnego Messiego, który został okrzyknięty - przez stale rosnącą grupę specjalistów - najlepszym piłkarzem wszechczasów. Ale nie tylko tak zwane barcelońskie trio grało - cały zespół poruszał się z poezją w ruchach, co było zarówno miłe dla oka jak i efektywne. To był zespół, w którym czterech utalentowanych "obcych" - Dani Alves, Javier Mascherano, Éric Abidal i David Villa - wpasowało się w grupę piłkarzy przebywających ze sobą czasu gdy byli nastolatkami.
Część druga jutro
[źródło: Newsweek/fot. Glyn Kirk/AFP-Getty Images]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (28)