Villa: Gra dla Barcelony nie jest prosta - wywiad

KeyNew

20 czerwca 2011, 12:38

62 komentarze
Napastnik FC Barcelony, David Villa, w zeszłym tygodniu udzielił obszernego wywiadu hiszpańskiemu dziennikowi El País. Na łamach tej gazety wypowiadał się o tym jak ciężko było mu zaadaptować się do gry w Dumie Katalonii oraz o tym jak wiele nauczył się w minionym sezonie. Stwierdził również, że presja z jaką się zetknął na Camp Nou była znacznie większa niż mu się wydawało. Na łamach naszego serwisu pojawiła się już informacja o presji jaką odczuwał David [KLIK!]

Poniżej pełne tłumaczenie wywiadu.

Czy gra dla Barcelony spełniła Twoje oczekiwania?

Pytasz serio?

Absolutnie. Czy to jest to czego oczekiwałeś?

To był bardzo dobry sezon. Celem drużyny było walczenie o tytuły, do samego końca i pomimo tego, że nie zdobyliśmy Pucharu Króla, braliśmy udział we wszystkich rozgrywkach do finałów. Wygraliśmy ligę i Ligę Mistrzów więc uważam, że założenia wypełniliśmy. Nawet nie chodzi o to, że przegraliśmy finał Pucharu, tylko w jakich okolicznościach się to stało.

Czy finał Pucharu, który odbył się w Walencji, z wynikiem i sposobem w jaki się zakończył, jest najgorszym wspomnieniem zakończonego sezonu?

Zawsze się gra po ty żeby wygrać, a my graliśmy i walczyliśmy. Małe szczegóły, w dogrywce, zadecydowały o tym i to pozostanie w nas.

Czy ten dzień, w którym walczyłeś z reprezentacyjnymi kolegami, był ciężki?

To sól tej gry. Nie lubię kopać się bez piłki, ale w futbolu gra się do gwizdka arbitra. Są zasady, ale zawsze jest sędzia, który je egzekwuje, a oni podjęli wyzwanie pobłażliwego sędziego. W finale Pucharu Króla sędzia pozwalał im niemal na wszystko...wszystko. Nic więcej nie mogę dodać.

Nigdy wcześniej nie wygrałeś ligi. Czy to prawda, że to bardzo specjalne trofeum?

Tak, rzeczywiście. Wygrałem Mistrzostwo Świata i Europy, ale liga jest najbardziej wymagająca, wiele meczów, wiele wydarzeń, wiele przeszkód. To nagroda za konsekwencję, zmuszanie się do wysiłku każdego tygodnia. Ten kto wygra ligę jest najlepszy. To, bez wątpienia, jest najwartościowszy tytuł. Ale najlepsze w tym wszystkim nie jest wygranie dwóch tytułów, najlepsze - to co ma prawdziwą wartość - jest to, jak to wszystko wygraliśmy, grając po swojemu.

A indywidualnie, jakie jest Twoje podsumowanie sezonu?

Było dla mnie wyzwaniem granie w tej drużynie, grać inaczej niż robiłem to całe życie i jestem bardzo zadowolony. Zaadaptowałem się do szczególnego i bardzo charakterystycznego systemu i jestem z tego bardzo zadowolony. Ufałem, że mogę się wpasować. Nie łatwo jest grać w tak wymagającym klubie jak ten.

Czy jesteś zadowolony z ilości bramek, które strzeliłeś?

Jak mówiłem w trakcie sezonu, to nie była obsesja. Ale zakończyłem sezon z przyzwoitą liczbą - jak co roku - strzeliłem w finale Ligi Mistrzów, więc jestem bardzo zadowolony.

Guardiola mówi, że w tym zespole napastnik grający z boku, pracuje ciężej niż ktokolwiek inny...

Zawsze ciężko pracowałem, ale główna pozycją, na której grałem zarówno w Saragossie, jak i w Walencji, daje dłuższe momenty oddechu, a na skrzydle nie ma ich zbyt wiele. Jestem dumny, że podołałem. To czego musiałem się nauczyć to były zadania defensywne: kiedy zacząć presing, kiedy zawęzić pole. A bardzo pomógł mi w tym sztab trenerski. Bardzo mi pomogli. Wiele się nauczyłem obserwując Pedro. Według mnie jest wzorem do naśladowania na boisku.

Czyli to był dobry czas?

Tak. Było wiele znakomitych chwil, naprawdę. Zagrałem kilka bardzo dobrych meczów i byłem naprawdę szczęśliwy z prezentowanej dyspozycji, nawet jeśli nie trafiałem do bramki. Moje spostrzeżenia i trenera były zbieżne i to dla mnie wiele znaczy.

Guardiola był wymagający wobec Ciebie?

Tak. Bardzo. Jestem szczęśliwy, bo bardzo mi pomógł. Rozmowy z nim są szczególne. Daje Ci pewność siebie. Pewnego dnia przeczytałem, że Alves powiedział, że gdyby trener poprosił go aby wyskoczył z okna - bo to dla niego dobre - to zrobiłby to. I tyle. Trener jest z nami bardzo blisko, wie czego potrzebujesz w każdej chwili i daje Ci to. Nie podam nazwisk, ale miałem wielu trenerów i Guardiola jest inny. Przekazuje ci wiele informacji, co daje niesamowite poczucie bezpieczeństwa.

Wielu ludzi myśli, że gra dla Barcelony musi być prosta, jest?

Nie, nie jest prosta. Oczekiwania są ogromne, poziom piłkarzy jest niesamowity, tak jak i tempo gry.

Jak to jest grać z Messim?

On jest cudem, snem. Zawsze mówiłem, że jesteśmy kumplami...Od początku była pomiędzy nami chemia. Jeśli poprawiasz swoją grę i pracujesz, to jest relatywnie łatwo zrozumieć jego ruchy, odczytać go lub znaleźć miejsce, którego potrzebuje. Jest najlepszym piłkarzem jakiego widziałem i wątpię, żebyście zobaczyli kogoś lepszego. To luksus grać z nim.

Ale Leo jest centrum tego zespołu. Wymagania każdego muszą spaść, prawda?

Wszystko kręci się wokół zespołu. Nikt nie może być ważniejszy, zawsze tak było; Valencia, Saragossa. Wiemy, że z Leo jesteśmy lepsi. Jesteśmy drużyną, to proste: musimy grać tak, żeby dać mu wolność, swobodę, przestrzeń. Pracujemy by to zrealizować i znaleźć przestrzeń.

Ten sezon był trudny. Jesteś zmęczony?

Trochę. Presja była olbrzymia. Wiele meczów, wiele rzeczy do przezwyciężenia. Powiedzmy sobie szczerze, było jak oczekiwałem, wiedziałem że wymagania będą kolosalne, nie ma wymówek, to nie gra na podwórku. Ale presja była większa niż mogłem sobie wyobrazić, przez Mourinho i wszystko co mówił...

Byłeś zdegustowany niektórymi komentarzami Portugalczyka?

Nie, nie przykładałem do nich wagi. Dla kogoś to była motywacja. Ale według mnie, jedyna rzeczą, która podziałała (zabolała - przyp. red.) na zespół była choroba Abidala.

Zabawne, jak sytuacja jak ta może przełożyć się na coś co pozytywnie podziała na zespół...

Abi podniósł nas na duchu. Nawet nie pomyślałem o tym, że mógłby odejść. Pamiętam jak dostałem telefon z pytaniem, czy wiem o Abim. Nie wiedziałem o czym mówią więc zadzwoniłem do Manela Estriarte. Wiedziałem, że jest poważnym człowiekiem i szczerym, i nie żartowałby z takich rzeczy, ale wciąż nie mogłem uwierzyć. Czuliśmy się naprawdę paskudnie, i osobiście, dopóki nie opuścił sali operacyjnej i nie było informacji, że wszystko jest dobrze, nie mogłem się zrelaksować. Dobrze, że Abi sobie z tym poradził.

Czy ten zespół może się poprawić?

Tak, jeśli utrzymamy poziom pracy, możemy być lepsi. Ale musimy myśleć tylko o tym by być lepsi. Ja dopiero co przybyłem, ale ten zespół sprawia od lat, że ludzie są szczęśliwi i możemy robić to dalej. Mamy jeszcze minimum dwa lata i nie możemy zaprzepaścić tej szansy.

Jaka jest cena za kontynuację osiągnięć?

Jestem zadowolony z tego, co dało mi życie. Za lekcję, jaką dali mi rodzice - jeśli chcesz coś osiągnąć musisz ciężko pracować. Zawsze ciężko pracowałem.

Twój dziadek nazywany był Trocki. Dlaczego?


Nie poznałem go, ale płynie w mojej krwi. Mówią, że mój ojciec był jak mój dziadek, a ja jestem jak mój ojciec, więc mój dziadek musiał być jak Trocki.

Twój dziadek był górnikiem. Jakie są podobieństwa pomiędzy tym co Ty robisz, a życiem tam na dole?

Nie ma żadnych. W piłce cieszysz się 90% spraw, reszta może być ciężka. W kopalni nie czasu na przyjemność, wszystko jest ciężkie...poza powrotem do domu.

[źródło: TotalBarca/El País/fot. Getty Images]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (62)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze