Po kolejne punkty do Baskonii; Real Sociedad - Barcelona 18:00 CET

Blazeq

10 września 2011, 00:39

99 komentarzy
Po dłuższej przerwie na mecze reprezentacji narodowych Barcelona wraca do gry. Choć fachowcy zgodnie twierdzą, że liga hiszpańska jest całkowicie zdominowana przez dwie drużyny, to przed wyjazdem do San Sebastián należy być zawsze ostrożnym. Baskowie zwykli bowiem takie pojedynki traktować bardzo poważnie, a o potknięciu nie może być mowy.

Sierpień dla Barcelony ułożył się wprost idealnie. Pokonanie najsilniejszego od lat Realu Madryt, zwycięstwo nad FC Porto, fenomenalna inauguracja sezonu ligowego oraz udane debiuty nowych zawodników. Można powiedzieć, że pojawiła się nawet euforia. Po przerwie na zgrupowania reprezentacyjne trzeba jednak potwierdzić formę, bo w tym sezonie każde potknięcie może być na wagę tytułu.

Zmiany w San Sebastián

Ubiegły sezon nie był najlepszy dla baskijskiej ekipy. Choć w pojedynczych meczach zespół pokazywał pewien potencjał, to ostatecznie nie przełożyło się to na wyniki. Dopiero 15. pozycja w lidze oraz bardzo krótka przygoda z Pucharem Króla sprawiły, że w klubie zdecydowano się na dokonanie zmian. Wszyscy wierzą bowiem, że Real Sociedad stać na to, by powtórzyć osiągnięcia sprzed lat i w niedalekiej perspektywie ponownie walczyć o europejskie puchary. Na razie tylko nazwiska takie jak Darko Kovačević, Nihat Kahveci, Valeri Karpin, Xabi Alonso czy Sander Westerveld przywołują miłe wspomnienia.

W klubie pojawił się nowy szkoleniowiec w osobie Philippe Montaniera. Francuz wcześniej prowadził Valenciennes, z którym żadnych znaczących sukcesów jednak nie osiągnął. Ponieważ finanse na poważne transfery nie pozwoliły, do Realu przybyło tylko dwóch zawodników na zasadach wypożyczenia: McDonald Mariga z Interu Mediolan oraz Carlos Vela z Arsenalu Londyn. Zarówno kenijski defensywny pomocnik, jak i meksykański snajper mają być poważnymi wzmocnieniami baskijskiej ekipy. Z klubem pożegnali się natomiast doświadczeni Diego Rivas i Raúl Tamudo, na których klub przestał liczyć. Czy takie zmiany można uznać za poważny krok do przodu? Rozsądek każe wątpić.

Do Baskonii z Puyolem w składzie

Powodów do znaczących zmian przed sezonem nie było natomiast w stolicy Katalonii. Barcelona wzmocniła skład dwoma gwiazdami światowego futbolu, uszczuplając kadrę o kilku rezerwowych. Nawet braki kadrowe spowodowane kontuzjami nie przeszkodziły w zdobyciu dwóch pucharów, a przecież przed meczem w San Sebastián sytuacja znacznie się poprawiła. Co prawda Guardiola na Gerarda Piqué nadal liczyć nie może, ale do składu wraca kapitan Carles Puyol, a wraz z nim także Afellay, Maxwell oraz Adriano. Obrona nie będzie już zatem aż tak dziurawa, o ile Pep zdecyduje się na zabranych do Baskonii rekonwalescentów w ogóle postawić.

Można być jednak spokojnym, ponieważ nawet gdyby trener Barcelony nie chciał zdrowia Puyola czy Adriano ryzykować, to Mascherano na początku sezonu pokazał, że w roli stopera czuje się bardzo dobrze, a i forma Abidala zdaje się stale piąć w górę. Pozostali zawodnicy mają za sobą pracowity, udany sierpień, zatem o dyspozycję środka pola i linii ataku można być raczej spokojnym.

Anoeta - twierdza do zdobycia

Choć w ubiegłym sezonie podopieczni Pepa Guardioli przekonali się, że wygrać w San Sebastián wcale nie jest łatwo, to jest to zadanie całkowicie możliwe do zrealizowania. Tegoroczna porażka 2:1 powinna być przestrogą, ale nie należy zapominać, że skład Barcelony w tamtym pojedynku był daleki od optymalnego, a motywacja również nie sięgała wartości granicznych. W poprzednich latach Katalończycy dwukrotnie wywozili z Baskonii komplet punktów, ale jeśli cofniemy się jeszcze o kolejne lata, to odnotujemy dwa remisy i kolejną porażkę.

Realu Sociedad z tamtych lat już jednak nie ma, a ponadto nic nie wskazuje na to, by życzenie kibiców i włodarzy klubu się ziściło i drużyna wskoczyła na poziom z początku XXI wieku (wicemistrzostwo w sezonie 2002/03). W drużynie nie ma bowiem gwiazd, których nazwiska mogłyby wzbudzić trwogę w beniaminku ligi hiszpańskiej, a co dopiero w zawodnikach Mistrza Hiszpanii. Barcelona powinna zatem wzbogacić się o kolejne trzy punkty, a każde inne rozstrzygnięcie będzie artykułowane w mediach jako gigantyczna sensacja. Oby prezenterzy sportowi nie mieli ku temu okazji.

Bukmacherzy nie mają wątpliwości: faworytem jest Barcelona. Za każdą postawioną na nią złotówkę wygrać można 1,15 zł. Jeśli natomiast ktoś zdecyduje się postawić na zwycięstwo gospodarzy, za każdą złotówkę, w przypadku wygranej, otrzyma aż 12,5 zł.

Ostatnie rozstrzygnięcia z Anoeta:
30.04.2011: Real Sociedad 2:1 FC Barcelona (liga)
5.05.2007: Real Sociedad 0:2 FC Barcelona (liga)
18.03.2006: Real Sociedad 0:2 FC Barcelona (liga)
28.05.2005: Real Sociedad 0:0 FC Barcelona (liga)
2.11.2003: Real Sociedad 3:3 FC Barcelona (liga)
1.12.2002: Real Sociedad 2:1 FC Barcelona (liga)

Skrót z ostatniego pojedynku:




REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (99)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze