Xavi: Wygrywanie jest jak narkotyk
Xavi Hernández powiedział w wywiadzie dla włoskiego dziennika sportowego La Gazzetta dello Sport, że "wygrywanie jest jak narkotyk".
Zapytany o motywację do gry po zdobyciu dwunastu pucharów na piętnaście możliwych, pomocnik Barcelony odparł. "Razem z Carlesem Puyolem, Víctorem Valdésem i Andrésem Iniestą znamy drugą stronę medalu. Wiemy jak to jest, gdy się nie wygrywa, gdy ludzie krytykują i nie darzą nas zaufaniem".
"Poziom motywacji nie może się obniżyć, ponieważ ludzie często zmieniają zdanie. Nie chcemy przez to przechodzić raz jeszcze" - przyznał.
Xavi przypomniał półfinał EURO 2008, kiedy Hiszpania wygrała z Włochami w rzutach karnych. Według gracza Barçy, "tamten wynik zmienił bieg historii futbolu".
"Choć wydaje się to absurdalne, ani w Barcelonie, ani w reprezentacji nie wierzymy w futbol tiki-taka. Teraz każdy chce tak grać, ale to dzięki temu, że wygraliśmy. Gdybyśmy wtedy przegrali z Włochami, wszystko potoczyłoby się inaczej. Ludzie mówiliby wtedy: nie można grać tiki-taka, trzeba zastosować bardziej fizyczny styl".
Xavi odniósł się również do napiętych stosunków między zawodnikami Barcelony i Realu. "Problem został rozwiązany" - powiedział.
"Sytuacja po niedawnych klasykach stała się bardziej napięta, ale problem został już rozwiązany. Rozmawialiśmy o tych sprawach, szczególnie z Ikerem Casillasem" - przyznał Xavi, który zgodził się, że barcelońsko-madrycki spór trzeba rozwiązać dla dobra hiszpańskiej piłki.
Urodzony w Terrasie zawodnik przypomniał, że w kadrze gra z Casillasem już od 15 lat. "Jak w małżeństwie, od czasu do czasu pojawiają się ostrzejsze dyskusje, ale następnie o tym zapominamy. Ochłonęliśmy już i zjednoczyliśmy się, by wspólnie wygrywać".
Xavi wypowiedział się też na temat byłego kolegi z zespołu, Zlatana Ibrahimovicia, który dziś w barwach Milanu zagra na Camp Nou z Barceloną w ramach pierwszej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. "Ibra to specjalny piłkarz, doceniam go. Od czasu do czasu wysyłamy sobie wiadomości. Wiem, że w Mediolanie jest spokojny i szczęśliwy. W Barcelonie również dobrze mu się wiodło, ale tutaj gra się nieco inaczej. Grał bardziej pod siebie, tymczasem w Barcelonie przez 90 minut musisz grać dla zespołu" - zakończył 31-letni pomocnik.
[źródło: Sport]
Zapytany o motywację do gry po zdobyciu dwunastu pucharów na piętnaście możliwych, pomocnik Barcelony odparł. "Razem z Carlesem Puyolem, Víctorem Valdésem i Andrésem Iniestą znamy drugą stronę medalu. Wiemy jak to jest, gdy się nie wygrywa, gdy ludzie krytykują i nie darzą nas zaufaniem".
"Poziom motywacji nie może się obniżyć, ponieważ ludzie często zmieniają zdanie. Nie chcemy przez to przechodzić raz jeszcze" - przyznał.
Xavi przypomniał półfinał EURO 2008, kiedy Hiszpania wygrała z Włochami w rzutach karnych. Według gracza Barçy, "tamten wynik zmienił bieg historii futbolu".
"Choć wydaje się to absurdalne, ani w Barcelonie, ani w reprezentacji nie wierzymy w futbol tiki-taka. Teraz każdy chce tak grać, ale to dzięki temu, że wygraliśmy. Gdybyśmy wtedy przegrali z Włochami, wszystko potoczyłoby się inaczej. Ludzie mówiliby wtedy: nie można grać tiki-taka, trzeba zastosować bardziej fizyczny styl".
Xavi odniósł się również do napiętych stosunków między zawodnikami Barcelony i Realu. "Problem został rozwiązany" - powiedział.
"Sytuacja po niedawnych klasykach stała się bardziej napięta, ale problem został już rozwiązany. Rozmawialiśmy o tych sprawach, szczególnie z Ikerem Casillasem" - przyznał Xavi, który zgodził się, że barcelońsko-madrycki spór trzeba rozwiązać dla dobra hiszpańskiej piłki.
Urodzony w Terrasie zawodnik przypomniał, że w kadrze gra z Casillasem już od 15 lat. "Jak w małżeństwie, od czasu do czasu pojawiają się ostrzejsze dyskusje, ale następnie o tym zapominamy. Ochłonęliśmy już i zjednoczyliśmy się, by wspólnie wygrywać".
Xavi wypowiedział się też na temat byłego kolegi z zespołu, Zlatana Ibrahimovicia, który dziś w barwach Milanu zagra na Camp Nou z Barceloną w ramach pierwszej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. "Ibra to specjalny piłkarz, doceniam go. Od czasu do czasu wysyłamy sobie wiadomości. Wiem, że w Mediolanie jest spokojny i szczęśliwy. W Barcelonie również dobrze mu się wiodło, ale tutaj gra się nieco inaczej. Grał bardziej pod siebie, tymczasem w Barcelonie przez 90 minut musisz grać dla zespołu" - zakończył 31-letni pomocnik.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (16)