Arteta: Barça będzie cierpiała na Anfield
Jak się gra na Anfield?
To ekscytująca sprawa. Nie poczuje się tego, aż to momentu pojawienie się na murawie. Do tej pory grałem w derby Glasgow, w barwach Rangersów, jednak uważam, że taki mecz jaki mnie dziś czeka wyzwala u kibiców jeszcze większe emocje, to coś o wiele bardziej emocjonującego.
Już niedługo Barcelonę czeka dwumecz z Liverpoolem, w rundzie pucharowej Champions League...
Tak, ta drużyna nie gra za dobrze na wyjazdach. Gdyby nie pogubili aż tyle punktów na boiskach rywali, w lidze angielskiej byliby o wiele wyżej. Teraz jednak już jest o wiele lepiej pod tym względem. Natomiast na własnym obiekcie grają doskonale. Wygrać na Anfield to duża sztuka. Barcelonę będzie więc czekała bardzo ciężka przeprawa.
Z powodu wyjątkowej publiczności?
To nie jedyny powód. Liverpool to po prostu bardzo dobry zespół. Przez ostatnich 18 miesięcy przegrali tylko raz na własnym stadionie. W tym czasie, w 24 meczach stracili tylko 3 gole. Oczywiście kibice i ich fantastyczny doping też mają znaczenie.
Kto dla Ciebie jest kluczową postacią w Liverpoolu?
Peter Crouch. Z nim w składzie Liverpool gra bardzo dobrze. Mimo wysokiego wzrostu posiada bardzo duże umiejętności piłkarskie. No i poza tym jego wzrost. Jak powstrzymać takiego giganta przed odegraniem piłki do partnera? Ciężka sprawa. A za partnera ma najczęściej nie byle kogo bo Holendra Kuyta, który jest również świetnym napastnikiem.
Ostatnim zespołem jaki wygrał na Anfield jest Arsenal. Można powiedzieć, że to bardzo podobna pod względem gry ekipa do Barcelony. Czy to oznacza, że ten typ gry, obranie takiej taktyki po prostu nie leży The Reds?
Może coś w tym jest. Ale nie jest to gwarantem zwycięstwa na boisku Liverpoolu. Mecz jest meczowi nie równy.
Wszyscy w Barcelonie martwią się formą Ronaldinho, którego dobrze powinieneś dobrze pamiętać z gry w PSG...
Ronaldinho jest wyjątkowy. Myślę, że nie ma powodu by obawiać się o jego dyspozycję. Pamiętam jak w wieku 21 lat, gdy graliśmy razem robił z piłką niesamowite rzeczy, które do dziś pozostały w mojej pamięci. Jednak Barça to nie tylko Ronnie. To zespół, który ma o wiele większe możliwości i wspaniałych zawodników.
Co zaważyło na tym, że nie zagrałeś w barwach Barcelony?
Wiele rzeczy miało na to wpływ. Gdy przyszła oferta wypożyczenia mnie do PSG nie wahałem się ani chwili. Miałem wybór: grać w europejskich pucharach, lub w Secunda Division B. Na grę w pierwszym zespole raczej szans nie miałem, bo jego filarami byli wówczas Xavi i Guardiola. Następnie zgłosili się po mnie przedstawiciele Glasgow Rangers. Zaoferowali Barcelonie 9.5 miliona euro. Chciałem zostać, lecz nie miałem szans na grę. Postawiłem więc na rozwój swojej kariery i wyjechałem do Szkocji. Grając w Szkocji i Anglii osiągnąłem dość dużo. Byłem Mistrzem Szkocji, grałem w europejskich pucharach, stałem się po prostu dobrym piłkarzem.
Jaka jest Twoja przyszłość w Evertonie?
Czuję się tu doskonale. Mamy dobry zespół, liga mi odpowiada, czuję się szczęśliwy grając w tym zespole. To dla mnie najważniejsze. Dlatego w tym momencie nie myślę o żadnych zmianach.
[źródło: Sport]
To ekscytująca sprawa. Nie poczuje się tego, aż to momentu pojawienie się na murawie. Do tej pory grałem w derby Glasgow, w barwach Rangersów, jednak uważam, że taki mecz jaki mnie dziś czeka wyzwala u kibiców jeszcze większe emocje, to coś o wiele bardziej emocjonującego.
Już niedługo Barcelonę czeka dwumecz z Liverpoolem, w rundzie pucharowej Champions League...
Tak, ta drużyna nie gra za dobrze na wyjazdach. Gdyby nie pogubili aż tyle punktów na boiskach rywali, w lidze angielskiej byliby o wiele wyżej. Teraz jednak już jest o wiele lepiej pod tym względem. Natomiast na własnym obiekcie grają doskonale. Wygrać na Anfield to duża sztuka. Barcelonę będzie więc czekała bardzo ciężka przeprawa.
Z powodu wyjątkowej publiczności?
To nie jedyny powód. Liverpool to po prostu bardzo dobry zespół. Przez ostatnich 18 miesięcy przegrali tylko raz na własnym stadionie. W tym czasie, w 24 meczach stracili tylko 3 gole. Oczywiście kibice i ich fantastyczny doping też mają znaczenie.
Kto dla Ciebie jest kluczową postacią w Liverpoolu?
Peter Crouch. Z nim w składzie Liverpool gra bardzo dobrze. Mimo wysokiego wzrostu posiada bardzo duże umiejętności piłkarskie. No i poza tym jego wzrost. Jak powstrzymać takiego giganta przed odegraniem piłki do partnera? Ciężka sprawa. A za partnera ma najczęściej nie byle kogo bo Holendra Kuyta, który jest również świetnym napastnikiem.
Ostatnim zespołem jaki wygrał na Anfield jest Arsenal. Można powiedzieć, że to bardzo podobna pod względem gry ekipa do Barcelony. Czy to oznacza, że ten typ gry, obranie takiej taktyki po prostu nie leży The Reds?
Może coś w tym jest. Ale nie jest to gwarantem zwycięstwa na boisku Liverpoolu. Mecz jest meczowi nie równy.
Wszyscy w Barcelonie martwią się formą Ronaldinho, którego dobrze powinieneś dobrze pamiętać z gry w PSG...
Ronaldinho jest wyjątkowy. Myślę, że nie ma powodu by obawiać się o jego dyspozycję. Pamiętam jak w wieku 21 lat, gdy graliśmy razem robił z piłką niesamowite rzeczy, które do dziś pozostały w mojej pamięci. Jednak Barça to nie tylko Ronnie. To zespół, który ma o wiele większe możliwości i wspaniałych zawodników.
Co zaważyło na tym, że nie zagrałeś w barwach Barcelony?
Wiele rzeczy miało na to wpływ. Gdy przyszła oferta wypożyczenia mnie do PSG nie wahałem się ani chwili. Miałem wybór: grać w europejskich pucharach, lub w Secunda Division B. Na grę w pierwszym zespole raczej szans nie miałem, bo jego filarami byli wówczas Xavi i Guardiola. Następnie zgłosili się po mnie przedstawiciele Glasgow Rangers. Zaoferowali Barcelonie 9.5 miliona euro. Chciałem zostać, lecz nie miałem szans na grę. Postawiłem więc na rozwój swojej kariery i wyjechałem do Szkocji. Grając w Szkocji i Anglii osiągnąłem dość dużo. Byłem Mistrzem Szkocji, grałem w europejskich pucharach, stałem się po prostu dobrym piłkarzem.
Jaka jest Twoja przyszłość w Evertonie?
Czuję się tu doskonale. Mamy dobry zespół, liga mi odpowiada, czuję się szczęśliwy grając w tym zespole. To dla mnie najważniejsze. Dlatego w tym momencie nie myślę o żadnych zmianach.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)