Rozmowa Luisa Enrique i Carlesa Puyola
Luis Enrique: Dogoniłeś mnie. Ale to nie ja zdecydowałem, że zakończę karierę po równo 300 spotkaniach w Barçy.
Puyol: Dojście do tej liczby powoduje wielką radość, ponieważ kiedy debiutujesz w pierwszej drużynie nie wiesz, że tak się stanie.
Luis Enrique: I to w dodatku jako kapitan.
Puyol: To wielka duma, ale także wielka odpowiedzialność. Miałem wiele szczęścia, że moim nauczycielem był i nadal jest ktoś taki, jak ty. Moich przyjaciół pytam rady, a ty ciągle jesteś jednym z nich.
Luis Enrique: Każdy przypadek jest inny, nie możesz się uczyć od poprzednich kapitanów, ponieważ co sezon warunki się zmieniają, a pewne sytuacje się nie powtarzają. Najważniejsze to wiedzieć jak zachować się w każdej chwili, W tych dobrych, kiedy się świętuje, ale także kiedy spada krytyka. Trzeba koniecznie wiedzieć jak należy się zachować w najbardziej niesprzyjających momentach.
Puyol: Pamiętam jedną z tych chwil, kiedy pokazałeś mi, jak ma postępować kapitan. Byłeś gdzieś poza miastem, nie pamiętam czemu, nie było też Philipa (Cocu) i cała odpowiedzialność spadła na mnie, ponieważ byłem trzeci. Spędziłeś cała noc jadąc autostradą, żeby być na porannym treningu.
Luis Enrique: To był drugi sezon Van Gaala i musiałem udać się do Valladolid z powodu kontuzji ścięgna Achillesa, po której wyzdrowiałem w pełni dzięki Angelowi Murowi i Emiliemu Ricart. Przegraliśmy mecz z Sevillą, sytuacja trenera byłą trudna, a ja nie chciałem mu zaszkodzić.
Puyol: Wiele osób by tak nie postąpiło.
Luis Enrique: Na szczęście bardzo szybko wybrano mnie do bycia kapitanem, choć już byłem weteranem. Kiedy byłem w twoim wieku problemy rozwiązywali inni. Jest bardzo trudno być tak młodym kapitanem jak ty, o wiele łatwiej jest przejąć opaskę z wiekiem. Ale ciebie wybrała grupa, co daje ci dodatkową pewność siebie i bezpieczeństwo. I bardzo dobrze, jeśli kapitan jest z tego samego miasta co kibice, bo wtedy łatwiej mu się identyfikować (z drużyną). W dodatku Barça to "więcej niż klub", na dobre i na złe, wszystko znajduje tu szczególne odzwierciedlenie, więc lepiej zastanowić się w każdej sytuacji.
Puyol: Ty nie jesteś stąd, a jednak ludzie chcieli ciebie.
Luis Enrique: Z tego powodu grałem tu tak długo i spędzę tu jeszcze długie lata. Wiem, że to wszystko jest bardzo skomplikowane, ponieważ dla piłkarzy ma to coraz mniejsze znaczenie, a ludzie szybko się nimi nudzą i rozumiem to, ponieważ jako kibic chciałbym oglądać nowych zawodników, ale moim marzeniem było rozegranie swojego ostatniego meczu na Camp Nou, w koszulce Barçy.
Puyol: Ja wolę o tym nie myśleć. Jestem bardzo dumny z tego, że zagrałem w 300 spotkaniach i teraz myślę tylko o tym, bo po nich nadeszły kolejne bardzo dobre występy. Na wszystko jest czas.
Luis Enrique: Tak jest lepiej, nie trzeba koniecznie ogłaszać swoich myśli i zamykać przed sobą drzwi. Zawsze mówiłem, że chciałbym zakończyć karierę w Barçy lub w Sportingu i miałem tyle szczęścia, że udało mi się to osiągnąć, więc wydawało się, że mam tylko dwie opcje, ale gdybym zdecydował się na jakąś trzecią, ludzie oskarżyliby mnie, że po prostu za dużo mówię i zmieniam swoje zdanie. Wiem co to szczęście, radość, kiedy ma nadejść ten moment. Śledzę przypadek Raula, o którym nie pamięta się ile dał Realowi i że nadal jest świetny. W moim ostatnim sezonie odczuwałem coś podobnego. Taka jest mentalność w tym kraju. W Anglii jest dokładnie na odwrót. Szacunek dla zawodników i trenerów, którzy przez wiele lat byli w klubie jest niesamowity.
Puyol: Akceptuje krytykę. Rozumiem, że na początku sezonu zasłużyłem na nią, ponieważ w niektórych spotkaniach nie grałem na swoim najwyższym poziomie, częściowo z powodu kontuzji, z którą starałem się normalnie grać podczas całego okresu przygotowawczego. Ale są jeszcze inne wątpliwości co do mojej osoby, a to mi się nie podoba.
Luis Enrique: To dotyka wszystkich piłkarzy i nadal tak będzie się działo.
Puyol: Tak, ale nie mogę zaakceptować sposobu, w jaki chcą mnie postawić przeciwko Thuramowi. To najlepszy obrońca świata, co sprawia, że drużyna jest lepsza niż w ubiegłym roku i zawodnik od którego wiele się nauczymy.
Luis Enrique: Spotkałem się z Thuramem, kiedy grałem przeciwko Francji. Wydawało mi się, że tylko kilka razy udało nam się złamać ich defensywę, nie mogłem nie zauważyć jego umiejętności, które nie pozwały nigdy mi go przejść. Z tobą jest podobnie. W zeszłym roku, kiedy zmierzyliśmy się na treningu i podchodziłeś, żeby mnie zatrzymać nie mogłem sobie z tobą poradzić.
Puyol: Thuram zawsze wyraża się o tobie bardzo dobrze. Zawsze mówi: "Molto bravo".
Luis Enrique: Trzeba pogratulować klubowi, ponieważ trzy wzmocnienia, których dokonał są najlepsze z możliwych. Zambrotta i Gudjohnsen to piłkarze prezentujący określony poziom i potrafiący wiele rzeczy. Masz bardzo mocną drużynę, od najlepszych dzieli cię tylko jedno. Nie odpuścisz sobie walki o tytuły, póki nie zmęczysz się zdobywaniem ich.
Puyol: Po zwycięskim spotkaniu w Santander powiedziałeś mi, że najbardziej podobał ci się Ezquerro.
Luis Enrique: Tak, wszystko demonstruje, że drużyna podąża w bardzo dobrym kierunku. Ezquerro nie zagrał jeszcze w tym sezonie i za pośrednictwem telewizji widziałem jak opuścił ławkę by celebrować trafienie Giuly'iego na 0-2. Choć nie zagrał jest zadowolony. Wszyscy jesteście zadowoleni.
Puyol: To także zasługa szkoleniowców, którym udało się to osiągnąć. Rotacje w tak długim sezonie są potrzebne. Wszystko jest dobrze dzięki temu, że jesteśmy zespołem.
Luis Enrique: Tak, ale kiedy nadejdzie pierwsza porażka będzie się krytykowało Rijkaarda, że powinien posadzić na ławce tego, czy tamtego. Najważniejszy jest koniec. W Paryżu najważniejsi piłkarze weszli z ławki.
Puyol: Zasłużyłeś, żeby wznieść Puchar Mistrzów. Niektórzy z grających w tym spotkaniu nauczyli się wiele od ciebie: profesjonalizmu, koleżeństwa, przejęli twoją mentalność zwycięzcy.
Luis Enrique: Ja cieszyłem się ze zwycięstwa w kapciach, ze swoim synem. Wiele osób mówi do mnie w ten sposób: "Gdybyś pograł jeden lub dwa sezony dłużej zdobyłbyś więcej tytułów". Możliwe. Ale moment przejścia na emeryturę nadszedł w 2004r. Nie chciałem już kontynuować kariery i nie mogłem zrobić tego tylko po to, by zdobywać tytuły. Wszyscy mamy dobre i złe chwile. Mój koniec nie był najlepszy pod względem sukcesów, ale nadszedł, ja zgromadziłem siedem tytułów w trzy ostatnie sezony. Szkoda tylko ćwierćfinału, kiedy w ciągu miesiąca straciliśmy niemal wszystko.
Puyol: Mój pierwszy rok, Ty i Philips w pomocy, a dalej Figo, Kluivert, Rivaldo...
Luis Enrique: Wydaje mi się, że to mocniejszy skład niż ten z czasów Robson. W środku pola mieliśmy Abelardo, Nadala, Blanca i Couto i w razie czego Popescu. W dodatku był Ronaldo, który tamten rok zaczął spektakularnie. Było bardzo trudno wygrać z nami. Gdybyśmy wtedy zamiast gry o Superpuchar Europy grali w Lidze Mistrzów mielibyśmy trzy Puchary Europy.
Puyol: Zrobimy wszystko co w naszej mocy, żebyśmy właśnie teraz zdobyli trzeci.
Luis Enrique: Jeśli będziecie dalej grali z tą samą pasją co do tej pory, zdobędziemy go.
[źródło: Mundo Deportivo]
Puyol: Dojście do tej liczby powoduje wielką radość, ponieważ kiedy debiutujesz w pierwszej drużynie nie wiesz, że tak się stanie.
Luis Enrique: I to w dodatku jako kapitan.
Puyol: To wielka duma, ale także wielka odpowiedzialność. Miałem wiele szczęścia, że moim nauczycielem był i nadal jest ktoś taki, jak ty. Moich przyjaciół pytam rady, a ty ciągle jesteś jednym z nich.
Luis Enrique: Każdy przypadek jest inny, nie możesz się uczyć od poprzednich kapitanów, ponieważ co sezon warunki się zmieniają, a pewne sytuacje się nie powtarzają. Najważniejsze to wiedzieć jak zachować się w każdej chwili, W tych dobrych, kiedy się świętuje, ale także kiedy spada krytyka. Trzeba koniecznie wiedzieć jak należy się zachować w najbardziej niesprzyjających momentach.
Puyol: Pamiętam jedną z tych chwil, kiedy pokazałeś mi, jak ma postępować kapitan. Byłeś gdzieś poza miastem, nie pamiętam czemu, nie było też Philipa (Cocu) i cała odpowiedzialność spadła na mnie, ponieważ byłem trzeci. Spędziłeś cała noc jadąc autostradą, żeby być na porannym treningu.
Luis Enrique: To był drugi sezon Van Gaala i musiałem udać się do Valladolid z powodu kontuzji ścięgna Achillesa, po której wyzdrowiałem w pełni dzięki Angelowi Murowi i Emiliemu Ricart. Przegraliśmy mecz z Sevillą, sytuacja trenera byłą trudna, a ja nie chciałem mu zaszkodzić.
Puyol: Wiele osób by tak nie postąpiło.
Luis Enrique: Na szczęście bardzo szybko wybrano mnie do bycia kapitanem, choć już byłem weteranem. Kiedy byłem w twoim wieku problemy rozwiązywali inni. Jest bardzo trudno być tak młodym kapitanem jak ty, o wiele łatwiej jest przejąć opaskę z wiekiem. Ale ciebie wybrała grupa, co daje ci dodatkową pewność siebie i bezpieczeństwo. I bardzo dobrze, jeśli kapitan jest z tego samego miasta co kibice, bo wtedy łatwiej mu się identyfikować (z drużyną). W dodatku Barça to "więcej niż klub", na dobre i na złe, wszystko znajduje tu szczególne odzwierciedlenie, więc lepiej zastanowić się w każdej sytuacji.
Puyol: Ty nie jesteś stąd, a jednak ludzie chcieli ciebie.
Luis Enrique: Z tego powodu grałem tu tak długo i spędzę tu jeszcze długie lata. Wiem, że to wszystko jest bardzo skomplikowane, ponieważ dla piłkarzy ma to coraz mniejsze znaczenie, a ludzie szybko się nimi nudzą i rozumiem to, ponieważ jako kibic chciałbym oglądać nowych zawodników, ale moim marzeniem było rozegranie swojego ostatniego meczu na Camp Nou, w koszulce Barçy.
Puyol: Ja wolę o tym nie myśleć. Jestem bardzo dumny z tego, że zagrałem w 300 spotkaniach i teraz myślę tylko o tym, bo po nich nadeszły kolejne bardzo dobre występy. Na wszystko jest czas.
Luis Enrique: Tak jest lepiej, nie trzeba koniecznie ogłaszać swoich myśli i zamykać przed sobą drzwi. Zawsze mówiłem, że chciałbym zakończyć karierę w Barçy lub w Sportingu i miałem tyle szczęścia, że udało mi się to osiągnąć, więc wydawało się, że mam tylko dwie opcje, ale gdybym zdecydował się na jakąś trzecią, ludzie oskarżyliby mnie, że po prostu za dużo mówię i zmieniam swoje zdanie. Wiem co to szczęście, radość, kiedy ma nadejść ten moment. Śledzę przypadek Raula, o którym nie pamięta się ile dał Realowi i że nadal jest świetny. W moim ostatnim sezonie odczuwałem coś podobnego. Taka jest mentalność w tym kraju. W Anglii jest dokładnie na odwrót. Szacunek dla zawodników i trenerów, którzy przez wiele lat byli w klubie jest niesamowity.
Puyol: Akceptuje krytykę. Rozumiem, że na początku sezonu zasłużyłem na nią, ponieważ w niektórych spotkaniach nie grałem na swoim najwyższym poziomie, częściowo z powodu kontuzji, z którą starałem się normalnie grać podczas całego okresu przygotowawczego. Ale są jeszcze inne wątpliwości co do mojej osoby, a to mi się nie podoba.
Luis Enrique: To dotyka wszystkich piłkarzy i nadal tak będzie się działo.
Puyol: Tak, ale nie mogę zaakceptować sposobu, w jaki chcą mnie postawić przeciwko Thuramowi. To najlepszy obrońca świata, co sprawia, że drużyna jest lepsza niż w ubiegłym roku i zawodnik od którego wiele się nauczymy.
Luis Enrique: Spotkałem się z Thuramem, kiedy grałem przeciwko Francji. Wydawało mi się, że tylko kilka razy udało nam się złamać ich defensywę, nie mogłem nie zauważyć jego umiejętności, które nie pozwały nigdy mi go przejść. Z tobą jest podobnie. W zeszłym roku, kiedy zmierzyliśmy się na treningu i podchodziłeś, żeby mnie zatrzymać nie mogłem sobie z tobą poradzić.
Puyol: Thuram zawsze wyraża się o tobie bardzo dobrze. Zawsze mówi: "Molto bravo".
Luis Enrique: Trzeba pogratulować klubowi, ponieważ trzy wzmocnienia, których dokonał są najlepsze z możliwych. Zambrotta i Gudjohnsen to piłkarze prezentujący określony poziom i potrafiący wiele rzeczy. Masz bardzo mocną drużynę, od najlepszych dzieli cię tylko jedno. Nie odpuścisz sobie walki o tytuły, póki nie zmęczysz się zdobywaniem ich.
Puyol: Po zwycięskim spotkaniu w Santander powiedziałeś mi, że najbardziej podobał ci się Ezquerro.
Luis Enrique: Tak, wszystko demonstruje, że drużyna podąża w bardzo dobrym kierunku. Ezquerro nie zagrał jeszcze w tym sezonie i za pośrednictwem telewizji widziałem jak opuścił ławkę by celebrować trafienie Giuly'iego na 0-2. Choć nie zagrał jest zadowolony. Wszyscy jesteście zadowoleni.
Puyol: To także zasługa szkoleniowców, którym udało się to osiągnąć. Rotacje w tak długim sezonie są potrzebne. Wszystko jest dobrze dzięki temu, że jesteśmy zespołem.
Luis Enrique: Tak, ale kiedy nadejdzie pierwsza porażka będzie się krytykowało Rijkaarda, że powinien posadzić na ławce tego, czy tamtego. Najważniejszy jest koniec. W Paryżu najważniejsi piłkarze weszli z ławki.
Puyol: Zasłużyłeś, żeby wznieść Puchar Mistrzów. Niektórzy z grających w tym spotkaniu nauczyli się wiele od ciebie: profesjonalizmu, koleżeństwa, przejęli twoją mentalność zwycięzcy.
Luis Enrique: Ja cieszyłem się ze zwycięstwa w kapciach, ze swoim synem. Wiele osób mówi do mnie w ten sposób: "Gdybyś pograł jeden lub dwa sezony dłużej zdobyłbyś więcej tytułów". Możliwe. Ale moment przejścia na emeryturę nadszedł w 2004r. Nie chciałem już kontynuować kariery i nie mogłem zrobić tego tylko po to, by zdobywać tytuły. Wszyscy mamy dobre i złe chwile. Mój koniec nie był najlepszy pod względem sukcesów, ale nadszedł, ja zgromadziłem siedem tytułów w trzy ostatnie sezony. Szkoda tylko ćwierćfinału, kiedy w ciągu miesiąca straciliśmy niemal wszystko.
Puyol: Mój pierwszy rok, Ty i Philips w pomocy, a dalej Figo, Kluivert, Rivaldo...
Luis Enrique: Wydaje mi się, że to mocniejszy skład niż ten z czasów Robson. W środku pola mieliśmy Abelardo, Nadala, Blanca i Couto i w razie czego Popescu. W dodatku był Ronaldo, który tamten rok zaczął spektakularnie. Było bardzo trudno wygrać z nami. Gdybyśmy wtedy zamiast gry o Superpuchar Europy grali w Lidze Mistrzów mielibyśmy trzy Puchary Europy.
Puyol: Zrobimy wszystko co w naszej mocy, żebyśmy właśnie teraz zdobyli trzeci.
Luis Enrique: Jeśli będziecie dalej grali z tą samą pasją co do tej pory, zdobędziemy go.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (1)