Reyes: Musimy powstrzymać Ronaldinho

IceMan

14 maja 2006, 12:00

1 komentarz
Były napastnik Sevilli, obecnie gracz Arsenalu uważa, że ewentualna przegrana w finale nie będzie tragedią ponieważ po drodze udało się wyeliminować tak wielkie zespoły jak Real Madryt czy Juventus Turyn.

Jose Antonio Reyes chyba nie czuje się zbyt dobrze w Londynie. Nie może przyzwyczaić się do jedzenia, klimatu i języka, ale nie ma zamiaru przechodzić do Realu Madryt. Gra w jednym zespole z Thierrym Henrym pod okiem Arsen'a Wengera to czysta przyjemność.

Finał to wynagrodzenie za ciężką pracę zespołu?

Tak. Graliśmy przez cały czas bardzo równo wypełniając zamierzenia trenera. Nasz styl był oparty na utrzymywaniu się przy piłce i atakowaniu. Arsenal nie gra typowo angielskiego futbolu.

Uważasz, że faworytem jest Barça?

Możliwe, ale nie zapominajmy, że Real i Juve też byli faworytami w konfrontacji z naszą drużyna, a ich pokonaliśmy. Tak więc potrafimy grac z drużynami, które są uważane za faworyta.

Jak nas Was wpłynęło wyeliminowanie Realu?

To był wspaniały mecz. Po wygranej na Santiago Bernabeu uwierzyliśmy, że możemy pokonać każdego i wygrać Ligę Mistrzów.

A Juve?

Juventus był naszym najtrudniejszym rywalem, ale cieszę się, że z nimi również sobie poradziliśmy.

Teraz na drodze stoi Barça. Jak zamierzacie ich zatrzymać?

Nie wiem to jest zadanie naszych obrońców. Ja muszę strzelać, nie bronić.

Kto jest ważniejszy dla zespołu: Henry dla Arsenalu czy Ronaldinho dla Barcelony?

To dwaj fantastyczni piłkarze. Być może Henry ma dla nas większe znaczenie, w Barcelonie są inni świetni gracze, np. Eto'o.

Myślisz, że Henry odejdzie do Barcelony?

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Gdybym ja był prezydentem to nie pozwoliłbym mu tak łatwo odejść. To bardzo ważny gracz dla Arsenalu.

Interesował się Tobą Real Madryt, nie myślałeś o przeprowadzce? Jak się czujesz przed finałem?

Grałem w Sevilli i jestem z tego dumny. Nie chcę grać w Madrycie. Jestem w finale Ligi Mistrzów z Arsenalem, a Real był jedną z drużyn, którą ograliśmy. Co do finału... to będzie mecz życia.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze