Tako rzecze Hristo: Wszyscy powinniśmy pomóc

Lichy

25 kwietnia 2006, 10:28

Brak komentarzy
Barça jeszcze nie jest w Paryżu. Nie podoba mi się euforia, która zewsząd mnie otacza. Jest za dużo pewności siebie, bo Milan, to drużyna z najwyższej półki, której klasa pozawala na strzelenie trzech bramek w mgnieniu oka. To najtrudniejszy europejski półfinał, jaki w swojej najnowszej historii rozgrywała Barça. Nie, nie chcę nikogo przestraszyć, ja też żywię się myślą, że drużyna spełni marzenia nas wszystkich. Chcę tylko trochę zmienić podejście ludzi, bo za pomocą tego, co nosimy w sercu musimy pomóc piłkarzom osiągnąć ich cel. Musimy wesprzeć ich duchowo, nie tylko od pierwszej do ostatniej minuty. Także w szatni. I w autobusie, jeśli będzie to konieczne. Jutro gramy wszyscy.

Gracze wiedzą, że mają wielką okazję na zapisanie się w historii wygrywając ligę i Puchar Europy, tak jak to zrobił "Dream Team". Nie próbujmy jednak porównywać obu ekip. Obecna i dawna drużyna to dwie wielkie ekipy, które choć grają w różnych czasach szukają tego samego: sukcesu.

Przy tak wielkich spotkaniach mówi się wiele o tym, który piłkarz może być kluczowy, ale jak się później okazuje w tego typu meczach trzeba zaufać sile całego bloku, a nie indywidualnościom. Dotyczy to też Milanu, w którym mimo kontuzji na pewno zagrają Kaka i Nesta. Jak mogliby opuścić taki mecz?

Niektórzy mogą myśleć, że Puyol, Márquez i Van Bommel będą grali zachowawczo, ponieważ wiedzą oni, że jeśli dostaną żółtą kartkę to nie zagrają w finale. Takie coś się nie zdarzy, ponieważ Barça - Milan, to nie półfinał: to finał. Inaczej mówiąc, koniecznie trzeba zagrać tak, jakby już nie było kolejnego meczu.

Jeśli mam być szczery, to uważam, że ten kto z tej pary zagra w Paryżu, zostanie mistrzem, ponieważ nie wierzę w to, że Villarreal i Arsenal są w stanie zagrać na poziomie ekip trenowanych przez Rijkaarda i Ancelottiego, choć oczywiście trzeba podkreślić ich doskonałą, dotychczasową grę w rozgrywkach.

Jako, że mecz w Sewilli nie odbył się z powodu deszczu gracze Barçy będą świeżsi w spotkaniu z Milanem. Mam nadzieję, że nie będzie za dużo świeżości, bo czasem lepiej jest grać co cztery lub pięć dni, kiedy ciało jest do tego przyzwyczajone. Przy okazji, sędzia wykazał się brakiem odpowiedniego szacunku wobec wszystkich tak długo decydując czy mecz zostanie rozegrany czy nie. Przypuszczam, że Federacja nie ukaże go z powodu problemu z nową datą, ale sprawa regulacji kodeksowych jest prosta: piętnaście minut opóźnienia i nie gramy. Gdyby to ode mnie zależało gralibyśmy w poniedziałek lub piątek.

Jutro sędzią będzie Markus Merk, najlepszy dentysta spośród niemieckich arbitrów. Zobaczymy, czy na boisku pójdzie mu równie dobrze!

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze