Messi jest lustrem, w które wszyscy się wpatrujemy

Dylu

9 lutego 2006, 17:07

Brak komentarzy
Rozpoczęliśmy rozmowę z Giovannim Dos Santosem w jego domowej jadalni. Pierwsze co rzuca się tam w oczy, to wspomnienia z MŚ U-17, które wryły się w pamięć wszystkich domowników. Srebrna Piłka i mistrzowski medal, to powód do dumy dla całej jego rodziny.

Wspomnienia z MŚ w Peru, muszą być nadal żywe w Twojej pamięci.

Bardzo żywe. Zawsze wspominam finał, który był najbardziej imponujący. Pokonanie (3-0) Brazylii było najlepszą rzeczą, jaka nam się przydarzyła. Zostanie mistrzami świata zmienia twoje życie. Poza tym, wsparcie jakie mieliśmy w ludziach w Meksyku było niesamowite, nigdy nie zapomnę tego.

Być w Los Pinos (rezydencja prezydenta Meksyku) u boku prezydenta Foxa będzie czymś niezapomnianym w Twoim życiu, prawda?

Oczywiście, stanąć u boku prezydenta Foxa było czymś, czego się nie spodziewaliśmy. Nie mieliśmy nadziei na pojawienie się tam z prezydentem i wręczenie mu pucharu. Była przy tym liczba kamer telewizyjnych, jakiej w życiu nie widziałem.

Kiedy zacząłeś przygodę z piłką?

Sądzę, że kiedy byłem bardzo mały już zacząłem chodzić z piłką, która była tak duża jak ja. Niedługo potem, gdy byłem nieco większy mój tata trenował mnie w Sao Paulo de Monterrey.

Pamiętasz szczególnie jakąś obronę?

Na Mistrzostwach Świata, bardzo silna była obrona Kostaryki. Tutaj w Hiszpanii również. Kiedy gramy na boisku, każdy zespół atakuje z każdej strony. Kończysz spotkanie i jesteś wykończony. Szczególnie trudny jest klasyk przeciwko Espanyolowi.

A jak grasz prawą nogą?

Prawej praktycznie nie używam do niczego. Czasem, jak nie mam już innego wyjścia, potrafię strzelić z prawej, ale moja siła to lewa noga.

Jaki doszło do Twojego transferu do Barcelony?

Byłem z Sao Paulo de Monterrey na 'Danone Cup’ we Francji. Miałem wtedy 12 lub 13 lat. Zostałem królem strzelców i spodobałem się Barçy. Rozmawiali z moim ojcem i powiedzieli, że przyślą nam bilety, byśmy przylecieli do Barcelony. Sam w to nie wierzyłem, ale kiedy wróciliśmy do domu, bilety były już gotowe. Nie zastanawialiśmy się drugi raz. To była szans mojego życia.

Jaki cel sobie wyznaczyłeś?

Najpierw chcę grać w Barça B. Jeśli to osiągnę, będę dopiero myślał o pierwszym zespole, niemniej najpierw trzeba mieć okazje i pokazać, że możesz być w pierwszym zespole. Wszystko zależy ode mnie. Jeśli pokaże mój poziom, być może kiedyś się tam znajdę.

Myślisz o swojej nacjonalizacji?

Nie, jeszcze nie, ale to coś ważnego dla grania tutaj. Jeśli zostanie się Hiszpanem, to otwierają się dla ciebie liczne drzwi i jest o wiele łatwiej dostać się do Primera Division albo próbować grać z Barceloną. Widzę to zainteresowanie, dlatego będziemy musieli się tym zająć. Na razie, nie martwię się o to. Zajmie się tym mój reprezentant. Ja muszę się ograniczyć jedynie do gry.

Messi jest przykładem?

Dla wszystkich młodych graczy ze szkółki Barcelony, Messi jest wzorem do naśladowania. On jest bliżej niż my teraz. Jest lustrem, w które my młodzi ludzie wpatrujemy się. Uważam, że w przyszłości będzie wielkim piłkarzem.

Barcelona posyła wszystkich swoich młodych zawodników do szkoły. Jak z nauką?

Jestem w pierwszej klasie szkoły średniej. Pierwszy trymestr nauki niewiele mnie kosztował, gdyż byłem na Mundialu i straciłem prawie półtora miesiąca nauki.

Barcelona pilnuje Cię, czy nie masz złych ocen.

Tak, to prawda. W każdym trymestrze trener żąda od ciebie wyników, by zobaczyć jak ci idzie.

Co sądzisz o Ronaldinho?

On jest numerem jeden. Wszyscy młodzi ludzie, grający w sekcjach młodzieżowych Barçy widzieliśmy go na wielu treningach i przyglądamy się temu co robi swoją stopą, patrzymy na jego technikę i wykorzystujemy to by stać się lepszymi.

To prawda, że twój ojciec utrzymuje z nim dobre stosunki?

Tak, mój ojciec zna wszystkich Brazylijczyków i ma z nimi dobre relacje.

W pierwszym zespole jest Twój rodak, Márquez.

To kolejny świetny piłkarz. Zawsze służy mi radą, jak chociażby, gdy graliśmy finał MŚ U-17, powiedział wtedy, żebyśmy grali spokojnie, gdyż na trybunach nie będzie zbyt wielu ludzi. Powiedział, że nie czuliśmy presji i dlatego byliśmy tak spokojni.

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze