Larsson: Jestem dumny, z tego jak gra zespół

Barman

17 lipca 2005, 15:18

Brak komentarzy
Po pierwsze, jak się obecnie czujesz?

"Każdy dzień sprawia, że czuję się lepiej. Jednak przy tego rodzaju kontuzjach musisz być naprawdę bardzo cierpliwy. Właściwie to każdego dnia robię to samo. Sesje treningowe odbywam rano i popołudniu. Postęp jest wolny, ale jaki on może być skoro mówimy o kontuzji, która sprawia, że wypadasz z gry na jakieś pół roku".

Od operacji mięły dwa miesiące. Czy najgorsze już minęło?

"W pierwszych dwóch miesiącach postępy nie są aż tak widoczne. Tylko chodzisz i wykonujesz ćwiczenia. Myślę, że najgorszy jest okres to trzeci miesiąc kontuzji, kiedy to musisz ciężko pracować by' odbudować' siłę mięśni".

Zespół mimo straty zawodników ciągle liczy się z walce o dwa trofea. Jak postrzegasz ich formę patrząc z boku?

"Nie jest przyjemne patrzeć jak Twój zespół gra, a Ty możesz się tylko temu przyglądać. Jestem jednak dumny, z tego jak gra Barça. Grają naprawdę świetnie. Mieliśmy pecha jeśli chodzi o kontuzje, jednak chłopcy, którzy pozostali kontynuowali grę na najwyższym światowym poziomie. Wiedzieli także jak wygrać, gdy mecz im się nie kleił, a to jest naprawdę bardzo ważne. Sobotni mecz z Sevillą był niesamowity. Zagraliśmy świetnie i pokazaliśmy wielką klasę".

Rok 2004 był dla Ciebie bardzo dramatyczny. Przenosiny do Barçy, nagrody dla Najlepszego Piłkarza Szwecji 2004 i Najlepszego Szweda w ostatnim półwieczu. Wszystko zostało zakłócone przez poważną kontuzję. Jakie masz nadzieję na rok 2005?

"Ostatni rok był dla mnie naprawdę dobry. Kontuzje to jednak ryzyko zawodowe, w przypadku kiedy zawodowo grasz w futbol. Teraz skoncentrowany jestem wyłącznie do dojściu do pełnej sprawności fizycznej. Miejmy nadzieję, że wszystko potoczy się prawdidłowo".

Czy dzieliłeś się wrażeniami z piłkarzami, którzy doznali takich samych kontuzj?

"Rozmawiałem z Gio, moimi przyjaciółmi ze Szwecji i Szkocji, a także Mottą, Gabrim i Edmilsonem. W pamięci zawsze miałem to, że odnieśliśmy podobne urazy, ale nie do końca takie same. Każdy z osobna jest inny. Dobrze jest jednak wiedzieć, że jest ktoś kto cierpi, bądź cierpiał tak jak Ty. Pięć lat temu złamałem nogę i wiem co znaczy cierpieć i przechodzić długą rehabilitację. To naprawdę nudne. Wszystko co teraz muszę robić to odciąć się od wszystkich nieistotnych spraw otaczających mnie i skoncentrować się tylko na mojej pracy".

Tak szybko jak to stało się jasne, że trenerzy poszukują nowego napastnika, wszyscy mówili 'kogoś takiego jak Larsson'. Myślę, że to Ci pochlebiało...

"Oczywiście, jestem z tego dumny. W krótkim czasie, jaki grałem w Barcelonie, ludzie polubili mnie i moją osobowość. Ale to logiczne, że po tym jak wypadłem z gry, trzeba było poszukać nowego napastnika, bo po prostu był on nam potrzebny. Ostatecznie, podpisano kontrakt z Maxim. To także silny piłkarz, który dobrze radzi sobie w walce powietrznej".

Pomimo, że grasz dla Barçy dopiero kilka miesięcy, kibice naprawdę Cię polubili. Jak myślisz: czemu?

"Nie wiem, ale to mi schlebia, że fani polubili mnie w tak krótkim czasie. Może polubili mnie dlatego, że jestem szczerym i uczciwym człowiekiem, ciężko pracuję, zawsze daję z siebie wszystko i strzelam gole. To mogą być niektóre powody".

Czy znasz już prawdopodobną datę swojego powrotu?

"Myślę tylko o przyszłym sezonie, bo to było by głupie z mojej strony gdybym podał konkretną datę. Nie chcę wywierać presji na samym sobie, bo te typy kontuzji to delikatna sprawa. Muszę ciężko pracować każdego dnia i patrzeć na postępy jakie czynię. Moim celem jest jednak przyszły sezon".

Co możesz powiedzieć na temat nowo pozyskanego Maxi Lópeza?

"Nie słyszałem o nim wcześniej, ponieważ niewiele wiem na temat futbolu w Argentynie. Jednak jeśli grał dla River Plate, to musi być dobry. Trzeba poczekać i obserwować go. Jestem od niego starszy i bardziej doświadczony, jednak nie sądzę bym mógł nauczyć go czegokolwiek".

Inny piłkarz pozyskany zimą, Demetrio Albertini, podobnie jak Ty, jest bardzo doświadczony. Czy uważasz, że jednym z sekretów tak dobrych wyników Barçy w tym sezonie jest pomieszanie rutyny z młodością?

"Pomimo, że jest on najstarszym zawodnikiem w składzie. Weterani potrafią złagodzić jednak wiele nieprzyjemnych sytuacji, w przeciwieństwie do młodych, których cechuje 'gorąca krew'. Tak samo młodzi piłkarz, mogą zarazić weteranów swym entuzjazmem. Takie połączenie jest bardzo dobre. Muszę, jednak przyznać, że mimo 33 lat na karku nie czuję się weteranem. To tylko liczba".

[źródło: fcbarcelona.com]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze