Bo co, gdy sędzia się nie pomyli?
Zastanawiałem się ostatnio nad wizerunkiem polskiego (choć nie tylko) sędziego. Swoje przemyślenia postanowiłem zawrzeć w tym krótkim felietonie...
Wiele mamy ostatnio do czynienia z korupcją w piłce. Polskiej, włoskiej, niemieckiej... Znając nawet w małym stopniu ostatnie wydarzenia w naszej Orange Ekstraklasie, nietrudno spotkać opinie typu: "Sędzia sprzedał mecz", "Sędzia okradł FC XXX", "Żenujący poziom arbitrażu" etc. Już na wstępie zaznaczam, że nie mam zamiaru nikogo tutaj bronić, czy oskarżać. Wg mnie sprawa leży w kwestii umiejętności sędziego, bądź jego sumienia. Ale do rzeczy: kilka zdań na temat nie "sędziego piłkarskiego", ale "arbitra jako człowieka".
Większość z Was, ma już nakreślony wizerunek sędziego. Oszust, krętacz, sprzedawczyk, złodziej... Mógłbym wymieniać naprawdę długo. W trakcie spotkania wystarczy jedynie malutka iskra w postaci pomyłki sędziego, by rozpętało się piekło. Każdą jego następną decyzję od razu się wygwizduje, komentuje, a jego samego poniża i wyzywa. I z trybun, i z boiska. Jeżeli oczywiście takowa pomyłka się zdarzy. A nawet jeśli nie? Bo co, gdy sędzia się nie pomyli? Sami wiecie jak jest. Który z Was po przegranym meczu nie usłyszał wśród znajomych, kibiców, że sędzia sprzedał mecz? Bo to nie "nasza drużyna" gra słabo, tylko "sędzia drukarz". Bo to nie "nasz obrońca" nie uciekł z linii spalonego, tylko "liniowy ślepy". Nie zawodnik, tylko sędzia. Wiadomo- emocje, wiadomo- chęć zwycięstwa, animozje między drużynami. Ale sędzia musi być nieomylny. Zawodnik może mieć chwile słabości, drużyna też. Ale sędzia? Wykluczone!
Akcja lewą stroną boiska, dośrodkowanie. Piłka lobuje obrońcę, przejmuje napastnik, mija bramkarza, pusta bramka i... niecelny strzał. Na trybunach jęk zawodu w postaci popularnego "UUUuuurwaaa!!!". Trudno, będzie następna szansa. I brawa. Inna sytuacja. Drużyna po przyśnięciu w polu karnym traci bramkę. 20 minuta meczu. Z trybun głośne: "Nic się nie stało! Drużyno, nic się nie stało!". Doping staje się jeszcze głośniejszy. Przecież oni mogą się mylić. A sędzia? W żadnym wypadku.
Czy któryś z Was patrzył kiedyś na takie sytuacje od drugiej strony? Wiem, wiem... Za sędziowanie bierze się spore pieniądze, wymaga się zatem salomonowej sprawiedliwości i najwyższych umiejętności. Ale tu chodzi o coś innego. Bo co, gdy sędzia się nie pomyli?
Co z "pomyłkami", które tak naprawdę wynikają z niewiedzy kibica? "Tyy!!! Czorny! Przepisów się naucz!!!" Czyżby? Jestem przekonany, że w chwili obecnej mogą paść 3 pytania z przepisów piłki nożnej i większość z Was rozkłada już pierwsze. Przykłady pierwsze z brzegu - definicja prawa korzyści, czy 3 linie spalonego przy jego ocenie. Rozumiem, drogi czytelniku, że te zagadnienia nie są Ci obce. Niech teraz każdy z Was pomyśli sobie, ile razy jechał po sędzim jak po łysej kobyle, a po prostu nie miał racji. Ale nie w tym rzecz. Nie chcę się zagłębiać w przepisy, bo to temat rzeka. Miejmy jednak w przyszłości i to na uwadze.
Bardzo poruszyły mnie ostatnie wypowiedzi Świerczewskiego i Hajty. Nawet wczoraj znajomy z wielkim uśmiechem mówił do mnie: "Bardzo dobrze powiedział!" "Cała prawda!" W porządku, niech będzie prawda. Ale Sędzia jest do dupy? No przepraszam... Piotr Świerczewski, reprezentant Polski, świeży piłkarz Korony Kielce, zapewne idol niejednego młodego kielczanina, kopiącego piłkę całe popołudnie koło trzepaka. Niech teraz zapadnie mu w pamięć, jak się zachowuje jego idol. Bo to przecież prawda! Młody podrośnie, wejdzie na boisko i będzie zachowywał się identycznie jak jego ideał. Czy taką chcemy oglądać piłkę w przyszłości? Bo najwidoczniej wszystko do tego zmierza.
W tym miejscu powtórzę: nie bronię sędziego z meczu Korona - Wisła, Legia - Groclin, czy ze spotkania Górnika z ostatniej kolejki. Martwi mnie tylko, że nadal panuje ten jeden stereotyp sędziego.
Lekarz bierze łapówkę: "OK, weźmie i lepiej się zaopiekuje pacjentem." Bankier weźmie łapówkę: "Dobrze, weźmie i szybko załatwi kredyt." Ale jak sędzia weźmie to jest już po nim. Zgadzam się - powinno być po nim. Tylko dlaczego wszystkich sędziów wrzuciliśmy do jednego worka z napisem "oszust i sprzedawczyk", a lekarze nadal dzielą się na tych złych i tych dobrych - z powołania? Sędzia nie może być z powołania, prawda? Choćby nie wiem jak był uczciwy, to nie sprawi, że wygrają obie drużyny, że kibice obu ekip powiedzą: "Mecz meczem, ale sędzia to dziś naprawdę super". A nawet jeśli tak powiedzą, to pewnie tylko w przypadku, kiedy gwizdnie karnego w 90' na 0:1. Ale drugie pół stadionu powie coś zupełnie przeciwnego i kółko się zamyka.
Tak się zastanawiam, czy doczekam czasów, kiedy wszyscy kibice będą potrafili być samokrytyczni, nie będą zauważać jedynie faulów na swojej drużynie itp. Marne szanse...
Napisałem to wszystko nie po to, żebyście pokochali sędziów. Napisałem to dlatego, żebyście czasem 2 razy zastanowili się nad opiniami płynącymi z Waszych ust nie pod adresem pana sędziującego mecz X z Y, ale pod adresem Sędziego Piłkarskiego. Tego, który chce sędziować. Tego, który chce biegać z Waszymi drużynami po boisku i czynić ten sport pięknym. Takiego, który chce uczynić prawdziwy spektakl, dać kibicom radość z oglądania prawdziwego futbolu. Futbolu na najwyższym, światowym poziomie. Tego właśnie Wam i sobie życzę. Bo chyba o to w tej całej piłkarskiej zabawie chodzi...
"Patrzę na Ciebie, synu jak siedzisz przed telewizorem oglądając kreskówki - na ekranie biegaja kot Sylwester i ptaszek Tweety, Holly i Benji, Tom i Jerry... Potem zaczyna się mecz piłkarski. Siadamy sobie na kanapie, objęci, a ty od razu pytasz mnie o sędziego. Rzuca się w oczy, bo jest ubrany na żółto i pewnie przypomina Ci postać z kreskówek. I wolisz oglądać jego, a nie piłkarzy: Buffona w różowej koszulce, Ronaldo z łysą głową, Adriano z kolczykiem w uchu. Jego, to znaczy człowieka, który w ułamku sekundy musi decydować o karnych, spalonych, faulach. To na nim, niezrealizowanym piłkarzu, wyżywają się ludzie na trybunach i to jego obwiniają za porażki.
W piłce nożnej jest wiele rodzajów samotności, które stały się częścią literatury: samotność prawoskrzydłowego tytuł dzieła Fernanda Acitellego; samotność napastnika, opowiedziana przed Soriano; samotność bramkarza, o której pisał Dino Zoff. Ale człowiekiem naprawdę samotnym jest ów sędzia, który, ubrany w żółtą koszulkę, wywołuje uśmiech na twojej twarzy.
(...)
W moim życiu poznałem wielu sędziów. W każdym z nich tkwi głęboko skrywana melancholia - melancholia spowodowana trudnymi początkami na boiskach, gdzie trzeba było się obyć bez żadnej ochrony, bez pomocy. Na boiskach, gdzie nieopierzeni chłopcy grają w piłkę są zakładnikami rozwścieczonych ojców i nieodpowiedzialnych działaczy. Sami gracze też zreszta bywają gwałtowni i aroganccy.
Wielu sędziów pokazywało mi blizny po ciosach, butelkach, kamieniach. Idiotyczne historie: zamknięci po meczu przez długie godziny w szatni, uciekający w bagażnikach samochodów jak w filmach szpiegowskich, wreszcie zdesperowani, z jedną myślą kołaczącą po głowie: żeby dać sobie z tym wszystkim spokój. Po co ryzykować życie za parę lirów, zero chwały i przekręcone nazwisko w sprawozdaniach z meczu w lokalnej gazecie? Ale nikt nie zostaje sędzią z przypadku. To wybór powodowany pasją, to wybór trudnej drogi, to wreszcie wiara w sprawiedliwość i w zasady. I dlatego samotni sędziowie dalej robią to, co robią, marząc o Serie A lub o finale Mistrzostw Świata...
(...)
Zawsze odczuwam wzruszenie, widząc tych młodych ludzi, którzy uzbrojeni tylko w odwagę, idą sędziować na linię frontu. Młodzi ludzie, którzy rezygnują z wycieczki za miasto, aby punktualnie w niedzielny poranek dać początek temu świeckiemu rytuałowi, jakim jest mecz piłkarski. Synu, ten rytuał zbliża nas do siebie, gotowi jesteśmy cieszyć się jak szaleni z gola strzelonego przez naszych i smucić się równie mocno z powodu gola, którego nasi nie powinni byli przepuścić. Bez sędziego piłka nie miałaby sensu: można grać bez bramkarza czy bez klasycznego napastnika, ale nie można się obyć bez tego, który biega, biega i nawet nie dotyka piłki. Gdyby tak sędzia mógł strzelać gole! Gdyby mógł choć raz dostać szczerze oklaski. Długie oklaski. Oklaski, od których cierpnie skóra..."
Dawid Pastorin - "List do mojego syna na temat piłki"
Wiele mamy ostatnio do czynienia z korupcją w piłce. Polskiej, włoskiej, niemieckiej... Znając nawet w małym stopniu ostatnie wydarzenia w naszej Orange Ekstraklasie, nietrudno spotkać opinie typu: "Sędzia sprzedał mecz", "Sędzia okradł FC XXX", "Żenujący poziom arbitrażu" etc. Już na wstępie zaznaczam, że nie mam zamiaru nikogo tutaj bronić, czy oskarżać. Wg mnie sprawa leży w kwestii umiejętności sędziego, bądź jego sumienia. Ale do rzeczy: kilka zdań na temat nie "sędziego piłkarskiego", ale "arbitra jako człowieka".
Większość z Was, ma już nakreślony wizerunek sędziego. Oszust, krętacz, sprzedawczyk, złodziej... Mógłbym wymieniać naprawdę długo. W trakcie spotkania wystarczy jedynie malutka iskra w postaci pomyłki sędziego, by rozpętało się piekło. Każdą jego następną decyzję od razu się wygwizduje, komentuje, a jego samego poniża i wyzywa. I z trybun, i z boiska. Jeżeli oczywiście takowa pomyłka się zdarzy. A nawet jeśli nie? Bo co, gdy sędzia się nie pomyli? Sami wiecie jak jest. Który z Was po przegranym meczu nie usłyszał wśród znajomych, kibiców, że sędzia sprzedał mecz? Bo to nie "nasza drużyna" gra słabo, tylko "sędzia drukarz". Bo to nie "nasz obrońca" nie uciekł z linii spalonego, tylko "liniowy ślepy". Nie zawodnik, tylko sędzia. Wiadomo- emocje, wiadomo- chęć zwycięstwa, animozje między drużynami. Ale sędzia musi być nieomylny. Zawodnik może mieć chwile słabości, drużyna też. Ale sędzia? Wykluczone!
Akcja lewą stroną boiska, dośrodkowanie. Piłka lobuje obrońcę, przejmuje napastnik, mija bramkarza, pusta bramka i... niecelny strzał. Na trybunach jęk zawodu w postaci popularnego "UUUuuurwaaa!!!". Trudno, będzie następna szansa. I brawa. Inna sytuacja. Drużyna po przyśnięciu w polu karnym traci bramkę. 20 minuta meczu. Z trybun głośne: "Nic się nie stało! Drużyno, nic się nie stało!". Doping staje się jeszcze głośniejszy. Przecież oni mogą się mylić. A sędzia? W żadnym wypadku.
Czy któryś z Was patrzył kiedyś na takie sytuacje od drugiej strony? Wiem, wiem... Za sędziowanie bierze się spore pieniądze, wymaga się zatem salomonowej sprawiedliwości i najwyższych umiejętności. Ale tu chodzi o coś innego. Bo co, gdy sędzia się nie pomyli?
Co z "pomyłkami", które tak naprawdę wynikają z niewiedzy kibica? "Tyy!!! Czorny! Przepisów się naucz!!!" Czyżby? Jestem przekonany, że w chwili obecnej mogą paść 3 pytania z przepisów piłki nożnej i większość z Was rozkłada już pierwsze. Przykłady pierwsze z brzegu - definicja prawa korzyści, czy 3 linie spalonego przy jego ocenie. Rozumiem, drogi czytelniku, że te zagadnienia nie są Ci obce. Niech teraz każdy z Was pomyśli sobie, ile razy jechał po sędzim jak po łysej kobyle, a po prostu nie miał racji. Ale nie w tym rzecz. Nie chcę się zagłębiać w przepisy, bo to temat rzeka. Miejmy jednak w przyszłości i to na uwadze.
Bardzo poruszyły mnie ostatnie wypowiedzi Świerczewskiego i Hajty. Nawet wczoraj znajomy z wielkim uśmiechem mówił do mnie: "Bardzo dobrze powiedział!" "Cała prawda!" W porządku, niech będzie prawda. Ale Sędzia jest do dupy? No przepraszam... Piotr Świerczewski, reprezentant Polski, świeży piłkarz Korony Kielce, zapewne idol niejednego młodego kielczanina, kopiącego piłkę całe popołudnie koło trzepaka. Niech teraz zapadnie mu w pamięć, jak się zachowuje jego idol. Bo to przecież prawda! Młody podrośnie, wejdzie na boisko i będzie zachowywał się identycznie jak jego ideał. Czy taką chcemy oglądać piłkę w przyszłości? Bo najwidoczniej wszystko do tego zmierza.
W tym miejscu powtórzę: nie bronię sędziego z meczu Korona - Wisła, Legia - Groclin, czy ze spotkania Górnika z ostatniej kolejki. Martwi mnie tylko, że nadal panuje ten jeden stereotyp sędziego.
Lekarz bierze łapówkę: "OK, weźmie i lepiej się zaopiekuje pacjentem." Bankier weźmie łapówkę: "Dobrze, weźmie i szybko załatwi kredyt." Ale jak sędzia weźmie to jest już po nim. Zgadzam się - powinno być po nim. Tylko dlaczego wszystkich sędziów wrzuciliśmy do jednego worka z napisem "oszust i sprzedawczyk", a lekarze nadal dzielą się na tych złych i tych dobrych - z powołania? Sędzia nie może być z powołania, prawda? Choćby nie wiem jak był uczciwy, to nie sprawi, że wygrają obie drużyny, że kibice obu ekip powiedzą: "Mecz meczem, ale sędzia to dziś naprawdę super". A nawet jeśli tak powiedzą, to pewnie tylko w przypadku, kiedy gwizdnie karnego w 90' na 0:1. Ale drugie pół stadionu powie coś zupełnie przeciwnego i kółko się zamyka.
Tak się zastanawiam, czy doczekam czasów, kiedy wszyscy kibice będą potrafili być samokrytyczni, nie będą zauważać jedynie faulów na swojej drużynie itp. Marne szanse...
Napisałem to wszystko nie po to, żebyście pokochali sędziów. Napisałem to dlatego, żebyście czasem 2 razy zastanowili się nad opiniami płynącymi z Waszych ust nie pod adresem pana sędziującego mecz X z Y, ale pod adresem Sędziego Piłkarskiego. Tego, który chce sędziować. Tego, który chce biegać z Waszymi drużynami po boisku i czynić ten sport pięknym. Takiego, który chce uczynić prawdziwy spektakl, dać kibicom radość z oglądania prawdziwego futbolu. Futbolu na najwyższym, światowym poziomie. Tego właśnie Wam i sobie życzę. Bo chyba o to w tej całej piłkarskiej zabawie chodzi...
"Patrzę na Ciebie, synu jak siedzisz przed telewizorem oglądając kreskówki - na ekranie biegaja kot Sylwester i ptaszek Tweety, Holly i Benji, Tom i Jerry... Potem zaczyna się mecz piłkarski. Siadamy sobie na kanapie, objęci, a ty od razu pytasz mnie o sędziego. Rzuca się w oczy, bo jest ubrany na żółto i pewnie przypomina Ci postać z kreskówek. I wolisz oglądać jego, a nie piłkarzy: Buffona w różowej koszulce, Ronaldo z łysą głową, Adriano z kolczykiem w uchu. Jego, to znaczy człowieka, który w ułamku sekundy musi decydować o karnych, spalonych, faulach. To na nim, niezrealizowanym piłkarzu, wyżywają się ludzie na trybunach i to jego obwiniają za porażki.
W piłce nożnej jest wiele rodzajów samotności, które stały się częścią literatury: samotność prawoskrzydłowego tytuł dzieła Fernanda Acitellego; samotność napastnika, opowiedziana przed Soriano; samotność bramkarza, o której pisał Dino Zoff. Ale człowiekiem naprawdę samotnym jest ów sędzia, który, ubrany w żółtą koszulkę, wywołuje uśmiech na twojej twarzy.
(...)
W moim życiu poznałem wielu sędziów. W każdym z nich tkwi głęboko skrywana melancholia - melancholia spowodowana trudnymi początkami na boiskach, gdzie trzeba było się obyć bez żadnej ochrony, bez pomocy. Na boiskach, gdzie nieopierzeni chłopcy grają w piłkę są zakładnikami rozwścieczonych ojców i nieodpowiedzialnych działaczy. Sami gracze też zreszta bywają gwałtowni i aroganccy.
Wielu sędziów pokazywało mi blizny po ciosach, butelkach, kamieniach. Idiotyczne historie: zamknięci po meczu przez długie godziny w szatni, uciekający w bagażnikach samochodów jak w filmach szpiegowskich, wreszcie zdesperowani, z jedną myślą kołaczącą po głowie: żeby dać sobie z tym wszystkim spokój. Po co ryzykować życie za parę lirów, zero chwały i przekręcone nazwisko w sprawozdaniach z meczu w lokalnej gazecie? Ale nikt nie zostaje sędzią z przypadku. To wybór powodowany pasją, to wybór trudnej drogi, to wreszcie wiara w sprawiedliwość i w zasady. I dlatego samotni sędziowie dalej robią to, co robią, marząc o Serie A lub o finale Mistrzostw Świata...
(...)
Zawsze odczuwam wzruszenie, widząc tych młodych ludzi, którzy uzbrojeni tylko w odwagę, idą sędziować na linię frontu. Młodzi ludzie, którzy rezygnują z wycieczki za miasto, aby punktualnie w niedzielny poranek dać początek temu świeckiemu rytuałowi, jakim jest mecz piłkarski. Synu, ten rytuał zbliża nas do siebie, gotowi jesteśmy cieszyć się jak szaleni z gola strzelonego przez naszych i smucić się równie mocno z powodu gola, którego nasi nie powinni byli przepuścić. Bez sędziego piłka nie miałaby sensu: można grać bez bramkarza czy bez klasycznego napastnika, ale nie można się obyć bez tego, który biega, biega i nawet nie dotyka piłki. Gdyby tak sędzia mógł strzelać gole! Gdyby mógł choć raz dostać szczerze oklaski. Długie oklaski. Oklaski, od których cierpnie skóra..."
Dawid Pastorin - "List do mojego syna na temat piłki"
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)