104 lata sprzedane za 10 mln euro

Dylu

17 lipca 2005, 15:43

1 komentarz
Magia, wyjątkowość, przywiązanie do tradycji i barw Barcy są bezcenne... Padła ostatnia, magiczna twierdza w Europie... Mowa oczywiście o Camp Nou, który zawsze uważany był przez swych wiernych kibiców za ,,bastion nie do zdobyci''. Nawet w czasie kryzysu fani Blaugrana wspierali swych pupili niezależnie od wyników, ponieważ dla nich Barça to coś więcej niż klub piłkarski - to Duma Katalonii! W swej 104-letniej historii Barcelona dostarczała wielu powodów do radości, wzruszeń, chwil euforii i uniesień, jednakże były też słabsze momenty kiedy nie szczędziła swym kibicom rozczarowań i goryczy porażek. Zawsze jednak była w sercach oddanych fanów.

Z pewnością, wielu zapamięta dzień 22. sierpnia 2003 jako datę rewolucyjną, gdyż po 104 latach czystości barw, zapadła decyzja o umieszczeniu reklam na koszulkach pierwszej drużyny. Spora część kibiców po wyborach prezydenckich miała nadzieję, że odrodzi się Nowa Barça i nastaną czasy, jak te za ,,dream teamu'' Johana Cruyffa. Zakup Ronaldinho, Quaresmy, pozyskanie Rustu czy wysoka forma strzelecka Savioli mogą świadczyć o tym, że rzeczywiście coś drgnęło, ale czy jeszcze rok temu ktokolwiek dopuszczał do siebie myśl o reklamach na na trykotach blaugrana?

Jak to wszystko się zaczęło?

W 2000 roku, gdy na fotelu prezydenckim klubu zasiadał Joan Gaspart mówił: ,,Dopóki ja będę prezydentem Barçy na koszulkach nigdy nie będzie reklam. Będziemy podtrzymywać tą wspaniałą tradycję'' - jednak w 2002 roku, kiedy to zaczęła przybierać na sile fala krytyki pod adrersem ówczesnego prezydenta, a na światło dzienne zaczęły wychodzić liczne nieprawidłowości i błędy w zarządzaniu klubem, Gaspart zmienił zdanie i był gotów zgodzić się na logo sponsora, wydał nawet polecenie dające zarządowi zielone światło w poszukiwaniu reklamodawcy, na szczęście wkrótce został zmuszony do ustąpienia z posady.

16. czerwca 2003, 42. prezydentem w historii Barcelony został Joan Laporta, który przebojem wdarł się na szczyt, pokonując najgroźniejszego konkurenta, Lluisa Bassta, przytłaczającą większością głosów. Nowy boss nie ukrywał w czasie kampanii, iż planuje zamieścić reklamy na koszulkach (podobnie jak Jordi Majo, który rzekomo znalazł sponsora gotowego zapłacić ok. 18 mln euro), ale chyba nikt w to nie wierzył, gdyż decydujący głos należał do Zgromadzenia socios. 22. sierpnia w Palau Blaugrana zapadła ostateczna decyzja: �TAK� - 450 socios, �NIE� - 32, 9 wstrzymało się od głosu...

Kogo obwiniać?

Pojawia się pytanie: Przez kogo Barcelona musiała (a może nie) zerwać z liczącą 104 lata tracycją? Niewątpliwie główną winę ponosi Gaspart, który chyba �z miłości i przywiązania do Barçy, bez której nie mógłby żyć�, doprowadził do najpoważniejszego w historii klubu kryzysu ekonomicznego. Ale czy Laporta musiał godzić się na reklamy? Podczas kampanii przedwyborczej obiecywał, że klubowa kasa wzbogaci się z tego tytułu o ok. 20 mln euro, później suma ta spadła do 12-15 mln, tymczasen zarząd założył, iż w budżecie na przyszły sezon będzie to kwota 10 mln euro! A może pretensje należy kierować pod adresem... socios?

Czy rzeczywiście nie było wyjścia?

W zamierzeniu Laporty reklamy miały posłużyc redukcji deficytu do zera (i słusznie), ale przecież w tym celu można było posłużyć się kontraktem, jaki w 1999 r. podpisał Josep Lluís Núnez z Consejo de Admnistración de Telefónica Media Arturo Baldasano. Zakłada on, że do 2008 r. do klubowej kasy wpłynie ok. 356 mln euro, a dzięki procentom kwota ta, może wzrosnąć o okrągłe 12 mln ! W zbliżającym się sezonie Barça otrzyma ok. 65 mln co w przeszło 1/3 pokryje szacowany na przeszło 160 mln deficyt! Sprawa wygląda tak, że TVC posiada pełnię praw telewizyjnych i część reklamowaych, klub natomiast dostaje przyzwoite pieniądze. Dobrym pomysłem jest także udostępnienie sal konferencyjnych i obiektów sportowych FC Barcelony, co przyniesie ok. 7 mln zysku w tym i każdym następnym sezonie. Mowa tu o wydarzeniach sportowych, społecznych, politycznych czy biznesowych (rzecz ma się podobnie np. w Man Utd).

Wydaje się, że umieszczenie reklam na koszulkach nie było ostatecznością, szczególnie biorąc pod uwagę wchodzące w gre kwoty. Dla porównania :

* Bayern 20 mln euro / sezon (T-Mobile)
* BVB 15 mln / sezon (E-on)
* Man U 11,8 mln / (Vodafone)
* Real 11 mln / (Simens)

Przypuszczam, że sponsorem Barçy najprawdopodobniej będzie firma Nike ubierająca zawodników od 1998 r., należy pamiętać o tym, iż Sandro Rosell kiedyś był w niej ważnym działaczem, chociaż w grę wchodzą także m.in. Philips czy Nissan. Bardzo niepokoi mnie podejście do całej sprawy prezydenta Laporty, który porównuje zarządzanie klubu do gry, w której ważną cześcią jest biznes a priorytetem pomnażanie zysków. Tu należy się zdecydwać czy chcemy kibicować klubowi-firmie, czy też klubowi będącemu symbolem, tradycją, Barcelonie, którą nosi się w sercu...

Za prezydentury Núneza, nie do pomyślenia byłoby umieszczenie logo na koszulkach, wówczas dbano o pilęgnowaną przez lata tradycję, przez co Barça nadal pozostawała symbolem, miłoscią, po prostu czymś więcej niż klubem piłkarskim! Co prawda, Lapotra zapowiada, że nie dopuści by reklamy niekorzystnie wpływały na wizerunek FC Barcelony, jednak dla mnie to żadne pocieszenie a najbardziej boli cena za jaką SPRZEDANO barwy i tradycję. Ktoś powie: Athletic Bilbao też po raz pierwszy wprowadza reklamy na koszulkach a założony zostal rok wcześniej od Barcelony; ale przecież Barça jest potężniejszym klubem!

Z obawą patrzę w przyszłość. Jeśli tak dalej pójdzie to dla pomnażania zysków Laporta być może zafunduje nam jakiegoś Japończyka lub Koreańczyka w celu podbicia rynku azjatyckiego. Ciągle nie wierzę, że czystość barw klubowych zostanie splamiona reklamą. Jedno jest pewne: kigdy nie kupię t-shirtu z reklamą! Dla mnie Barça była wyjątkowa jak ,,biały kruk'' w bibliotece, jak zorza polarna na biegunie, niezwykła jak działanie Viagry dla wielu podstarzałych samców... brak słów by to określić. Nadal jest dla mnie magiczna, ale napisałem ,,była'', ponieważ nawet Nasza kochana Blaugrana nie potrafiła się oparzeć wszeobecnej dzisiaj komercji. Katalonia to państwo a Barça to nie tylko jej armia, ale teraz również bilbord...

"Tot el camp es un clam
Som la gent blaugrana..."
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze