Kiedy okazało się, że Santos wystąpi w Klubowych Mistrzostwach Świata, włodarze brazylijskiej drużyny chcieli zgłosić do rozgrywek klubową legendę. Pelé nie wystąpi jednak w KMŚ.
Edson Arantes do Nascimento, znany jako Pelé, który 23 października obchodzić będzie 71. urodziny, ogłosił, że jego kondycja fizyczna nie pozwala na wzięcie udziału w Klubowych Mistrzostwach Świata, które w grudniu odbędą się w Japonii. Legendarny piłkarz został zaproszony do udziału w rozgrywkach i miał być częścią drużyny Santosu.
"Prezydent Santosu przedstawił taką propozycję, ale nie mnie, a opinii publicznej. Trzeba podejść do tego ze spokojem. Czy zagram? Nie, na tę chwilę nie. Być może, jeśli zdrowie pozwoli, zacznę mecz symbolicznym kopnięciem" - przyznał sam zainteresowany podczas odwiedzin stadionu Beira Río w Porto Alegre. Pelé jest ambasadorem Mundialu w 2014 roku, który odbędzie się w Brazylii, jego ojczyźnie.
Przypomnijmy: 3 sierpnia prezydent Santosu, Luis Álvaro de Oliveira, wydał zaskakujące oświadczenie. Zaproponował, by zarejstrować niespełna 71-latka w drużynie na Klubowe Mistrzostwa Świata. Pelé byłby w protokole meczowym i dostałby nawet szansę zagrania kilku minut. Powrót Króla wiązałby się oczywiście z wielką kampanią marketingową, o której wspomniał również Oliveira. Jeśli Pelé sięgnąłby z Santosem po triumf w KMŚ, stałby się pierwszym graczem, który wygrał to trofeum trzykrotnie.
Pelé przez całą piłkarską karierę związany był z Santosem, z którym sięgnął po międzynarodowe trofea w 1962 i 1963 roku. Kiedy był na szczycie, odmówił wielkim europejskim klubom, wciąż będąc wiernym swojego brazylijskiemu klubowi. W 1974 roku, po przejściu na piłkarską emeryturę, zgodził się promować piłkę nożną W Stanach Zjednoczonych i przez kilka sezonów biegał po boisku w koszulce New York Cosmos.
Podczas wizyty w Porto Alegre, miejscu rozgrywania Mistrzostw Świata w 2014 roku, Pelé zwracał uwagę szczególnie na pierwszy mecz w Klubowych Mistrzostwach Świata. Przypomniał, że w tamty roku Internacional Porto Alegre niespodziawanie przegrał w kongijskim Mazembe i nie dotarł do finału rozgrywek. "Oczywiście, chciałbym zobaczyć Santos w finale, ale przypominam, że w zeszłym roku Internacional niespodziewanie przegrał w półfinale". Zwycięstwo w pierwszym spotkaniu dałoby Santosowi wymarzony finał, w którym rywalem Brazylijczyków będzie najprawdopodobniej FC Barcelona.
Źródło: Sport
Komentarze (24)