Spośród dzisiejszych spotkań reprezentacyjnych, na dwa zostali powołani piłkarze, grający na co dzień w Barcelonie. Jednak tylko w jednym spotkaniu piłkarze Barçy wzięli udział. Na boisku pojawiło się pięciu z dziewięciu powołanych. Trzech z nich nie znalazło się nawet na ławce rezerwowych.
O 21:00 na Stade de France reprezentacja Trójkolorowych, do kadry której mimo urazu powołany został jedyny Francuz w Barcelonie - Éric Abidal, w swoim przedostatnim spotkaniu kwalifikacyjnym podejmowała Albanię. Francja do meczu przystępowała w roli zdecydowanego faworyta. Zgodnie więc z przypuszczeniami Tricolores zdeklasowali rywali z grupy D kwalifikacji do EURO 2012 i wrócili na czoło tabeli grupy eliminacyjnej. Albańczycy już przed meczem wiedzieli, że nie maja szans na grę na boiskach Polski i Ukrainy latem przyszłego roku. Gospodarze natomiast w przypadku wygranej zapewniali sobie awans. Strzelanie w podparyskim Saint-Denis rozpoczął Florent Malouda, już w 11. minucie wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. W jego ślady tuż przed przerwą poszedł Loïc Rémy, który podwyzszył na 2:0. Wynik ustalił w drugiej połowie Anthony Reveillere. Wygląda na to, że uraz nie pozwolił jednak na grę, bowiem Éric Abidal nie pojawił się nawet w meczowej "18". Francuzi są już pewni co najmniej gry w barażach, bardzo prawdopodobne więc, że będziemy mogli oglądać Abidala w Polsce na EURO. Kolejny, ostatni mecz kwalifikacji Francuzi zagrają z Bośnią i Hercegowiną na tym samym stadionie, możliwe że z Abidalem w składzie.
Francja - Albania, (2:0), 3:0
bramki: Florent Malouda 11', Loïc Rémy 38', Anthony Reveillere 67'
Zdecydowanie ciekawszym dla nas, kibiców Blaugrany był mecz na Stadionie Letná w Pradze, Czesi podejmowali Hiszpanów, również w meczu kwalifikacji do polsko-ukraińskiego czempionatu. I, mimo że Hiszpanie mają pewny awans z pierwszego miejsca, wielu kibiców Barcelony zasiadło o 20:45 by oglądać to spotkanie, ponieważ Vicente del Bosque powołał aż ośmiu Barcelonistów. Niektórzy z nich nie usiedli nawet na ławce (Víctor Valdés, Pedro Rodríguez) ale kilku z nich zagrało. Czesi są groźni w spotkaniach u siebie, ale i tak faworytem był zespół la Furia Roja. Tym razem żaden z piłkarzy Dumy Katalonii nie zapisał się na listę strzelców, ale zrobili to inni dzięki czemu Hiszpanie dopisali sobie siódme zwycięstwo w siódmym meczu tych kwalifikacji i wyprzedzają Czechów w tabeli aż o 11 (!) punktów. Pierwszą bramkę dla reprezentacji Hiszpanii zdobył błyskawicznie, bo już w 7. minucie Juan Mata. Piłkarz Chelsea pokonał wychodzącego z bramki Petra Čecha po znakomitym podaniu Xaviego. Gospodarze próbowali odpowiedzieć, ale byli bezradni. Drugą bramkę, ustalając wynik spotkania zdobył piłkarz Realu Madryt Xabi Alonso, który po wymianie piłki między Davidem Silvą a Fernando Torresem dostał piłkę w pole karne od tego pierwszego. W drugiej połowie Tomas Hübschman otrzymał czerwoną kartkę za brzydki faul na zdobywcy drugiej bramki, Alonso, a w końcówce spotkania przed utratą kolejnej bramki Czechów najpierw obronił bramkarz, a później poprzeczka. Na placu gry pojawiło się pięciu piłkarzy trenujący na co dzień pod okiem Guardioli, trzech z nich w pierwszym składzie. Następny mecz Hiszpanie zagrają na zakończenie kwalifikacji we wtorek w Alicante na Estadio José Rico Pérez z reprezentacją Szkocji.
Czechy - Hiszpania, (0:2), 0:2
bramki: Juan Mata 7', Xabi Alonso 23'
Podsumowanie gry zawodników:
Francja:
Éric Abidal - poza kadrą meczową
Hiszpania:
Víctor Valdés - poza kadrą meczową
Sergio Busquets - 90 minut
Xavi - 90 minut, asysta
Pedro - poza kadrą meczową
Villa - od 60' minuty
Thiago Alcântara - cały mecz na ławce
Gerard Piqué - 90 minut
Carles Puyol - od 46' minuty
[źródło: własne, fot: UEFA.com]
Komentarze (74)