Xavi jest pewien, że sukces wywodzi się z pokory.
Pochodzę ze skromnej rodziny. Pokory uczono mnie każdego dnia. Moja żona jest dokładnie taka sama, podobnie staramy się wychowywać nasze córki. Dla mnie to oczywiste. Nauczono mnie też, że dzięki wysiłkowi zawsze można być lepszym w tym co się robi. Nie mogę sobie wyobrazić innego podejścia.
Co starasz się udoskonalić w swojej grze w tym sezonie?
Myślę, że wszystko co robię na boisku mogę wciąż poprawiać. Mam mentalność perfekcjonisty. Poza tym w futbolu jest ogromna konkurencja. Jeśli się nie doskonalisz, jeśli nie starasz się ciągle iść do przodu, bardzo szybko zostajesz w tyle. Tym bardziej w Barcelonie, gdzie wymagania są olbrzymie, a każdy przeciwnik gra z tobą tak, jakby to był najważniejszy mecz w roku.
Poprawiła się twoja średnia strzelonych goli.
Żeby strzelić gola potrzebujesz szczęścia. Jednego dnia posyłasz piłkę na rzut rożny, tak jak w Pradze, innego strzelasz "okienko", tak jak na Wembley.
Czy to jest twój najważniejszy gol w barwach Azulgrany?
Mam nadzieję, że tym golem już na zawsze zapisałem się w historii tego wielkiego klubu. Kiedy ktoś przypomina sobie finał na Wembley, pojawia się też moja osoba. To wszystko jest niesamowite: końcowy rezultat, piękny gol, ostatni strzelony Van der Sarowi...Dopiero później zdałem sobie sprawę, że strzeliłem ostatniego gola bramkarzowi, którego wielkość w historii futbolu przyprawia o dreszcze. Czuję się dumny z tego gola i z tego jak grałem. Ale przede wszystkim z tego, w jaki sposób obezwładniliśmy naszą grą wielki Manchester United. Niewielu to się udało.
Czy gest Puyola na Wembley, który przekazał opaskę kapitana Abiemu, mógłby stanowić definicję waszej drużyny?
Być może inne gesty też, ale ten na pewno. Nie mam żadnej wątpliwości. Wiadomość o chorobie Abiego bardzo nas poruszyła. Kiedy się o tym dowiedziałem, po prostu nie mogłem w to uwierzyć. Dzięki Bogu i postawie Abiego udało nam się przez to przejść. On sprawił, że zjednoczyliśmy się jeszcze bardziej. To co zrobił Puyi, mogła zrobić tylko osoba o wielkim sercu. Każdy marzy, żeby wznieść puchar na Wembley, a on z tego zrezygnował. Oddał ten wielki przywilej właśnie Abiemu.
Przeszkadza ci, że niektórzy próbują pomniejszyć ten sukces
Jesteśmy ponad tym. My wiemy, że uczciwie na niego zapracowaliśmy. Reszta mnie nie obchodzi.
Wydaje się nieprawdopodobne, żeby po takich sukcesach jak na Mistrzostwach Świata czy Barçy w Europie, wizerunek hiszpańskiego futbolu mógł zostać nadszarpnięty.
Bardziej na zewnątrz. My piłkarze jesteśmy spokojni, bo wiemy jak jest. Oczywiście, że zdarzyły się bardzo brzydkie sytuacje, ale to normalne podczas takich meczy, kiedy presja jest ogromna. Stało się coś, co nie podobało się nikomu, no cóź...
Zapowiada się, że ten rok będzie kolejną bitwą między Barçą i Realem.
O ligę walczysz w każdym meczu. A przeciwko Madrytowi gramy tylko dwa razy. Jest oczywiste, że oni są bardzo silną drużyną. Od dłuższego czasu wzmacniają zespół i mają wielu świetnych zawodników. Za każdym razem stanowią dla nas coraz większe wyzwanie. Ale my potrafimy stawić im czoła.
Kto według ciebie gra lepiej, Barça czy reprezentacja Hiszpanii?
Te drużyny grają w odmienny sposób. Podobnie, ale jednak inaczej. Myślę, że w dzisiejszych czasach, zarówno Barça jak i reprezentacja, grają bardzo efektownie.
Czy Xavi stanowi fundament tych dwóch zespołów?
Xavi mógłby być fundamentem każdej drużyny na świecie. Jest wyjątkowy. Duża część sukcesów Barçy i reprezentacji opiera się na tym, co potrafi on wnieść do gry.
Czy różnica tkwi też w obecności Messiego?
Prawdopodobnie tak.
Mam przyjaciela, który twierdzi, że Messi powiniem przez pewnien czas grać w każdej z tych drużyn.
Być może. Jest unikatowy. Mister powiedział kiedyś: "o Leo się nie mówi, trzeba go zobaczyć". Ja nigdy wcześniej nie widziałem nic podobnego. Jednego dnia myślisz, że już nie jest w stanie grać lepiej, a następnego dnia on znowu cię zaskakuje. W dodatku to bardzo skromny człowiek. Woda sodowa nie uderzyła mu do głowy. Jego rodzina jest taka sama i zawsze przy nim. Widać, że nigdy nie zapominają o tym, skąd się wywodzą. Poza grą, Messi to także bardzo dobry kolega. Nie tylko z powodu tego, co wnosi do drużyny na boisku. Ale także, co ważniejsze, co wnosi do szatni i co sobą reprezentuje.
Jak się gra z Messim?
To zawodnik, który wymaga od ciebie bardzo dużo. Zawsze musisz być czujny. Czasami wydaje się niemożliwe, że ciebie widzi, a on ci podaje. Tak więc, kiedy grasz u boku Messiego, musisz być przygotowany na wszystko. Nie tylko strzela mnóstwo goli, ale także je wypracowywuje, ma wiele asyst, otwiera pole, niesamowicie podaje, nie myśli tylko o sobie. Świetnie się z nim gra. Mówiąc szczerze, to dzięki Messiemu polepszyła się moja gra. I kiedy jutro w gazecie zobaczę jego zdjęcia, będę mógł powiedzieć: "Gram u jego boku". To prawdziwy zaszczyt.
Pozwól, że zapytam o jeszcze jedno. Skąd twoje zamiłowanie do śpiewu?
Nie wiem...Zawsze lubiłem śpiewać i słuchać muzyki. Chyba tak jak każdy. Ale kiedy zrobiłem nagranie razem z Aną Torroją dla celów dobroczynnych, byłem bardzo dumny...Nie dowierzano, że to mój głos...tak więc w końcu zaśpiewałem na Camp Nou podczas kiedy świętowaliśmy wygranie ligi.
Na stadionie było sto tysięcy osób. Tylko Lluísowi Llach, Zubiemu i Valdésowi to się udało.
Nawet nie wiesz, jak bardzo się wstydziłem. Stamtąd skąd pochodzę mówi się: "Jeśliś szewc, patrz swego kopyta". Tak więc...lepiej skupię się na grze.
Kliknij TUTAJ, aby przeczytać pierwszą część wywiadu.
Komentarze (19)