Po każdym meczu FC Barcelony dziennikarze katalońskiego Sportu wybierają największy pozytyw i negatyw spotkania.
Najlepsze: Barça, która nigdy się nie poddaje
Barcelona walczyła wczoraj do końca. Athletic sprawiał wrażenie drużyny lepiej przystosowanej do gry w ulewnym deszczu, ale dzięki heroicznej postawie piłkarzy Guardioli, goście wywożą z San Mamés cenny punkt. Zasłużyli co prawda na więcej, ale muszą zadowolić się mianem bycia wciąż niepokonaną drużyną w tym sezonie. Wszystko to dzięki trafieniu Leo Messiego w doliczonym czasie gry. Argentyńczyk odpowiedział tym samym na samobójcze trafienie Gerarda Piqué. Taka postawa zawodników – walka do samego końca – powinna zostać doceniona przez fanów Barcelony.
Najgorsze: brak szczęścia
„Gdybyśmy wygrali, nie byłoby to sprawiedliwe” – powiedział po meczu Marcelo Bielsa, trener Athletiku. Nic dziwnego. Chociaż baskijski zespół grał naprawdę na wysokim poziomie i był jednym z najtrudniejszych przeciwników, z którymi Barcelonie przyszło się mierzyć w ostatnich latach, to dwa gole Athletiku to efekt jedynie czterech strzałów celnych, w tym samobójczego trafienia Piqué. Szczęście to czynnik, który we wczorajszej partii odegrał decydującą rolę. Tym razem było ono przy zespole gospodarzy, chociaż nagroda Basków mogła być dużo wyższa. Barça zasługuje na więcej szczęścia. Być może już w następnym meczu.
Komentarze (57)