Zawodnicy Barçy mogli spokojnie wyjechać na mecze reprezentacji po tym, jak gol Iniesty przeciwko L’Hospitalet zapewnił im zwycięstwo. Przed wyjazdem na spotkanie z Kostaryką, Iniesta w wywiadzie dla gazety Sport opowiedział m.in. o sytuacji w szatni, obecnym sezonie oraz kontynuacji pracy przez Guardiolę.
Wizyta na Wembley nie okazała się dla reprezentacji owocna. Pomimo tego powrót tam musiał być wyjątkowy.
To bardzo szczególne miejsce. To tu mogliśmy cieszyć się finałem Ligi Mistrzów. Tym razem rezultat nie był dla nas korzystny. Jednak reprezentacja zachowała swój styl, rozegraliśmy dobry mecz i tylko wynik nas rozczarował.
W Lidze Mistrzów zdobyłeś trzy puchary, a dobra passa wciąż trwa. Czy myślicie już o finale w Monachium?
Próbujemy przedłużyć tę passę jak tylko się da. Cały czas pracujemy nad tym, żeby po raz kolejny wszystko poszło po naszej myśli, żebyśmy do samego końca walczyli o tytuły. Jednak przed nami jeszcze daleka droga.
Czy jedną z motywacji tego sezonu jest wyrównanie rekordu Dream Teamu i po raz czwarty z rzędu wygranie la Liga?
To piękne wyzwanie, ponieważ liga jest bardzo wymagająca. Co roku jest coraz trudniej. Mimo, że zdajemy sobie z tego sprawę, to naszym wielkim marzeniem jest kontynuować zwycięską passę.
Czy spodziewacie się, że w tym sezonie końcówka będzie tak samo intensywna jak w zeszłym?
Już na końcu zeszłego sezonu i na początku obecnego mówiliśmy, że robi się coraz trudniej. Poprzeczka jest coraz wyżej. Jeśli szczęście nam dopisze i wygramy w tym roku, to kolejny sezon znowu będzie trudniejszy. Co roku musimy stawiać czoła nowym wyzwaniom.
Czy ten zeszłoroczny poziom napięcia nie był przesadzony?
Mecze z Realem były przepełnione napięciem. O Superpuchar graliśmy dwa mecze, w których obie drużyny grały o wszystko. Zobaczymy co się wydarzy w tym sezonie.
Mówiąc o Superpucharze, jedna z bardziej pamiętnych sytuacji to ta, w której objaśniasz Cristiano, że ta kłótnia do niczego nie prowadzi.
Takie odczucia mieli wszyscy po tym co się stało. Wszystko to, co nie było futbolem, nie powinno mieć miejsca. Koniec końców ludzie, którzy przychodzą na stadion oraz ci co oglądają mecze w telewizji, chcą zobaczyć świetny mecz, piękne zagrania...Cała reszta nie ma znaczenia.
Czy myślisz podobnie jak Víctor Valdés, że jeśli Barça ma wygrywać, to Guardiola powinien być trenerem?
Zawsze będziemy to powtarzać. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że on jest naszym trenerem. Naprawdę szczerze wierzymy w to, że on jest fundamentem tej drużyny.
Czy po czwartym sezonie trener nie zaczyna odczuwać wypalenia?
Jeśli trener kontynuuje pracę, to dlatego, że wciąż czuje pasję. Guardiola powtarzał to przy wielu okazjach. On nie byłby w stanie pracować wbrew sobie. Kwestią pozostaje czy to się zmieni czy nie. My mamy wielką nadzieję, że zostanie z nami jeszcze przez wiele lat. To byłby znak, że wszystko jest dobrze.
Co wy możecie zaoferować Guardioli, żeby ten z roku na rok odnawiał swój kontrakt?
To nie jest kwestia tego, co my mu możemy dać albo tego, co on może wnieść. Kluczem jest to, że gramy w jednej drużynie i wszyscy musimy się angażować w stu procentach. Jeśli dajesz z siebie wszystko, nie można prosić o więcej. Drużyna i trener muszą działać podobnie, dawać z siebie wszystko.
Ibrahimovic i w mniejszym stopniu Bojan, poddali w wątpliwość stosunki panujące między drużyną a trenerem. Czy zaskoczyło Cię, że Twoi koledzy tak się wypowiedzieli?
Nie ma sensu nadawać czemuś takiemu wielkiego znaczenia, większego niż ma w rzeczywistości. Każdy jest w innej sytuacji i widzi rzeczy inaczej. Wszystkie opinie należy uszanować.
Czy drzwi do gabinetu Guardioli zawsze stoją otworem?
Wielką zaletą tego zespołu jest to, z jakich osób się składa. Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś kto z nami jest, nie odczuwa tego zgrania, nie utożsamia się z drużyną. Z drugiej strony każdy to indywidualna jednostka i opinie są jakie są.
Czy ktoś mógł w ogóle uwierzyć, że Messi i Villa ze sobą nie rozmawiają?
Ta plotka powstała z niczego. Jeśli coś jest z niczego, nie ma sensu tego komentować.
Wracając do Ibry. Czy nie jest sprzeczne, że z jednej strony zakwalifikował was jako „uczniaków”, a z drugiej strony, w zeszłym roku mówił, że to właśnie Ty powinieneś wygrać Złotą Piłkę?
Każdy inaczej postrzega rzeczywistość. Nie wszyscy jesteśmy podobni i nie wszyscy myślimy tak samo. Ale na szatnię nie powinien narzekać.
Czy pojawienie się Cesca ożywiło pozostałych zawodników ze środka pola do strzałów na bramkę?
Cesc przybył, żeby wprowadzić nową jakość do gry. To wspaniała osoba i wielki zawodnik. Piłkarze ze środka pola od zawsze próbują dotrzeć do bramki i strzelać gole. To nie jest coś, co pojawiło się wraz z przybyciem Cesca. Odpowiedzialność za gole nie spoczywa tylko na napastnikach.
Czy w tym sezonie zobaczymy jeszcze więcej Twoich goli?
Oby tak. Dobrze byłoby kontynuować passę z zeszłego sezonu.
W ostatnim strzeliłeś dziewięć goli. Czy w tym podpisałbyś się pod dziesięcioma?
Nie chcę wskazywać żadnej liczby. Będę się starał strzelić jak najwięcej.
Po golu w meczu przeciwko L’Hospitalet na nowo zaczęto mówić o golu ze Stamford Bridge. Lata mijają, a ludzie wciąż do tego wracają.
To piękne, że wciąż to pamiętają. Czuję się bardzo szczęśliwy, że było mi dane przeżyć taką chwilę.
W każdym razie wydaje się trudne, żeby inni zdobywali dużo goli grając u boku Messiego.
Nikt nie zdobędzie więcej bramek od niego. Będziemy mu pomagać, żeby strzelał jak najwięcej, a Leo będzie robił to samo dla nas. Gol jest sprawą zespołową.
Czy ten miesiąc jest dla Ciebie spokojniejszy niż zeszłoroczny, kiedy tyle mówiło się o Złotej Piłce?
Wtedy też byliśmy spokojni. Mieliśmy wielkie szczęście, że trzech zawodników Barçy znalazło się w Zurichu. W tym roku też jestem bardzo zadowolony, że jestem na liście.
Czy wydaje się niemożliwe, żeby Messi znowu nie wygrał?
To główny kandydat do nagrody. Jest numerem jeden na świecie.
Komentarze (20)