Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Villa 7, a Maxwell 5.5". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Challenger, Ściah, Blazeq.
Valdés – 6 – Znów niepokonany na własnym boisku w spotkaniu ligowym, jednak na następny mecz z podopiecznymi Javiera Aguirre powinien wziąć Gameboya albo PSP. W ciągu 90 minut żadne z 4 uderzeń gości nie zmierzało w światło bramki, a przy najgroźniejszym strzale Lafity (52’), który ostatecznie udał się na aut, był dobrze ustawiony. Nic zatem dziwnego, że portero Barçy długimi fragmentami meczu pozostawał zupełnie bezrobotny. Ten stan rzeczy najlepszemu sportowcowi Katalonii najwyraźniej nie odpowiadał, bo skupił się na pełnieniu odpowiedzialnej funkcji ostatniego obrońcy. Choć była to raczej praca dorywcza, to Victora należy pochwalić – 6 przechwytów i świetna współpraca z partnerami to warty odnotowania wkład w okazałe zwycięstwo.
Alves – 6 – Oszczędny występ Brazylijczyka. W obronie uzbierał co prawda 7 odbiorów i wyjaśnił parę alarmujących sytuacji (np. w 34. minucie), ale miewał też chwile dekoncentracji, od czasu do czasu zostawiając rywalom zbyt dużo swobody (jeden ze skutków to niepotrzebna żółta kartka w 88. minucie). Na szczęście goście nie kwapili się, by z tego korzystać. Poza tym szwankował Alvesowi celownik i to nie tylko przy dośrodkowaniach, ale także przy krótszych zagraniach. Skutek? Łącznie 8 strat, we wcale nie najintensywniejszym na jego stronie boiska meczu. Reprezentant Brazylii często wybierał się na połowę rywali, gdzie dobrze współpracował z Ceskiem i Messim, jednak też było z tego mniej efektów niż zwykle. Ogólnie niezły występ, ale na pewno nie był to mecz życia Daniego.
Puyol – 9 – Wspaniały występ Puyola, który przez swoje zaangażowanie i determinację był czołową postacią barcelońskiej obrony w tym spotkaniu. Wraz z Keitą w 51. minucie uratował zespół od straty gola, świetną interwencję zanotował też kwadrans później (67’). Walczył o każdą piłkę na swojej połowie i w promieniu kilku metrów od El Capitana ofensywni gracze Saragossy po prostu nie mieli życia. Duża determinacja w grze obronnej w przekroju całego meczu pozwoliła uzbierać Carlesowi aż 12 przechwytów, czyli dwa razy więcej niż zanotował jego partner ze środka obrony, przy czym wcale nie świadczy to źle o Piqué - po prostu jeszcze lepiej świadczy o Puyolu. Zdobyta bramka to wisienka na torcie jego występu. Forma „Tarzana” rośnie w oczach.
Piqué – 8 – Bardzo dobry występ rosłego Katalończyka. Popełnił co prawda jeden wyraźny błąd przy akcji Lafity, dając się przedryblować, ale koniec końców nie skończyło się to utratą bramki. Poza tym pewny. Ocenę podwyższa mu strzelona bramka. Widać, że Gerard uważa na treningach, gdy pojawia się temat stałych fragmentach gry – zarówno tych bronionych, jak i atakowanych. Wizualnie i statystycznie Piqué nie zachwycił jak Puyol, ale utrzymał koncentrację przez pełne 90 minut, czym walnie przyczynił się do okazałego zwycięstwa.
Maxwell – 6 – Biorąc pod uwagę jego ostatnie występy i oglądając mecz, można było mieć wątpliwości, czy to faktycznie nasz lewy obrońca biega po boisku. Wydaje się, że Brazylijczyk wziął sobie mocno do serca ostatni fatalny występ w Copa del Rey i postanowił się za niego zrehabilitować. Definitywnie mu się to udało, choć pewne mankamenty nadal były widoczne. Niesamowicie aktywny w ofensywie i dobrze asekurujący kolegów w obronie. Zaczął od ciekawej próby akcji indywidualnej (6’) i efektownej piętki do Alexisa (13’), ale potem zdarzyło mu się zepsuć przyjęcie w błahej sytuacji (18’) i sfaulować rywala po własnym błędzie (34’). Miał też kilka widowiskowych akcji z partnerami i zabrakło odrobiny dokładności, a mógłby cieszyć się z asysty lub gola. W drugiej połowie trochę przygasł, ale nie odbiło się to na grze zespołu. Na jego niekorzyść może działać 8 strat, lecz trzeba zaznaczyć, że zaliczył aż 10 przechwytów. Ryzyko i błędy w ofensywie zdecydowanie nadrobił grą obronną. Naprawdę dobry występ, który chcielibyśmy interpretować, jako progres formy.
Keita – 8 – Nie będzie przesadą określenie, że był cichym bohaterem meczu. Na największe uznanie zasługuje fakt, że w kluczowych momentach koledzy mogli powierzyć mu piłkę absolutnie spokojni o to, że Malijczyk nie straci. Fenomenalnie utrzymywał się przy piłce, trzykrotnie zbierając na Camp Nou zasłużoną burzę oklasków. Nawet potrojenia rywali (jak w 88. minucie) nie były w stanie wybić pomocnika Barçy z rytmu, który tego dnia wychodził z każdej opresji nie „z tarczą”, a „z piłką”. Tylko dwie straty okazjonalnie rozprowadzającego piłki i inicjującego akcje zaczepne defensywnego pomocnika to znakomity wynik! Przez cały mecz dokładnie krył i poza pojedynczymi wyjątkami, udanie odcinał od piłek napastników Saragossy, notując łącznie 9 odbiorów. Przytomne zachowanie przy trzecim golu tylko utwierdza nas w słuszności tej oceny. Przy obecnej formie Keity ewentualny brak Busquetsa czy Mascherano nie musi być wcale znaczącym osłabieniem.
Xavi – 7 – Typowy mecz Xaviego - pełna kontrola nad poczynaniami drużyny w środku pola, „stemplowanie” niemal wszystkich piłek krążących w ofensywie Barcelony i wybitne pojedyncze zagrania kreujące okazje kolegom. Choć tym razem jego próby piłek prostopadłych cechowały się mniejszą skutecznością, to dośrodkowanie z 19. minuty na głowę Piqué było pod każdym względem idealne. Niewiele później próbował zaskoczyć Roberto bezpośrednim uderzeniem na bramkę. Ostrożnie szafował swymi siłami w kontekście środowego meczu na San Siro, wspaniałomyślnie oddając przy niejednej akcji pole do popisu Fàbregasowi. „Generał” Xavi melduje wysoką formę w jednym z kluczowych momentów sezonu!
Fàbregas – 8 – Jeden z najlepszych występów Fàbregasa po powrocie z Londynu. Zwykło się mówić, że kiedy ktoś stara się być dobry we wszystkim, to nigdy nie stanie się wybitny w żadnej z dziedzin. Cesc zdaje się zaprzeczać takiemu rozumowaniu. Występując w każdej formacji ofensywnej, jest synonimem jakości, pracy, poświęcenia i przede wszystkim gry bez piłki. Aktywny jak zwykle, wziął ciężar posyłania kluczowych podań na siebie i wywiązał się z tego zadania bardzo dobrze, asystując Messiemu i zaliczając kluczowe podanie do Keity przy bramce Puyola. Szkoda, że przegrał pojedynek sam na sam z Roberto, ale w żadnym wypadku nie może to przekreślić jego dokonań na przestrzeni całego meczu.
Cuenca – 7 – Od Isaaca bije pokora, która jest niezbędna do osiągnięcia sukcesu w Barcelonie. Można stwierdzić, że wie czym jest gra zespołowa i w tym meczu było to widać. Zdyscyplinowany młodzian potrafił też uraczyć nas perełką w postaci nietuzinkowej kombinacji zwodów z ruletą na końcu i co najważniejsze zanotować kolejną asystę. Nie był jednak wiodącą postacią w ofensywie i chwilami przechodził obok akcji. Przydałoby się odrobinę więcej aktywności i pewności siebie.
Messi – 8 – Leo jak to Leo. Mimo że nie zagrał na swoim najwyższym poziomie, to strzelił bramkę i gdyby Iniesta był skuteczniejszy, mógł zaliczyć asystę. Żeby nie było tak różowo, to w kluczowych momentach potrafił zachowywać się zbyt nonszalancko i egoistycznie, co zaowocowało aż 14 stratami. W szczególności mogła zirytować sytuacja z pierwszej połowy, gdy próbował strzelać niemal z zerowego kąta, zamiast podać. Krytyka musi być jednak stonowana, ponieważ wyjęcie wszystkich ataków Lionela z tego meczu udowodniłoby, że każda jego akcja wprowadza niesamowity chaos w szeregach rywala. Taka umiejętność dezorganizowania gry obronnej każdego przeciwnika powoduje, iż jest on najgroźniejszym zawodnikiem Barcelony praktycznie w każdym meczu.
Alexis Sánchez – 6 – Nie wykorzystał dogodnej okazji do zdobycia bramki na samym początku meczu i nie miał już lepszej. Aktywny i pracowity występ wracającego po kontuzji Chilijczyka, ale jeszcze bez jakichś spektakularnych efektów. Grał bardzo koleżeńsko, w każdej możliwej sytuacji poszukując piłką Messiego, co nie zawsze wychodziło na dobre - troszkę brakowało odwagi i inicjatywy w szukaniu indywidualnych rozwiązań, do których ma niewątpliwe predyspozycje. Może następnym razem, bo na wybuch jego talentu czekają wszyscy. Niezależnie od wymienionych powyżej atutów i mankamentów, w każdym swoim występie zdobywa sympatię fanów ambitnymi powrotami na własną połowę (m.in. w 33. minucie), co w przypadku piłkarza o takiej marce na europejskich boiskach niezmiennie zaskakuje, pozytywnie oczywiście.
Rezerwowi:
Thiago – 7 – Podczas gdy przed sezonem wszyscy zastanawiali się, czy będzie kompatybilny z Fàbregasem i okaże się „nowym Xavim” czy raczej „nowym Iniestą”, to najświeższy diament z La Masii wydaje się być hybrydą wszystkich trzech starszych kolegów i... Sergio Busquetsa. Zachwyty nad jego postawą w ofensywie to jedno (dostrzeganie kolegów, precyzja podań, drybling, dynamika, panowanie nad piłką), ale warto także podkreślić coraz większą odpowiedzialność Thiago w poczynaniach na boisku. Z każdym meczem umiejętniej ochrania tyły, lepiej czyta grę rywali i skuteczniej się ustawia. Trzy istotne przechwyty teoretycznie ofensywnego pomocnika w niewiele ponad pół godziny zasługują na osobne wyróżnienie. Wielki talent, który wciąż się rozwija, na deser (89’) zaserwował nam nawet klasyczne „kółeczko Xaviego”. Udana zmiana
Iniesta – 7 – Wraz z Thiago dali ofensywie Barçy porządny zastrzyk energii. Iniesta skupił się na penetrowaniu strefy defensywnej rywala dynamicznymi rajdami i szybką grą z napastnikami, najczęściej z Messim. Efekty gry Andresa przychodziły same - pod polem karnym Roberto od razu zrobiło się luźniej, z czego często korzystał Cuenca. Jeśli możliwy jest postęp ekipy Guardioli, to dzieje się to na naszych oczach, a coraz odważniejsza, mądrzejsza i bardziej kreatywna gra Iniesty jest jego kluczową składową.
Villa – 7 – Grał krótko, ale zrobił dokładnie to, czego wymaga się od jokera wchodzącego z ławki. W 25 minut strzelił ładnego gola, popisując się szczupakiem i dodatkowo zanotował dwa kluczowe podania. Bardzo dobry występ, który powinien pomóc odbudować się Davidowi. Forma „El Guaje” rośnie.
Komentarze (30)