Klubowe Mistrzostwa Świata na start!

Kamil Barański

14 grudnia 2011, 12:00

150 komentarzy

Niektórzy Culés nie ochłonęli jeszcze po sobotnim Gran Derbi, a podopieczni Pepa Guardioli zaczynają już walkę o trzecie w tym sezonie trofeum. W Jokohamie na drodze do finału Klubowych Mistrzostw Świata, zawodnikom Barcelony stanęło katarskie Al-Sadd.

Zespół prowadzony przez urugwajskiego szkoleniowca Jorge Fossatiego, w niedzielę uporał się w ćwierćfinale z tunezyjskim Espérance 2:1. Na bramki Khalfana Ibrahima i Abdullaha Koniego, zespół z Afryki odpowiedział tylko golem Oussamy Darragiego i to najlepsza drużyna Azji zagra z Blaugraną o finał.

Wizytówka przeciwnika

Al-Sadd Sports Club to klub piłkarski założony 42 lata temu w liczącej blisko 350 tysięcy mieszkańców stolicy Kataru, Doha. Poza sekcją piłkarską, posiada również drużyny piłki ręcznej, siatkówki, koszykówki oraz tenisa stołowego. Zespół ze wschodu Kataru jest najbardziej utytułowaną ekipą w swoim kraju, a jego największym sukcesem międzynarodowym jest dwukrotne zdobycie Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Obecnie o sile drużyny stanowią tacy zawodnicy jak Nadir Belhadj, Kader Keïta oraz Mamadou Niang, których doskonale zna każdy szanujący się kibic w Europie, a zwłaszcza we Francji, gdzie wszyscy trzej grali w czołowych zespołach Ligue 1. Niang w sezonie 2009/10, kiedy reprezentował Olympique Marsylia zdobył nawet koronę króla strzelców i walnie przyczynił się do sięgnięcia przez marsylczyków po tytuł mistrzowski.

Kontrowersje w Lidze Mistrzów

Droga podopiecznych Fossatiego do udziału w Klubowych Mistrzostwach Świata była długa, kręta i bardzo wyboista. Już sam udział w azjatyckiej Lidze Mistrzów został piłkarzom z Kataru niejako podarowany od losu. Z udziału w ostatniej edycji Ligi Mistrzów zdyskwalifikowane zostały wszystkie kluby wietnamskie, które nie dostarczyły odpowiednich dokumentów do Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC). W związku z tym, Al-Sadd zostało rozstawione w kwalifikacjach, w których pokonało Al-Ittihad oraz Dempo Sports Club i znalazło się w fazie grupowej.

W pierwszym etapie turnieju zawodnicy z Kataru zaskoczyli ekspertów, gdyż wywalczyli awans z grupy, a w 1/8 finału pokonali 1:0 faworyzowane Al-Shabab Rijad. Kolejnym rywalem zawodników urugwajskiego szkoleniowca był irański zespół Sepahan Isfahan i chociaż pokonał Al-Sadd 1:0, w półfinale znalazł się zespół z Kataru. Stało się tak, gdyż w drużynie z Iranu zagrał zawodnik, który nie "odpokutował" kary zawieszenia za dwie żółte kartki w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, kiedy występował w innej drużynie i Al-Sadd przyznane zostało zwycięstwo walkowerem.

W półfinale popularnym Wilkom również nie dawano szans, gdyż mieli się zmierzyć z Suwon Samsung Bluewings, które wcześniej pokonało obrońcę tytułu – drużynę Zob Ahan z Iranu. Pierwszy mecz zakończył się wygraną katarskiego zespołu 2:0, jednak nie obyło się bez kontrowersji. Przy golu na 2:0, zespół Suwon przerwał grę, gdyż w polu karnym leżeli zawodnicy, którzy potrzebowali interwencji lekarza. Podopieczni Fossatiego wznowili jednak szybko grę, Kader Keïta podał długą piłkę do Nianga, ten przebiegł bez jakiejkolwiek asekuracji obrońców, przez całą połowę i strzelił swojego drugiego gola. Po tym zdarzeniu na murawie rozpoczęła się wielka bijatyka z udziałem zawodników i członków sztabu szkoleniowego obu zespołów. Z boiska wyrzuconych zostało trzech zawodników, w tym strzelec bramek, Mamadou Niang. Po opanowaniu sytuacji, sędzia przedłużył mecz o 10 minut, jednak wynik nie uległ już zmianie i przed rewanżem piłkarze z Doha byli w bardzo komfortowej sytuacji. Po meczu trener Al-Sadd ostro skrytykował swoich podopiecznych za niesportowe zachowanie przy drugim golu, który jak się później okazało, był decydujący o awansie do finału, gdyż piłkarze z Korei wygrali w rewanżu tylko 1:0.

Ostatnią przeszkodą dla Al-Sadd był kolejny koreański zespół, Jeonbuk Hyundai Motors. W regulaminowym czasie gry obie drużyny strzeliły po dwie bramki, a dogrywka również nie wyłoniła zwycięzcy i potrzebny był konkurs rzutów karnych. W nim lepsi okazali się zawodnicy z Kataru i coś, co wcześniej wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Al-Sadd sięgnęło po puchar i zapewniło sobie udział w Klubowych Mistrzostwach Świata w Japonii.

Barcelona w drodze po drugi puchar KMŚ w historii

Do tej pory Klubowe Mistrzostwa Świata (wcześniej Puchar Interkontynentalny) dla Blaugrany częściej kończyły się niepowodzeniem niż sukcesem. W 1992 roku zwycięzcy z Wembley przegrali 1:2 z Corinthians, a 14 lat później, drużynę prowadzoną wówczas przez Franka Rijkaarda 1:0 pokonał inny brazylijski zespół, Internacional Porto Alegre. Po swój jedyny puchar za Klubowe Mistrzostw Świata drużyna z Camp Nou sięgnęła w roku 2009 (sezon 6 pucharów), chociaż i wtedy nie obyło się bez problemów. W pierwszej połowie na sensacyjne prowadzenie po golu Mauro Boselliego wyszli zawodnicy Estudiantes La Plata, a Barcelona nie mogła sforsować obrony argentyńskiego zespołu aż do 88. minuty, kiedy bramkę głową zdobył niezawodny w tamtym sezonie Pedro. W dogrywce podopieczni Pepa Guardioli za sprawą Leo Messiego zdołali zdobyć zwycięskiego gola i dokonali historycznego wyczynu, wygrywając na sześciu frontach w trakcie jednego sezonu.

Murowanym faworytem meczu półfinałowego, jak i całego turnieju, który w tym roku odbywa się na boiskach w Japonii jest FC Barcelona. Bukmacherzy są zgodni, że w meczu finałowym Pep Team zagra najprawdopodobniej z brazylijskim Santosem, tak więc bordowo-granatowi mogą mieć dobrą okazję do pierwszego zwycięstwa nad zespołem z Kraju Kawy w tych rozgrywkach. Aby tak się jednak stało, najpierw trzeba się odpowiednio zmotywować na mecz z Al-Sadd, a później tegoroczni zwycięzcy z Wembley muszą być skuteczniejsi od tych sprzed 19 lat.

Typ FCBarca.com: 3-0

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (150)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze