Dwa lata temu Pep Guardiola poprowadził Barcelonę do zdobycia jedynego trofeum, którego brakowało w gablocie katalońskiego giganta - Pucharu Klubowych Mistrzostw Świata. Zwycięstwo, w porywającym finale przeciwko Estudiantes de la Plata, wymagało dogrywki. Wspaniały gol Messiego dał wówczas Barçie upragniony puchar.
Zaraz po sobotnim zwycięstwie w lidze nad Realem Madryt, zawodnicy polecieli do Japonii, gdzie przygotowują się do półfinałów przeciwko azjatyckiemu mistrzowi Al – Sadd. Dla FIFA.com Guardiola opowiedział o celach Barçy w tych rozgrywkach oraz o tym, jak on i jego drużyna chcą w pełni zasmakować pobytu na Dalekim Wschodzie.
FIFA.com: 15 grudnia Barcelona rozpoczyna Klubowe Mistrzostwa Świata. Jakie są wasze cele w tych rozgrywkach?
Pep Guardiola: Naszym celem jest wygrać, nie ma co do tego wątpliwości. Od początku musimy nabrać właściwej prędkości. Moim zadaniem jest sprawić, aby zawodnicy byli świadomi, jak ważny jest ten turniej. Musimy jak najwięcej dowiedzieć się o naszych przeciwnikach. Trzeba oczywiście zagrać dobrze w półfinałach. Użyć naszych taktycznych zdolności i determinacji, aby po raz kolejny zostać mistrzami świata.
Te rozgrywki są zaraz po meczu z Realem Madryt. Jak trudno jest zmobilizować zawodników, aby zagrali na najwyższym poziomie dwa razy w tak krótkim czasie?
Szczerze mówiąc to nie trenujemy zawodników, aby byli w szczytowej formie na konkretnym etapie sezonu. Nie mamy wrażenia, że teraz się wysilamy, ale byłoby dobrze przyjechać wcześniej, w listopadzie. Staramy się grać możliwie jak najlepiej w każdym meczu. To co jest najtrudniejsze dla takiej drużyny jak nasza to fakt, że nie mamy możliwości gry przed rozpoczęciem sezonu. Dlatego trudniej nam odnaleźć właściwy rytm. Jednak powtarzam, staramy się być w szczytowej formie na każdy mecz.
Czy uważasz, że trzynastogodzinna podróż do Japonii i znacząca różnica czasu jest utrudnieniem dla waszej drużyny? Czy mieliście wystarczająco czasu, aby się zaklimatyzować?
To trudne. To coś, czego sam doświadczyłem jako zawodnik. Było bardzo trudno dostosować się na początku do innej strefy czasowej po męczącym długiem locie. Dwa lata temu pojechaliśmy do Abu Dhabi, gdzie różnica czasu to tylko dwie godziny. Tymczasem tutaj ta różnica jest dużo większa. Idealnie by było, gdybyśmy mogli tu przyjechać wcześniej, na tydzień albo na dziesięć dni przed. Niestety nasz terminarz jest bardzo napięty, a przerwy pomiędzy rozgrywkami są bardzo krótkie. Tak więc musimy najlepiej jak się da wykorzystać czas, który mamy. Nie myślcie tylko, że narzekam. To prawdziwy zaszczyt być tutaj i reprezentować Europę. I jesteśmy maksymalnie podekscytowani szansą wygrania tych rozgrywek.
Barça w półfinałach jest zdecydowanym faworytem. Jak zapobiegasz nadmiernej pewności siebie?
Poprzez ciężką pracę. Po pierwsze i przede wszystkim poprzez zdobywanie wiedzy na temat rywala, na oglądaniu i analizowaniu jego meczów, szukaniu odpowiedzi, jak go pokonać. To mój obowiązek, aby wiedzieć jak najwięcej o drużynie, której mamy stawić czoła tak, aby nie mogli nas zaskoczyć. Następnie muszę to przekazać swoim zawodnikom. I oczywiście musimy dostosować naszą grę w zależności od tego, z kim się zmierzymy w praktyce. Nigdy też nie odbiegamy od naszej piłkarskiej filozofii.
Czy byłeś już wcześniej w Japonii? Jeśli tak, to co myślisz o tym kraju i jego mieszkańcach?
Byłem już tutaj paręnaście lat temu, kiedy graliśmy w Pucharze Toyoty, przeciwko Sao Paulo (w finale strona brazylijska wygrała 2:1). Jednak nie miałem wielu możliwości, żeby zobaczyć ten kraj. Japonia to kraj o bardzo interesującej kulturze i pragnę dowiedzieć się o nim więcej. Spędzimy kilka dni w Jokohamie. Postaramy się skosztować wspaniałego jedzenia i poznać bliżej tutejszych mieszkańców.
Będziecie mieli na to czas? Zawodnicy często mówią, że rzadko mają szansę aby coś zobaczyć. Szczególnie, jeśli grasz w dość krótkim turnieju.
Nie chcę, żebyśmy całymi dniami siedzieli w hotelu. Nie będziemy mieli wiele wolnych dni. Ale postaramy się maksymalnie wykorzystać czas, który mamy. Musimy robić coś poza myśleniem o futbolu. Przyjechaliśmy tutaj, żeby "dobrze się bawić", oczywiście bez zapominania o naszej determinacji, aby wygrać.
W tym roku Japonia została bardzo mocno dotknięta przez trzęsienie ziemi i wcześniej tsunami. Po tych klęskach żywiołowych Japończycy powoli starają się podnieść. Czy chciałbyś im coś powiedzieć?
Tak, było mi bardzo przykro, kiedy się o tym dowiedziałem. Katastrofy takie jak te, są kompletnie poza naszą kontrolą. Mam nadzieję, że Japonia, która jest silnym krajem, dojdzie do siebie. Bardzo się cieszymy, że możemy poznać tutejszych ludzi i ich tradycję. Jestem pewien, że jeśli wszyscy będą trzymać się razem, sytuacja wróci do normalności. Kiedy natura zaczyna się buntować, nie możesz nic zrobić. Pozostaje nam jedynie przewidywać nieszczęścia za pomocą nowoczesnych technologii. Potem już trzeba być silnym i próbować się z tym zmierzyć.
Czy piłka również może pomóc w powrocie do normalności?
Oczywiście! Tak samo jak wyjście do teatru, kina albo jak dobry posiłek. Pod koniec dnia trzeba znaleźć sposób, żeby się zrelaksować. Czuć, że się żyje i dobrze się bawić. Miejmy nadzieje, że futbol, który gramy może być tego częścią, że fani w Japonii będą się dobrze bawić oglądając Barcelonę w akcji. A potem oczywiście chcemy wrócić z pucharem do domu.
Komentarze (5)