Zwycięstwo w cieniu kontuzji

IceMan

15 grudnia 2011, 10:59

458 komentarzy

Po takich meczach jak ten dzisiejszy mam mieszanie uczucia. Ok, świetnie, że nie pozostawaliśmy żadnych złudzeń Katarczykom, że awansowaliśmy do finału Klubowych Mistrzostw Świata, ale koszmarna kontuzja Davida Villi sprawia, że nie potrafię cieszyć się z takiego sukcesu. Na razie nie wiadomo jak dokładnie wygląda uraz Alexisa Sancheza, miejmy jednak nadzieję, że chociaż Chilijczyk będzie miał więcej szczęścia.

Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z oczekiwaniami. Barcelona od pierwszych minut zdecydowanie zdominowała skazanego na pożarcie rywala, który bronił się całym zespołem. Piłkarze Al-Sadd wyszli na murawę ze świadomością porażki, patrząc na ich grę można było wywnioskować, iż zwycięzcy azjatyckiej Ligi Mistrzów myśleli „Wiemy, że przegramy, oby jak najniżej." Pierwsze fragmenty gry to wybijanie piłek do przodu i czekanie na kolejne akcji podopiecznych Guardioli. Ciężko jednak przebić się przez mur złożony z 9 zawodników, więc przez kilkanaście pierwszych minut brakowało celnych uderzeń na bramkę strzeżoną przez Mohameda. Po raz pierwszy, celny strzał na bramkę czarnoskórego portero miał miejsce w 17. minucie. Ładnie, mocno, po ziemi strzelał David Villa jednak bramkarz gospodarzy dzisiejszego pojedynku  bez większych problemów wybronił strzał El Guaje. Ten sam Mohamed kilka minut później popełnił błąd, który zapewne zapamięta do końca życia. W 24. minucie z lewej strony boiska dośrodkowywał Pedro, piłka odbiła się od nóg jednego z obrońców Al-Sadd, bramkarz Katarczyków nie wiedząc czy piłkę łapać czy wybijać... nie zrobił nic. Do futbolówki dopadł więc Adriano, który z najbliższej odległości otworzył wynik meczu.

Kolejna godna uwagi akcja miała miejsce w 33. minucie. Fantastycznie z piłką zastawił się Villa, ściągając na siebie 5 obrońców zdołał dokładnie dograć do Iniesty, który uderzył na bramkę Al-Sadd. Mohamed obronił uderzenie Andresa, do piłki dopadł Villa, który strzelił drugą dla Barcelony bramkę. Sędzia liniowy dopatrzył się jednak pozycji spalonej, trzeba obiektywnie przyznać, iż miał stu procentową rację. Kilka chwil później bohater ostatniej akcji będąc znoszonym z boiska chyba zdawał sobie sprawę z tego, co się stało. Podczas walki o piłkę z dwoma obrońcami Al-Sadd, 30-letni snajper doznał złamania kości piszczelowej lewej nogi. Wstępne diagnozy mówią o 4-6 miesięcznym rozbracie z futbolem. To fatalna wiadomość dla Asturyjczyka, który miał być kluczową postacią Barçy podczas Klubowych Mistrzostw Świata. Załamanego Villę zastąpił Alexis Sanchez.

W 43. minucie padła druga bramka dla Dumy Katalonii. Po raz kolejny na listę strzelców wpisał się Adriano, który mocno i celnie uderzył z dystansu. Chwilę później miała miejsce pierwsza akcja ofensywna Al-Sadd. Długi wyścig za piłką i z piłkarzami wygrał Kader Keita, ale jego uderzenie na bramkę zanudzonego na śmierć Victora Valdesa trafić mogło w bramkę od rugby, nie tę piłkarską. Po 45. minutach arbiter zaprosił piłkarzy obu drużyn na przerwę.

W drugiej części gry obraz meczu nie uległ zmianie. Barcelona nadal zdecydowanie przeważała i stwarzała kolejne bramkowe sytuacje. W 62. minucie ładnie z rzutu wolnego uderzał Leo Messi, ale tym razem błędu nie popełnił Mohamed, który sparował futbolówkę na rzut rożny. Chwilę później bramkarz Katarczyków był już bez szans. Kapitalnym prostopadłym podaniem do wbiegającego w pole karne Keity popisał się Messi, a Malijczyk z zimną krwią podwyższył rezultat spotkania na 3:0. W 66. minucie sam La Pulga mógł wpisać się na listę strzelców, jednak jego uderzenie z przewrotki minęło bramkę Al-Sadd. W  70. minucie murawę opuścił Alexis Sanchez i to niestety kolejna negatywna wiadomość dla fanów Barcelony. Piłkarz, który zagrał tylko 33 minuty musiał opuścić boisko z powodu kontuzji uda. Na razie nie wiadomo jak groźny jest uraz Chilijczyka. Byłego napastnika Udinese zastąpił Isaac Cuenca.

Na kwadrans przed końcem półfinału okazję na hat-tricka miał Adriano, jednak jego uderzenie poszybowało nad poprzeczką bramki Mohameda. W 80. minucie portero gospodarzy zmuszony był po raz czwarty tego dnia wyciągać piłkę z siatki. Wspaniałym prostopadłym podaniem popisał się Thiago, a lewą flanką w pole karne niczym Shinkansem wbiegł Maxwell, który mocnym uderzeniem zdobył gola na 4:0. Szansę na manitę Katalończycy mieli na 5 minut przed końcem spotkania, kiedy to doskonale między sobą wymienili piłkę Pedro i Messi. Hiszpański skrzydłowy świetnie dośrodkował w pole karne, jednak Messi próbując uderzać piętą z najbliższej odległości nie trafił w futbolówkę. Kilka chwil później arbiter zakończył półfinałowy pojedynek.

Barcelona bez najmniejszych problemów pokonała Al-Sadd i bardzo pewnie awansowała do wielkiego finału, gdzie czeka już Santos. Miejmy nadzieję, że chociaż uraz Alexisa nie jest poważny i ujrzymy Chilijczyka w niedzielnym finale. Ánimos David!

Bramki: Adriano (24 m.in), Adriano (42 min.), Keita (63 min.), Maxwell (80 min.)

Al-Sadd: Mohamed, Belhadk, Lee, Wesam, Kasola, Niang, Keita, Ibrahim, Khalfan, Talal i Koni;

FC Barcelona: Valdés, Adriano, Mascherano, Puyol, Abidal (Maxwell 66 min.), Keita, Thiago, Iniesta, Villa (Alexis 35 min.), Pedro i Messi;

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (458)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze