Wprowadził się do mieszkania, które leży w połowie drogi dzielącej Camp Nou i Ciutat Esportiva, wcześniej przez kilka miesięcy mieszkał w hotelu. Na zdjęciu prezentuje swoje lokum w otoczeniu rodziny, która teraz może odwiedzać go częściej.
Cesc Fàbregas będzie cieszyć się Bożym Narodzeniem w domu, po ośmiu latach przerwy, kiedy przebywał w Anglii, gdzie zanotował jakościowy skok w jego piłkarskiej karierze, grając dla Arsenalu. Jego osiem lat spędzonych w Londynie pozwoliło mu dojrzeć, zarówno jako człowiekowi, jak i piłkarsko. Mądrzejszy i bardzo szczęśliwy wrócił do domu, do korzeni, co jednak nie okazało się tak proste, jak mogłoby się wydawać.
Cesc był absolutnie przyzwyczajony do życia londyńczyka, którzy mają swoje zwyczaje i zupełnie różną, od tej w Barcelonie, kulturę piłkarską. Zawrót głowy był nie unikniony, udało mu się jednak błyskawicznie zaadaptować. Rozpocznie rok 2012 w poczuciem absolutnego szczęścia. Wszystko przyszło gładko i teraz czeka, będąc przekonanym, że nadchodzący rok przysporzy nie mniej radości i wiele tytułów z Barçą.
W te Święta, w przeciwieństwie do poprzednich nie ma potrzeby, aby babcia wiozła Sopa de Galets i carn d’olla Catalana* aż do Londynu. Rodzina zawsze była wraz z nim, kiedy on sam musiał rozgrywać meczem Premiership. Teraz jednak taka mobilizacja nie będzie potrzebna. Cesc będzie jednym więcej, który jadł będzie świąteczne potrawy, tak jak gdy był chłopcem.
Gracz ostatecznie zrezygnował z Areny (miasta, z którego pochodzi, w którym mieszka jego rodzina), i choć początkowo rozważał taką opcję, to zdecydował się na Barcelonę, na miejsce położone blisko zarówno Camp Nou, jak i Ciutat Esportiva. Piłka nożna jest dla niego priorytetem, tak więc praca była czynnikiem przesądzającym o jego decyzji. Dotychczas Cesc przebywał w Hotel Juan Carlos I. Mógł korzystać ze wszelkich udogodnień, ale jednak w domu jest, jak nigdzie indziej. Villa i Ibrahim Afellay również byli zakwaterowani w tym samym hotelu, kiedy przybywali do Barcelony – w każdym z takich przypadków Pep Guardiola radzi to samo. Pep polecił Cescowi, tak jak innym piłkarzom, aby szukał własnego domu. Hotel nie daje tego samego poziomu prywatności i komfortu, co własny dom. I w końcu, po długich poszukiwaniach Fàbregas ma swoje nowe mieszkanie w Barcelonie. Jest ono położone kilka minut jazdy samochodem od Camp Nou i ośrodka, w którym na co dzień trenują piłkarze. Dzięki temu może udać się do domu na odpoczynek bardzo szybko po odbytych treningach i rozegranych meczach.
Jedyną obawą, jaką miał Cesc, gdy przybył do Barcelony, było to, że straci spokój, jaki maja piłkarze w Anglii, gdzie mógł sobie chodzić po mieście. Jednak piłkarza doświadczył wyrazu wielkiego szacunku ze strony fanów w każdym momencie. Pozwala to nacieszyć się miastem, kiedy wolny czas na to pozwala. Paseo de Gracia jest jego ulubionym miejscem. Posiada także dwie ulubione restauracja, jedna jest japońska, zaś w drugiej serwują makarony. W Londynie stał się fanem sushi.
Wraz z wyjazdem do Londynu w wieku 16 lat, jego życie zmieniło się radykalnie. Musiał w pośpiechu nauczyć się angielskiego, aby porozumieć się z gospodynią Noreen i kolegami z drużyny, bowiem tylko z Philippe'em Senderosem mógł rozmawiać po hiszpańsku. Kiedy był już pełnoletni i rozpoczął poszukiwanie swojego mieszkania, wybrał Enfield, które leży na przedmieśiach Londynu.
Później przeniósł się bliżej centrum i kupił dom w Hampstead, na pólnoc od miasta, gdzie mieszkał w ostatnich latach. Cesc nie chce rezygnować z miasta, w którym czuje się, jak u siebie. Wynajmuje swój dom w Hampstead, będac dalej jego właścicielem, podobnie postępują z własnością w Enfield. Mimo, że jego życie zatoczyło koło, a on sam powrócił do epicentrum, do Katalonii, Londyn zawsze będzie w jego sercu
Napięty terminarz Barçy, wszelkie wymagania oraz obowiązek uczestnictwa w treningach nieco ograniczyły jego podróże do Londynu. Jednak już przy dwóch nadarzających się okazjach, udał się w podróż do miasta, które było jego domem na przestrzeni ostatnich lat. Pierwszy raz miał miejsce, kiedy doznał kontuzji – na początku sezonu. Po raz drugi, gdy Pep Guardiola dał swoim piłkarzom dwa dni wolnego przed ligowym Klasyku z Realem.
Cesc miał na celu zaskoczyć zarówno trenera, Arsène Wenger, jak i kolegów z drużyny. Jest Culé, a także Kanonierem. Ogląda każdy mecz Arsenalu, pozostaje w stałym kontakcie z piłkarzami, z którymi dzielił szatnię. Być może będzie miał szansę powrotu na Emirates Stadium już w tej edycji Ligi Mistrzów. Jednak sam Cesc niespecjalnie pragnie takiego scenariusza: „Mam nadzieje, że nie. Arsenal jest jednym z najsilniejszych zespołów zespołów Europie i byłby bardzo trudny do wyeliminowania”, dokonała odpowiedź, jednak zarazem szczera. Fàbregas jest zdania, że Arsenal ma wystarczająco potencjału, aby pokonać każdego w Europie, co pokazał wygrywając trudną grupę w Lidze Mistrzów, w której była Marsylia, Olympiakos i Borussia.
Gdy już wchodził do zespołu Barcelony, został dla niego opracowany specjalny plan, jak dla każdego piłkarza. Cesc został oddany pod skrzydła Emili Ricarta. Podobnie, jak inni gracze reprezentacji, z Xavim i Iniestą na czele. To Ricart nauczył Cesca metod, które pomogą mu podczas, gdy będzie kontuzjowany. Polecone zostały mu takie miejsca, jak La Mola, czy la montaña del Vallés, gdzie może pójść i się wyciszyć, gdzie krajobraz sprzyja temu dużo bardziej niż ten, jaki zastają piłkarze na Camp Nou, czy w Ciutat Esportiva.
Fizjoterapeuci Barçy troszczą się maksymalnie o zawodnika pochodzącego z Arenys de Mar, zwłaszcza po kontuzjach, jakie trapiły go w zeszłym sezonie, kiedy był niezdolny do gry przez cztery miesiące. Odpowiedni wypoczynek, zdrowe odżywianie się i inne bardziej specyficzne metody, mają wpłynąć na zdecydowaną poprawę niektórych aspektów.
Wybranie mieszkania w Barcelonie, sprawia, że nie będzie na co dzień w swoim rodzinnym Areny. Będzie mógł robić to tylko w święta oraz dni wolnego od treningów. Priorytetem było w pełni zintegrować się z zespołem.
* - tradycyjne dania świąteczne w Katalonii
Komentarze (36)