Ostatni klasyk zakończył się dla dwóch tych piłkarzy zgoła odmiennie: podczas gdy Cristiano Ronaldo pożegnała solidna porcja gwizdów, Messi wracał ze swoją drużyną do domu w glorii chwały.
Najgorsze, co mogło spotkać Cristiano Ronaldo, to Leo Messi. Tak można podsumować pobyt Portugalczyka w stolicy Hiszpanii. Florentino Pérez ściągnął do Madrytu piłkarza Manchesteru United, który miał być antidotum na upokorzenia, jakich Real doznawał w ostatnich latach ze strony Barcelony i Messiego. Grudniowe Gran Derbi pokazały jednak, że nie jest to takie proste. Argentyńczyk nie strzelił co prawda bramki, ale był jednym z kluczowych zawodników swojej drużyny, która osiągnęła sukces na stadionie rywala. Cristiano został natomiast wygwizdany przez własnych kibiców.
Debata trwa jednak w najlepsze. Portugalczyka bronią indywidualne wyniki – jest najbardziej bramkostrzelnym piłkarzem biegającym po boiskach Hiszpanii. Jak się jednak okazuje, jego bramki nie są kluczowe dla zespołu.
Jak wyliczyli dziennikarze gazety Público, 83 bramki Cristiano Ronaldo w lidze hiszpańskiej okazały się decydujące… w 2 meczach. W spotkaniu z Osasuną (3:2) oraz w meczu z Barceloną, gdzie gol Ronaldo pozwolił Realowi zdobyć punkt (1:1). Nie można oczywiście zapominać o finale Pucharu Króla. Bramka Portugalczyka dała wtedy Królewskim upragnione trofeum.
W każdym razie nie są to dobre liczby jak na gracza, który kosztował 94 miliony €. To prawda, średnia zdobywanych bramek w lidze jest imponująca – 0,96 gola na mecz (113 bramek w 117 meczach), ale trzeba zwrócić uwagę, że jeden gol Portugalczyka jest warty aż 831 859 €.
Bez wątpienia wielkim problemem Ronaldo jest Leo Messi. Podczas gdy inni zawodnicy zachowują się mądrze i rozważnie, unikając porównań (jak na przykład Neymar czy Robben), Cristiano Ronaldo zdecydował się na wojnę, która jednak z góry była przegrana. Dlaczego?
Po pierwsze, Messi jest uznawany za unikalnego zawodnika, gracza epoki. Daleko mu od bycia aroganckim, wręcz przeciwnie – to aż nieprawdopodobne, że ten facet jest taki skromny. Ale co najważniejsze: Argentyńczyk jest w stanie nie tylko strzelać wiele bramek, ale również wie, jak zdobywać te decydujące, najważniejsze. W tym sezonie ligowym strzelił 19 bramek przy 21 Portugalczyka. Ale powołując się na dane wyżej wymienionej już gazety Público, Cristiano potrzebuje 26.7 strzału by zdobyć gola, Messi natomiast jedynie 7.2 (Argentyńczyk oddał 138 strzałów w Lidze BBVA).
Te dane niszczą tylko Cristiano Ronaldo, a trzeba powiedzieć jeszcze, że Messi to przekleństwo dla całej drużyny Królewskich. W ostatnich 14 klasykach w których brał udział, zdobył aż 13 bramek: 8 goli na 10 meczów w lidze, 2 bramki na 2 mecze w Lidze Mistrzów oraz 3 gole w 2 meczach o Superpuchar Hiszpanii. Zabrakło mu jedynie gola w finale Pucharu Króla, gdzie bohaterem był Cristiano. Jak spiszą się obaj w jutrzejszym meczu pucharowym?
Komentarze (66)