Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Busi 7, a Messi 7.2(5)". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Challenger, Ściah, Blazeq.
Pinto – 3 – Niestety tym razem już wyraźnie było widać, dlaczego Pinto jest drugim bramkarzem Barcelony. Co prawda kilkakrotnie wykazał się dużym spokojem przy wyprowadzaniu piłki oraz skutecznymi interwencjami, zwłaszcza przy strzale Ronaldo z początku spotkania, ale popełniał także wyraźne błędy. Higuain, Özil i ich koledzy mieli dzięki nim niejedną okazję na otwarcie wyniku w pierwszej połowie. Wyjścia Pinto do dośrodkowań także charakteryzował rażący brak wyobraźni. Przy obu golach dla Realu pozornie zachował się właściwie, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że mógł zrobić więcej. Zbyt wiele błędów, które mogły mieć kolosalne przełożenie na wynik - było inaczej tylko z powodu niechęci graczy Realu do wykorzystywania prezentów od Pinto.
Alves – 7 – Świetnie zneutralizowany (dziewięć strat) przez gości na ich połowie, nie miał okazji porządniej rozwinąć skrzydeł w ataku. Dani otrzymał jednak od losu swoją szansę na zaistnienie w tym meczu i wykorzystał ją do perfekcji. Cudowny strzał znalazł swą drogę prosto w okienko bramki bezradnego Casillasa. Gra w obronie Brazylijczyka nie wyglądała już tak spektakularnie. Szarże graczy Realu nie raz okazywały się za szybkie dla Alvesa, który parę razy zatrzymywał akcje rywala w ostatniej chwili lub ratując się faulem. Był to mało pomyślny występ dla całej barcelońskiej formacji defensywnej i postawa Daniego też wpisywała się w ten trend.
Puyol – 4 – Podobnie jak reszta kolegów z obrony, jeszcze jakoś radził sobie w pierwszej połowie, ale gdy ofensywni gracze Barçy nagle stanęli ok. 65. minuty i pod polem karnym Pinto zrobiło się nerwowo, nawet El Capitan nie zdołał opanować emocji. Wybijanie piłek na oślep i brak zdyscyplinowania taktycznego skutkujący gubionym kryciem, podziałał destrukcyjnie na skuteczność obrony Barcelony, no i oczywiście wynik. Puyol nie zrobił wszystkiego, co mógł przy „wjeździe” w pole karne Benzemy poprzedzającym drugą bramkę i zbyt łatwo dał się Francuzowi przestawić. Szkoda.
Piqué – 3 – Już w pierwszej minucie zafundował fanom palpitację serca, lecz całą pierwszą połowę starał się zatrzeć to złe wrażenie. I nawet by nas Gerard przekonał (kilka dobrych interwencji, przecinanie piłek do napastników, dystrybucja piłki, sześć odbiorów) gdyby nie lekkomyślne i nazbyt lekkie wybicie piłki w 72. minucie, bezlitośnie wykorzystane przez Benzemę. Remis i festiwal nerwów do końca meczu jest bezpośrednim efektem błędu obrońcy Barcelony, wyglądającego jak z nocnego koszmaru. I z Barçy sprzed kilku lat, o której wielu z nas zdążyło już zapomnieć. Trzeba to stosownie ocenić.
Abidal – 6 – Na jego stronie działo się najmniej, co z jednej strony jest postawą relatywnie skutecznej gry defensywnej Érica, jak i większej chęci graczy Realu do prowadzenia akcji drugą stroną boiska. Choć czasem wydawało się, że mógł mocniej wesprzeć kolegów ze środka obrony, to mając takiego Özila za plecami - nie jest to takie łatwe. Słabiutko radził sobie w grze piłką pod presją, notując aż pięć strat. Z drugiej strony, Abidal bardzo udanie powstrzymywał Kakę, któremu porządnie uprzykrzył ten mecz. Summa summarum - francuski obrońca nie zagrał zawodów doskonałych, ale też trudno wytknąć mu poważne błędy.
Busquets – 7 (ZM*) – Jeden z najlepszych zawodników Barcelony w meczu. Tak samo solidny w przekroju całego spotkania, stale wywiązywał się ze swoich obowiązków. Kwotę 10 przechwytów na graczach Realu Madryt spokojnie może sobie oprawić w ramkę i powiesić nad łóżkiem. Co ważne, nie unikał gry kreatywnej, wyprowadzając kilka groźnych ataków kolegów. Przykra sprawa, że tak udanym występem nie zdołał uchronić zespołu od kłopotów, ale o to akurat do Busquetsa nikt nie może mieć pretensji. Nie zawiódł.
Xavi – 5 – Dobra pierwsza połowa, lecz w drugiej nagle zgasł i dobry kwadrans pozostawał kompletnie bezradny na szaleńczy pościg graczy Realu za wynikiem, a później - awansem. Dopiero w ostatnich 10 minutach Xavi odzyskał kontenans, posyłając kilka groźnych zagrań w strefę defensywy Realu, ale mogło już być na to za późno, gdyby madrytczycy okazali się skuteczniejsi w wykorzystaniu swych szans na 3:2. Mimo wszystko spory zawód.
Iniesta – 6 – Andrés wyglądał do momentu zejścia z boiska na jeden z największych atutów Barcelony w tym spotkaniu, próbując dynamicznymi wejściami rozrywać obronę Realu na wszystkie strony. Kryty dokładnie przez rywali, nie miał jednak dużej swobody poczynań, czego najlepszym dowodem były częste chwile zapędzania Iniesty głęboko pod linię boczną, skąd trudno było mu precyzyjnie dogrywać do partnerów i zrobić z piłką cokolwiek konstruktywnego. Zero po stronie strat i typowe dla niego zaangażowanie w grę całym sercem czyniło z Andrésa poważny argument Barcelony przeciw nacierającemu Realowi. Niestety, zespół stracił ten argument po 30 minutach meczu.
Fàbregas – 5 – Pomimo agresywnej gry Realu, dobrze utrzymywał się przy piłce, czerpiąc ze swego doświadczenia w Premiership. Problem w tym, że... za rzadko miał piłkę. Oszczędnie pokazywał się do gry, rzadko przejmował inicjatywę w rozgrywaniu i ani razu nie uderzał na bramkę Casillasa! Jednocześnie, aż dziesięciokrotnie tracił piłkę i tylko trochę broni go statystyka dwóch podań kluczowych. Współpraca Fàbregasa z Messim, znak firmowy tego duetu w ostatnich tygodniach - w tym meczu praktycznie nie istniała! Najsłabszy występ Cesca od powrotu na Camp Nou.
Messi – 6 – Zanotował kilka udanych akcji, ale szybsi i zwrotniejsi od Carvalho Arbeloa i Pepe udanie strzegli dostępu do bramki Casillasa. Oczywiście oddać trzeba Argentyńczykowi, co cesarskie za fantastyczną akcję na 1:0 i jeszcze lepsze dogranie do Pedro, ale w drugiej połowie Messi był jednym z tych, którzy pozwolili wkraść się do gry Barcelony stagnacji, przez co Real momentalnie złapał wiatr w żagle. Wraz z Xavim nie potrafił utrzymać w tym okresie piłki dłużej ani pod nogą, ani na połowie Realu. Zmęczenie? Odzyskał piłkarską świadomość w ostatnich minutach meczu, ale ogromny żal, że Pedro ściągnął mu z głowy doskonałą okazję na 3:2. Casillas byłby bez szans.
Alexis Sánchez – 6 – Aktywny i bardzo wytrwale walczący z obroną Realu, ale tym razem nie znalazł na nią przepisu. Wydaje się, że mógł częściej decydować się na solowe akcje, tym bardziej, że dynamiki mu na to nie brakuje. Oceniamy jednak to, co było nam dane zobaczyć. A widzieliśmy dość chaotyczną tym razem grę bez piłki oraz brak zrozumienia z partnerami. W efekcie aż dziewięć strat i brak jakiejkolwiek rekompensaty w postaci odbiorów. Istotnym choć niestety jednym z niewielu pozytywów w jego grze była aktywna gra pressingiem i chęć walki o każdą piłkę. To między innymi za tę waleczność utrudniającą grę dobrze dysponowanemu rywalowi wychodzimy odrobinę ponad ocenę wyjściową.
Rezerwowi:
Pedro – 6 – Ocena w górę za chirurgicznie precyzyjne wykończenie akcji Leo Messiego pozwalające drużynie otworzyć wynik w najmniej spodziewanym momencie gry, ale poza tym nie był to wielki mecz często zasiadającego na ławce rezerwowych skrzydłowego. Zbyt łatwo odbijał się od muru obrony Realu, stale zasilanej w drugiej połowie z ławki nowymi parami płuc. Kryty blisko, Pedro nie zdołał w tym meczu rozwinąć skrzydeł, a wiemy dobrze, że by pokazać swe najlepsze oblicze, Kanaryjczyk potrzebuje na boisku choć skrawku miejsca. Tym razem nie dostał nawet tyle.
Thiago – 5 – Po wejściu na boisko miał kilka dobrych zagrań i potrafił wywalczyć rzut wolny w momencie, gdy zespół bardzo go potrzebował, ale przy takim tłoku w środka pola, efektywność jego gry szybko spadła. Często nie wiedział jak ustawić się do piłek Alvesowi, Xaviemu czy Messiemu, przez co nie był zbyt przydatny dla kolegów. Swoisty chrzest ognia, jakże odmienny od spokojnego dla Thiago pierwszego, sierpniowego meczu przeciwko Realowi w Superpucharze Hiszpanii, który zaczął w pierwszym składzie.
Mascherano – 6 - Wkrótce po wejściu na boisko, obrona Barcelony od razu zaczęła grać sprawniej i skuteczniej. Choć i on miewał chwile zawahania, to wspaniałymi ofiarnymi interwencjami na graczach gości zasłużenie zbierał oklaski Camp Nou. Trzema odbiorami w niecały kwadrans gry istotnie przyczynił się do zachowania wyniku dającego awans Barcelonie. Ważna zmiana, którą można określić mianem kluczowej.
*Zawodnik Meczu wg redakcji FCBarca.com
Komentarze (61)