Drużyna prowadzona przez Unaia Emery’ego potrzebuje strzelić przynajmniej jednego gola, aby awansować do finału Pucharu Króla. Na Mastella mecz zakończył się jednobramkowym remisem.
"To nasza szansa i musimy zagrać na sto procent, aby ją wykorzystać. To nasze marzenie i mamy obowiązek dać z siebie wszystko. Nawet jeśli zagralibyśmy defensywnie, to wyjdziemy aby wygrać" – przyznał Emery.
Zapewnił, że mają "nadzieję i ochotę, aby zagrać w finale". Dlatego przygotowania do dzisiejszego meczu "koncentrowały się na ograniczeniu pola gry Barcelony, która w każdym meczu z Valencią próbuje zaskakiwać".
Emery powiedział, że jego drużyna będzie miała dodatkowe wsparcie ze strony kibiców, których około tysiąca pojawi się na Camp Nou.
Zgadza się też ze strategią Barcelony, żeby nie podawać wielu informacji o stanie zdrowia zawodników: "My tutaj jesteśmy czasami za bardzo otwarci. Trzeba informować media o pewnych sprawach, ale ekipa przeciwnika…Obecnie nie wiem, kto z Barcelony zagra. Gdybym to wiedział, byłoby nam łatwiej. To dlatego oni to robią i ja to rozumiem".
Trener został poproszony również o komentarz do faktu, że Barcelona po ostatnim meczu w Walencji narzekała na stan boiska. "Dzień przed meczem zapytali nas o boisko. Powiedzieliśmy jak jest. Nie zraszaliśmy go, nie skróciliśmy trawy.
Oni przygotują sobie własne boisko, tak jak będą chcieli. Barcelona to wielki klub, ale mogą tę wielkość chwilami stracić przez szczegóły. Nie na miejscu jest nas oskarżać" – podkreślił.
Emery wyznał też, że wie jak zatrzymać Messiego. Chociaż ma świadomość, że: "niewielu potrafi go zatrzymać". I dodał: "Z wielką ostrożnością, bo nie chcę wchodzić na niczyje podwórko: Messi jest najlepszy na świecie. Nie wierzę, że nie jest w formie".
Zapytany o to, czy Francuz Jéremy Mathieu zagra jako lewoskrzydłowy, odpowiedział żartując: "Mathieu zagra na prawym skrzydle. Tylko nikomu o tym nie mówcie".
Baskijski szkoleniowiec powiedział też, że nie będzie wymuszał na arbitrze, aby "im pomagał albo szkodził rywalowi". "Trzeba zrozumieć, jak ciężka jest praca sędziów. Tak intensywne mecze muszą być dla nich naprawdę bardzo trudne. A my najchętniej byśmy ich pobili, kiedy pomylą się na korzyść rywala" – zakończył.
Komentarze (20)