Ladislao Kubala - król FC Barcelony

Rozwad

10 lutego 2012, 23:48

FIFA.com/ESPN/Własne

41 komentarzy

Na łamach naszego serwisu pojawiało się wiele artykułów na temat legendarnego Ladislao Kubali. Jednak ten, opublikowany przez FIFA.com, który uzupełniłem o kilka dodatkowych wątków z artykułu Jona Cartera z ESPN, jest absolutnie wyjątkowy. Poruszane są w nim historie wielkiego piłkarza, które wcześniej nie ujrzały światła dziennego. Każdy culè pragnący poznać historię FC Barcelony, której częścią jest człowiek, dla którego zbudowano Camp Nou, powinien przeczytać ten artykuł. Zapraszam do lektury!

Pijany obcokrajowiec wsiadł do pociągu zmierzającego do Barcelony. "Jedziemy do Madrytu, prawda?" - wymamrotał do towarzysza, którego ramię wykorzystywał jako oparcie. Następnie osunął się bezwładnie po jego ciele na wolne miejsce siedzące i zasnął. Kiedy pozostali pasażerowie dowiedzieli się, że 23-letni Kubala wierzy w to, że jedzie do stolicy, aby podpisać kontrakt z Realem Madryt, roześmiali się. Culés pośród nich, którzy wiedzieli, że w rzeczywistości zamierza złożyć podpis pod umową z profesjonalnym klubem piłkarskim, ale nie z Królewskimi, a z ich ukochaną FC Barceloną, chcieli się rozpłakać.

Jednak były to jedyne łzy rozpaczy kibiców Barçy z powodu Ladislao Kubali, ponieważ w następnym dziesięcioleciu powodował on jedynie łzy radości, wzbudzane przez jego czarujący repertuar zwodów, dewastujące uderzenia z prawej nogi oraz otwartą grą. Ofensywny pomocnik rodem z Węgier zapisał w tym czasie jedną z najwspanialszych kart w historii klubu: Kubalomania stała się inspiracją do stworzenia Camp Nou. W czerwcu 1950 roku wspomniana podróż pociągiem była jedynie ostatnią prostą podczas jego dziwacznej i pełnej przygód podróży z Budapesztu do Barcelony, podczas której wymykał się przed służbą wojskową, czy ukrywał się pod plandeką z tyły ciężarówki podczas ucieczki z  Węgier.

Po szkoleniu piłkarskim w klubiku Ganz TE, jego prawdziwa kariera sportowca rozpoczęła się, kiedy miał 18 lat i podpisał kontrakt z Ferencvaros. Po strzeleniu osiemnastu bramek w barwach węgierskiego klubu, rok później wyjechał do Czechosłowacji uciekając przed służbą wojskową. Tam podpisał kontrakt ze Slovan Bratysława i występował w barwach reprezentacji Czechosłowacji. Po dwóch latach wrócił do ojczyzny, do drużyny Vasas. Nie został tam długo, lecz wystarczająco długo, by olśnić rodaków zdobywając trzy puchary Węgier. W 1948 roku, kiedy jego kraj stał się państwem komunistycznym pod wpływem stalinowskiej dyktatury, 21-letni Kubala zbiegł przekraczając granicę skrywając się w ciężarówce, a na swój cel obrał włoskie miasto Busto Arsizio. Szczęśliwym trafem znajdowała się tam drużyna Pro Patria występująca w Serie A, a sam piłkarz szybko dostał pozwolenie na treningi z resztą drużyny. 

Kiedy przybyłem, zobaczyłem, że drużyna wykonywała ciężkie ćwiczenia fitness, więc udałem, że nie byłem gotowy na taki trening. Wybrałem się na krótki jogging, a następnie zacząłem żonglować piłką na własną rękę. Prezes klubu zobaczył mnie i powiedział żartując: "Jeśli podbijesz piłkę 400 razy bez upadku jej na ziemię, dam ci mój zegarek". On myślał, że to niemożliwe, ale nie musiał powtarzać mi dwa razy. Prawa, lewa, prawa, lewa, uda, kilka główek i znów to samo... 398, 399, 400, żaden problem. Następnie, po prostu na wszelki wypadek, zrobiłem rundę wokół boiska utrzymując piłkę w powietrzu! Był zdumiony... To był naprawdę ładny zegarek!

Prezydent Pro Patria stracił element swojej drogiej biżuterii, ale był świadomy, że zyskał klejnot o wiele większej wartości. Jego problemem było to, że nie mógł zachować geniuszu Kubali tylko dla siebie. Dzięki wielkim umiejętnościom Węgier szybko udał się na południowy-zachód Włoch, do klubu, który był uważany za jeden z najlepszych w Europie. Torino, które pewnie zmierzało po piąte Scudetto z rzędu, zaprosiło popularnego László do reprezentowania swoich barw w meczu z Benfiką w Lizbonie. Jednak tydzień przed meczem Kubala zdecydował się pozostać z żoną i synem, który zachorował podczas podróży z Bukaresztu do Włoch. To pozwoliło węgierskiej supergwieździe uniknąć katastrofy lotniczej, która miała miejsce 4 maja 1949 r., kiedy tragicznie zginęła cała drużyna Torino. W katastrofie na wzgórzu Superga w pobliżu Turynu śmiercią tragiczną poległo 31 osób, w tym wielki przyjaciel węgierskiego piłkarza, Gyula Schubert.

Ladislao Kubala nie mógł w spokoju oddać się żałobie po stracie przyjaciela, ponieważ Węgry ponownie upomniały się o powołanie piłkarza do armii. Jego ojczyzna zdominowana przez komunizm potępiła go jako "przestępcę i oszusta" oraz oskarżyła go o ucieczkę z kraju i zerwanie kontraktu z drużyną Vasas. FIFA, kierowana motywami politycznymi, poparła stanowisko Węgier i zawiesiła Kubalę na rok w prawach piłkarza. Zawodnik w takich okolicznościach był zmuszony przenieść się do innej części Włoch, a konkretniej do miasta Cinecitta. To właśnie w tej miejscowości László wraz ze swoim teściem, Ferdinandem Daucikiem założył drużynę składającą się z uchodźców z Europy Wschodniej o nazwie Hungaria. W tym zespole, mimo skrajnie węgierskiej nazwy, występowali Czesi, Chorwaci, Rosjanie - wszyscy, którzy - jak ładnie ubrał w słowa sam Kubala - "uciekli przed komunizmem".

Nie czekając długo Ladislao Kubala zorganizował tournee ze swoją drużyną - niezrzeszoną w federacji, ale mogącą grać w meczach towarzyskich. W Hiszpanii zespół Hungarii miał zaplanowane trzy spotkania - z Realem Madryt, reprezentacją Hiszpanii oraz Espanyolem. Węgier zrobił wielkie wrażenie już w pierwszym meczu, kiedy jego drużyna uchodźców pokonała wielki Real Madryt (4:2). Po tym meczu prezydent Królewskich, Santiago Bernebeu powiedział: "Jak można przepuścić okazję podpisania kontraktu z tak niezwykłym graczem?". Po meczu Bernebeu złożył Węgrowi lukratywną ofertę kontraktu, lecz Kubala zastrzegł, że przyjmie ją jedynie wtedy, gdy prezydent uczyni pierwszym trenerem zespołu Ferdinanda Daucika. Obaj panowanie uścisnęli sobie ręce, lecz do podpisania umowy miało dojść po rozegraniu pozostałych dwóch spotkań. Hungaria naturalnie pokonała również reprezentację Hiszpanii przygotowującą się do Mundialu w 1950 roku oraz Espanyol Barcelona. To właśnie wtedy talent Kubali został dostrzeżony przez legendarnego gracza Barçy, Pepe Samitiera, który wówczas pełnił funkcję scouta katalońskiego klubu. To właśnie on zwiódł pijanego Kubalę, zapewniając go, że jedzie podpisać kontrakt do Madrytu.

Kubala przyjechał do Hiszpanii mając zamiar podpisać kontrakt z Realem Madryt. Jednak w związku z tym, że był w pół-pijany nie wiedział dokąd idzie czy jedzie... Podczas zamieszania w pociągu zapytał: "Jedziemy do Madrytu, prawda?", na co Samitier odpowiedział: "Oczywiście". I tak oto Pepe sprowadził nam Kubalę do Barcelony - wyjaśnił były prezydent FC Barcelony, Enrique Llaudet.

Kiedy piłkarz wytrzeźwiał, w stolicy Katalonii czekał na niego lukratywny kontrakt, a Ferdinand Daucik był umieszczony jako pierwszy trener w sztabie szkoleniowym FC Barcelony. Kubala przedstawił warunki umowy zawartej z Santiago Bernabeu i wykazał się zmysłem negocjacyjnym. Ostatecznie podpisał umowę z Barçą, która uczyniła go najlepiej zarabiającym piłkarzem w historii klubu. Węgier nie zadebiutował jeszcze przez dziewięć miesięcy w związku z zakazem FIFA, który został zniesiony w kwietniu 1951 roku. Właśnie od tej pory pod wodzą Ferdinanda Daucika stał się wielką gwiazdą FC Barcelony. Już w pierwszym sezonie 1951/52 drużyna z Kubalą w składzie zdobyła pięć tytułów, a on sam zdobył dwadzieścia sześć bramek w dziewiętnastu ligowych kolejkach, między innymi ustanawiając rekord klubu w liczbie zdobytych bramek w jednym meczu - podczas wygranej ze Sportingiem Gijon (9:0) strzelił siedem goli.

Był nie do powstrzymania. Miał opanowanych tak wiele zagrań, że jego przeciwnicy nigdy nie wiedzieli, czego się spodziewać. Mógł minąć jednego, dwóch, trzech rywali z elegancją i łatwością, a następnie wyłożyć piłkę na tacy koledze lub samemu wpakować piłkę do siatki - powiedział Joan Segarra, kolega z drużyny FC Barcelony.

Media prześcigały się w wychwalaniu węgierskiego cracka. Lokalna gazeta Destino po debiucie przeciwko Frankfurtowi, w którym zdobył sześć bramek, napisała: "Wydaje się, że Kubala stworzył nowy styl gry w piłkę nożną. Publiczność wyszła z tego meczu w stanie zdumienia. On poprowadzi tę drużynę do bezprecedensowego sukcesu". I tak rzeczywiście było. Les Corts mogło pomieścić 60 tysięcy widzów, co nie było w stanie zaspokoić ludzi pochłoniętych Kubalomanią. W konsekwencji klub postanowił stworzyć prawdziwą świątynię futbolu znaną pod nazwą Camp Nou. Po 3-letniej budowie nowy stadion został oddany do użytku w 1957 roku, Kubala odszedł z zespołu w 1961 roku. Do tego czasu mimo konkurencji ze strony wielkiego Realu Madryt (uznawanego za najlepszy w historii Królewskich) z Alfredo Di Stéfano w składzie, Ladislao Kubala pomógł Barcelonie zdobyć czterokrotnie ligę, pięciokrotnie Puchar Hiszpanii i dwa Puchary Miast Targowych. Ponadto Duma Katalonii z Kubalą, Luisem Suarezem, Evaristo czy Sandor Kocsisem w składzie przerwała w 1961 roku pięcioletnią hegemonię Realu Madryt na Starym Kontynencie, jednak ostatecznie przegrała z Benfiką (2:3) w wielkiem finale Pucharu Europy.

Kubala występując w reprezentacji Hiszpanii stał się pierwszym i jedynym w historii, który reprezentował barwy trzech różnych reprezentacji (Węgier, Czechosłowacji i Hiszpanii) w oficjalnych rozgrywkach. Ponadto rozegrał również cztery spotkania w niezrzeszonej w FIFA reprezentacji Katalonii. Jednak mimo licznych występów w wielu reprezentacjach, Węgier nigdy nie zdobył Pucharu Świata i tym samym dołączył do takich tuzów futbolu, jak Alfredo di Stefano i George Best, którzy swojej wielkiej kariery nie zwieńczyli wygraną Mundialu. Może właśnie dlatego przez to pozostaje niedoceniany w historii futbolu poza Europą Wschodnią i Hiszpanią. W Barcelonie jest niekwestionowaną legendą - swojej nieustannie kochanej gwieździe w stolicy Katalonii zbudowano nawet pomnik przed Camp Nou. O tytuł najlepszego piłkarza wszech czasów La Liga w oczach kibiców bezustannie rywalizuje z Alfredo di Stefano. Jednak już pośród barcelońskich gwiazd nie ma sobie równych. W ankiecie na najlepszego piłkarza w historii FC Barcelony wygrał zostawiając daleko z tyłu nawet Kocsisa, Suareza, Johana Cruyffa, Diego Maradonę czy Romario.

Obok Alfredo i Pele jest jednym z największych piłkarzy w historii futbolu. Kiedy mówimy o żonglerce piłką, nie było nigdy nikogo lepszego od niego. Nawet fani Realu Madryt doceniali jego umiejętności, kiedy Barcelona grała przeciwko nam - powiedział Ferenc Puskas. Kubala jest jednym z najlepszych zawodników, którzy kiedykolwiek grali w piłkę nożną. Jego gra była krystaliczna, sprawiała radość z oglądania jej. Ponadto z boiska pamiętam jego duch koleżeństwa i lojalność - dodał Di Stefano.

Garść informacji i ciekawostek na temat László Kubali

Imię i nazwisko:  Ladislao Kubala Stecz
Data urodzenia: 10 czerwca 1927
Miejsce urodzenia: Budapeszt, Węgry
Pozycja: Ofensywny pomocnik, skrzydłowy lub napastnik

Kariera klubowa
Ferencvaros (1945)
Slovan Bratysława (1946-48)
Vasas (1948-49)
Pro Patria (1949)
FC Barcelona (1951-61)
Espanyol (1963-65)

Kariera reprezentacyjna
Czechosłowacja (1946-47) - 6 meczów, 4 bramki
Węgry (1948) - 3 mecze, 0 bramek
Hiszpania (1953-61) - 19 meczów, 11 bramek

Tytuły z FC Barceloną
2x Puchar Miast Targowych (1958, 1960)
4x Mistrzostwo Hiszpanii (
1952, 1953, 1959, 1960)
5x Puchar Hiszpanii (1951, 1952, 1953, 1957, 1959)

Czy wiesz, że...

* Kubala strzelił 243 bramki w 329 meczach FC Barcelony. Zmarł cierpiąć na chorobę Alzheimera w 2002 roku. Siedem lat wcześniej klub uhonorował Węgra stawiając mu pomnik przed Camp Nou.

* Popularny hiszpański wykalista Joan Manuel Serrat (wielki fan FC Barcelony) napisał piosenkę o urodzonym w Budapeszcie piłkarzu, pt. "Kubala". Podczas utworu Serrat pozdrawia i wychwala Pele, Diego Maradonę i Alfredo Di Stefano, jednak głosi, że dla niego nikt nie może się równać z Kubalą.

* Po karierze sportowej Ladislao Kubala rozpoczął karierę trenerską. Jego pierwsza krótka i bezowocna przygoda miała miejsce właśnie w Barcelonie. Po początkowych niepowodzeniach prowadził kilka innych drużyn w Hiszpanii - w tym lokalnego rywala Barçy, Espanyol -, jak i kluby w Szwajcarii, Kanadzie i Arabii Saudyjskiej. W latach 1969-1980 pełnił fukcję selekcjonera reprezentacji Hiszpanii, a w 1995 roku pracował jako szkoleniowiec Paragwaju.

* Kubala wystąpił w filmie o drużynie uchodzców z Europy Wschodzniej, Hungarii, którą założył. Film ukazał się na rynku pt. "Kubala: Stars In Search Of Peace" (pol. Kubala: Gwiazdy poszukujące spokoju).

* Węgier jako jedyny w historii FC Barcelony zdobył siedem bramek podczas jednego meczu - ze Sportingiem Gijon (9:0). Co ciekawe pięć z siedmiu goli zdobył w zaledwie 19 minut drugiej połowy. Innym człowikiem, któremu dało się dokonać tego, co Kubali jest Bata. Piłkarz Athletic Bilbao zdobył siedem goli w 1931 roku podczas zwycięstwa Basków nad... FC Barceloną (12:1).

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (41)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze