Lionel Messi czterokrotnie trafił do bramki Diego Alvesa, a zajmująca drugie miejsce w lidze Barcelona zniszczyła znajdującą się oczko niżej Valencię. Pep Guardiola pozostał bez pauzującego za kartki: Daniego Alvesa, a jego miejsce zajął Martin Montoya. Stan zdrowia Xaviego pozwolił mu jedynie usiąść na ławce rezerwowych, a w z tyłu ponownie pojawił się Piqué, który był nieobecny podczas meczu w Lidze Mistrzów.
Unai Emery nie mógł zaś skorzystać z Jordiego Alby, dlatego jego miejsce – na lewej stronie, a nie jak w poprzednim meczu z Barçą na skrzydle - zajął Jeremy Mathieu. Przedziwna kontuzja Evera Banegi wykluczyła go z gry do końca sezonu.
Presing Valencii
W poprzednich dwóch sezonach Barcelona zaczynała starcia z Valencią bardzo dobrze, aby uniknąć ewentualnej porażki spowodowanej zmęczeniem.
W sezonie 2009/2010 Nietoperzom udało się utrzymać bezbramkowy remis do przerwy, po której Pep zmienił ustawienie na 4-2-4, a Messi zanotował hat-tricka.
W sezonie 2010/2011 zespołowi z Walencji udał się objąć prowadzenie, ale Barcelończykom udało się odwrócić losy meczu.
W ostatnim meczu podopieczni Unaia Emery znowu rozpoczęli bardzo dobrze, a naciskanie Barcelony było ich głównym celem. Pablo Piatti i Sofiane Feghouli przesunęli się do przodu i wówczas Valencia grała, bez piłki, ustawieniem 4-2-4. Gospodarze wyglądali na nieco zdenerwowanych i znaczenie więcej czasu zajmowało obronie uwolnienie się spod presji przeciwnika.
Ale Valencia miała spore problemy w pozostałych formacjach, ponieważ wysoki presing oznaczał, że Tino Costa i David Alebelda musieli wyjść wyżej do Andresa i Ceska, przez co pozostawiali wiele miejsca pomiędzy liniami. To było na rękę Messiemu, który w pierwszej połowie grał zarówno jako „dziesiątka”, jaki i „dziewiątka”, przejmując piłkę głęboko, ale i strasząc w polu karnym.
Messi
Messi rozpoczął na środku, lekko przesunięty na prawą stronę, aby otrzymywać piłkę, podobnie jak dwa lata temu. Valencia próbowała to zmienić przy wykorzystaniu Ruiza, którego miejsce miał asekurować Adil Rami. Przeciwnik Barçy miał również duży problem spowodowany szybko pokazaną Albeldzie żółta kartką, przez co najgłębiej cofnięty pomocnik nie mógł zbyt agresywnie operować pomiędzy liniami. Powstało także pytanie jak Jonas poradzi sobie w starciu z Sergio – bardziej odpowiedni do tej walki byłby Banega.
Atak
Valencia otworzyła wynik i mimo tego, że był to jedyny strzał, jaki zdołali oddać w pierwszej części gry, była w tym taktyczna logika. Piatti grał bardzo ofensywnie zmuszając do ciężkiej pracy Montoyę, który oczywiście nie jest tak groźny jak Alves. Spowodowało to, że napastnik Los Ches mógł skorzystać z podania Fenghouliego.
W rzeczywistości najciekawszym wydarzeniem pierwszej części gry było to, jak obie drużyny efektywnie zmieniały formacje w zależności od tego czy były przy piłce czy też się broniły. Valencia używała kombinacji Mathieu-Alba ze znakomitym skutkiem w poprzednich meczach. Zwykle 37% czasu gry w ataku spędzają na połowie rywala (30% w środku pola i 33% na swej połowie boiska), ale ta liczba w tym meczu przesunęła się na lewo. Pedro obsłużył Messiego, przy wydatnej pomocy obrońcy - przy pierwszej bramce - zaś Iniesta przy drugiej. Obaj zagrali z lewej strony. Okazało się, że problemy z kontuzjami na prawej obronie zespołu z Walencji (plus fakt, że prawy obrońca miał ofensywne zadania) były tu decydujące.
Druga połowa
Batalia taktyczna nie zmieniła się znacząco w drugiej połowie. Barcelona dominowała zupełnie - długimi okresami - i mogła strzelić znacznie więcej bramek.
Również Montoya był znacznie mocniejszym punktem zespołu po przerwie. Pep musiał mu w szatni powiedzieć, aby odważniej wykorzystywał przestrzenie przed sobą, kiedy to Piatti schodzi do środka. Montoya zareagował bardzo dobrze, choć po tym jak Alba zmienił Piattiego, co oznaczało przesunięcie na lewą pomoc Mathieu, prawy obrońca musiał znowu skupić się na grze obronnej.
Końcówka
Przy stanie 2-1 Valencia miała obiecującą okazje, kiedy to udało jej się zagrać piłkę do wybiegających za obrońców zawodników, a konkretnie za Piqué. Jego forma spadła ostatnio i wydaje się, że znaczenie odstaje od przeciwników, kiedy musi się szybko odwrócić i gonić przeciwnika. Barceloński presing również stracił na intensywności dzięki czemu pomocnicy przeciwnika mieli kilka okazji do niebezpiecznych zagrań.
Ale Barcelona ma w ataku naprawdę bardzo interesujące opcje, Cristiano Tello za Pedro na lewej stronie. Uciekał, wyglądającemu na zmęczonego, Tino Coszcie, a jego zagrania były bardzo dobre, choć efekt końcowy nie był do końca zadowalający. Niemniej należy zauważyć, że trzecia bramka padła po bardzo dobrze wykonanej przez Tello pracy. I znowu akcja „poszła” z prawej strony Valencii, która jak już zauważyliśmy była najsłabszym ogniwem, tego dnia.
Przy stanie 3:1 gra była skończona, a Messi mógł pokazać się w pełnej krasie.
Wnioski
Nic nowego się nie wydarzyło w tym meczu. Valencia zaprezentowała się tak jak oczekiwaliśmy, choć znakomita postawa Messiego była pewnym zaskoczeniem. Guardiola nie wydawał się zachwycony postawą kilku piłkarzy (Tello i Fábs) w drugiej połowie, być może z braku presingu. Ale to była TA Barcelona, w klasycznym ustawieniu 4-3-3, z szeroko ustawionymi napastnikami.
Emery był odważny i starał się naciskać Dumę Katalonii, ale jeśli przeciwnik gra również odważnie (jak w meczach z Villarealem, Arsenalem, Espanyolem czy Realem Madryt) należy oczekiwać wspaniałego meczu, które notabene kończą się wygraną Barcelony.
Komentarze (14)