Zaraz po tym, jak Messi został najlepszym strzelcem w historii FC Barcelony, opowiedział o swoich odczuciach argentyńskiemu dziennikowi Olé.
Na pytanie o swojego najważniejszego gola odpowiedział: "Nie wiem…pierwszy, który strzeliłem w Barcelonie, ostatni, pozostałe. Wszystkie są dla mnie ważne".
Wyznał też: "Jestem bardzo zadowolony. Nigdy nie śniłem o tym, aby zostać najlepszym strzelcem w historii Barcelony".
"Zawsze chciałem zwrócić Barcelonie to, co od niej dostałem. To prawdziwy zaszczyt stać się częścią historii tego klubu…Nigdy bym tego nie osiągnął, gdyby nie pomoc moich kolegów".
Po tym jak udało mu się pobić rekord Césara Rodrígueza, jego zachowanie wcale się nie zmieniło. "Jestem spokojny jak zawsze" – opisał swój nastrój.
Jego otocznie z pewnością miało na to wpływ. Lionel wiedział, że jego wujkowie, kuzyni i przyjaciele śledzili mecz ze wszystkich stron świata. Wiedział, że jego mama Celia i jego rodzeństwo Rodrigo, Matías i María Sol bardzo się wzruszyli hat-trickiem. Wiedział, że jego ojciec Jorge myśli, że ma stalowe nerwy. Wiedział, że w Argentynie jego rodacy przed telewizorami mieli nadzieję na jego trzy gole. Wkrótce Leo na nowo założy koszulkę reprezentacji. Przyjedzie na lotnisko Ezeiza. Wyjdzie jak wszyscy, bez ochrony, bez zachcianek, z satysfakcją, że jego rodacy go doceniają. "Cieszę się, że mój kraj jest ze mnie dumny" – dodał z wrodzoną skromnością.
Komentarze (47)