Oceny za mecz z Milanem na Camp Nou

Blazeq

7 kwietnia 2012, 09:37

14 komentarzy

Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Keita 7, a Adriano 7.2(5)". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.

Oceniający: Challenger, Ściah, Blazeq.


Valdés – 7 –
Testowany przez Ibrahimovicia, nie stracił koncentracji przy remisie. Bez szans przy akcji zakończonej golem Nocerino, za to znakomity w grze piłką. Poza tym trudno powiedzieć o tej nocy z punktu widzenia Valdésa coś więcej, bo i Milan kolejnych celnych strzałów na bramkę oddać nie potrafił. Obrona uderzenia Robinho z drugiej połowy nie liczy się Víctorowi do statystyk, Brazylijczyk pomagał sobie ręką. Do postawy bramkarza Barcelony większych zarzutów mieć nie można.

Alves – 8 –
Nie zdziwilibyśmy się, jakby Brazylijczyk dostał po tym meczu rozdwojenia jaźni - można powiedzieć, że grał na dwóch pozycjach naraz, skrzydłowego „pełną gębą” i obrońcy „z doskoku”. Bardzo często i z dużym poświęceniem wracał się pod własne pole karne, pomimo tego, że w tym meczu Pep ustawił Brazylijczyka wyjątkowo wysoko. Nie przeszkodziło to Alvesowi uzbierać łącznie dziewięć przechwytów. Udany mecz także na połowie Milanu, z pierwszą akcją bramkową na czele. Dani brał udział w wielu próbach gospodarzy, szeroko oskrzydlał grę zespołu co miał ogromne znaczenie taktyczne i aktywnie brał udział w grze wzajemnej. Może nie był w tym wszystkim wybitnie efektowny (a wiemy, że potrafi być), ale ważniejsze, że traktował piłkę z ogromną odpowiedzialnością – pięć strat przy takim stylu gry jak jego w środę to wynik zaskakująco pozytywny. Raz czy drugi dawał się zbyt łatwo minąć, miewał też pomniejsze błędy w rozegraniu, ale poza tym Alves zagrał na medal. Zdecydowanie jeden z czynników zwycięstwa.

Piqué – 7 –
Z Ibrahimoviciem nie szło mu już tak optymistycznie, jak tydzień temu, ale i tak zanotował na szwedzkim wieżowcu kilka znakomitych interwencji. Już na samym początku znakomitym wślizgiem odgrodził Zlatanowi prostą drogę na bramkę, lecz nawet gdy górą okazywał się Ibra - Piqué nie przejmował się zbytnio i momentalnie był gotów do kolejnego starcia, bądź zabierał się do przecięcia podania do nadbiegających partnerów (11 przechwytów). Mimo schematycznego grania wielu akcji „na Zlatana”, Gerard nie uniknął wpadek, ale trudno rozegrać doskonałe 90 minut przeciw tak świetnemu napastnikowi. Piqué dał też w groźnej sytuacji umknąć Robinho, no i nie przeciął piłki do Nocerino mając do niej najbliżej, ale i tak zanotował porządny występ w bardzo ważnym meczu. Co cieszy szczególnie w tym bardzo nierównym dla młodego obrońcy sezonie.

Mascherano – 7 –
Nie dał sobie dmuchać w kaszę przeciw Rossonerim, którzy pod pole karne Valdésa starali się dotrzeć wszelkimi sposobami. Odciął rywali od wielu potencjalnie groźnych piłek, ubiegał ich przy podaniach kierowanych ze środka pola i umiejętnie osłaniał piłkę przy wyprowadzaniu jej ze strefy obronnej Barcelony. Ponadto, Argentyńczyk ograniczył wpływ Robinho na ten mecz do zupełnego minimum. Opis jego gry uzupełnia jeszcze statystyka 12 odbiorów i… niefortunna przebieżka przy stracie bramki, powodująca złamanie linii spalonego. Biorąc jednak pod uwagę postawę Argentyńczyka przez pełne 90 minut, nawet ta wpadka nie ma prawa obniżyć jego oceny poniżej dobrego poziomu.

Puyol – 7 –
Na pewno nie był to zły mecz w wykonaniu kapitana Barcelony, ale przy bramce Nocerino mógł zachować się trochę lepiej. Poza tą sytuacją grał pewnie, wielokrotnie przerywając akcje rywali (osiem odbiorów) i tylko raz tracąc piłkę. Gracze Milanu nie uprzykrzali mu jednak zanadto życia i można powiedzieć, że tym razem miał dość spokojną pracę. Trudno przeoczyć jego udział przy drugim rzucie karnym, choć akurat w tym względzie o jakimś pozytywnym wydźwięku pisać nie możemy. Konkludując – Carles na pewno nie zawiódł.

Busquets – 7 –
Miał swoje momenty, ale widać, że w meczach podwyższonego ryzyka i rangi, defensywny pomocnik Barcelony jeszcze czasem traci nerwy. Kilka możliwych do uniknięcia strat i znacznie wyższa niż ostatnio tendencja do „dodawania od siebie” w sytuacjach stykowych. Nie wspominając o tym, że za masaż krtani Boatenga mógł Katalończyk z hukiem wylecieć z boiska... Na tle tercetu ofensywnych pomocników był wręcz niewidoczny w pod polem karnym Milanu. W tym meczu Busquets nie pociągnął zespołu, ale biorąc pod uwagę ogrom pracy, jaką miał do wykonania w destrukcji, spisał się naprawdę nieźle. Szczególnie zważywszy na ostrą i zdecydowaną grę gości w środku pola.

Xavi – 7 –
Nie dominował gry, ale przez cały swój występ odgrywał ogromną rolę we wszystkim, co działo się w ofensywie Blaugrany. Nie wykonał zbędnego zagrania. Szkoda, że nie skorzystał z dwóch szans na bramkę. Tylko trzy straty, z których żadna nie powodowała zgrzytania zębami – poziom jednego z najlepszych rozgrywających na świecie utrzymany, choć tym razem fajerwerków nie było. Godnie zastąpiony przez Thiago.

Fàbregas – 7 –
Ustawiony na szczycie diamentu pomocników, momentami obsadzał też rolę dodatkowego napastnika, ewidentnie mając za zadanie wspomaganie obu formacji zależnie od potrzeb i boiskowych okoliczności. Dwukrotnie otwierał drogę do bramki kolegom, bywał strzelcem, odbierającym i dryblującym. Skarb tego zespołu, nawet jeśli tym razem pierwsze skrzypce grali inni.

Iniesta – 8 –
Świetna pierwsza połowa, gdy być może dorobił się honoru zawodnika najczęściej mającego piłkę przy nodze. Ze znakomitymi efektami! Po przerwie spuścił trochę z tonu, ale za to okrasił występ bramką pieczętującą wynik. Andrés nie przestaje zachwycać swym talentem czynienia futbolu grą banalnie prostą.

Messi – 9 (ZM*) –
Można ponarzekać na 16 strat i wiele nieprzemyślanych zagrań, ale ostatecznie to właśnie Messi decydował o jakości gry ofensywnej. Spośród dziewięciu okazji zespołu nie zakończonych jego próbami, aż cztery wypracował. Sam natomiast oddał połowę strzałów zespołu, bo aż dziewięć, z czego pięć zmierzało w światło bramki. W końcu pewnie wykorzystał dwa rzuty karne w tak ważnym meczu, zapewniając Barcelonie awans do półfinału. Zawodnik meczu – bez względu na wszelkie niedoskonałości w jego grze.

Cuenca – 7 –
Jego obecność w składzie zdziwiła niejednego ze zgromadzonych na Camp Nou kibiców, ale zmieniła oblicze zespołu w porównaniu do meczu na San Siro. Cuenca doskonale realizował założenia taktyczne Pepa o grze szeroko pod boczną linią i nawet jeśli sam Isaac nie każdemu zapadł po tym meczu w pamięć, to jego piłkarska mądrość i aktywna gra bez piłki zostawiały areały wolnej przestrzeni partnerom. Może zabrzmi to paradoksalnie, ale drużyna zyskała z jego obecności na boisku więcej niż on sam.

Rezerwowi:

Keita – 6 –
Wszedł na boisko na kwadrans, odebrał piłkę, raz niepotrzebnie ją stracił. Wymienił kilkanaście celnych podań, ale przede wszystkim wniósł nowe siły. Dobra zmiana, która powoli staje się już rutynową roszadą Pepa.

Thiago – 7 –
Znakomite wejście. Odciążył podmęczonych kolegów, nie wahał się wziąć na siebie odpowiedzialności za rozgrywanie, odważnie wchodził z piłką pomiędzy rywali, kreował i harował w defensywie. Thiago dojrzewa w oczach.

Adriano – 5 –
Trochę bez pomysłu, jaką rolę ma pełnić na boisku, a goście nie zmusili go by decydował się szybciej. Wszedł, pobiegał, parę razy miał piłkę i w sumie tyle. Językiem statystyka: jeden przeciętny strzał i trzy straty.

 
*Zawodnik Meczu wg redakcji FCBarça.com

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze