Sezon jest na ostatniej prostej. W związku z Mistrzostwami Europy, rozgrywki ligowe w Hiszpanii skończą się już w połowie maja - czeka nas więc emocjonujący miesiąc. Do zdobycia pozostało już tylko, albo aż, 18 punktów.
Barça nie ma wyboru. Jeśli chce marzyć o obronie mistrzowskiego tytułu, musi wygrać wszystkie pozostałe spotkania. W bezpośrednim starciu Barcelona i Real zagrają na Camp Nou, co na pewno jest atutem Katalończyków. Kwestia tytułu wciąż jest jednak w rękach Madrytu, który nawet przegrywając w Barcelonie może wywalczyć trofeum. Terminarz wydaje się jednak sprzyjać piłkarzom Pepa Guardioli.
Gdzie Real Madryt może zgubić punkty? 35. kolejce Primera División, Los Blancos zagrają na Bernabeu z Sevillą - zaledwie kilkadziesiąt godzin po półfinałowym meczu z Bayernem w Lidze Mistrzów. Kataloński Sport przypomina, że zespoły prezentujące podobny poziom jak Sevilla - Malaga i Valencia - urwały faworytowi w jaskini lwa już 4 punkty. W tej samej serii gier Barça zagra na wyjeździe z Rayo Vallecano, które może okazać się niewygodnym przeciwnikiem, co mieliśmy okazję zobaczyć kilka tygodni temu, gdy gracze José Ramóna Sandovala grali z Realem Madryt.
W następnej kolejce podopieczni Mourinho udadzą się na San Mames, gdzie czeka ich bardzo trudny pojedynek z Athletikiem Bilbao. Jeśli kilka dni wcześniej Baskowie zapewnią sobie awans do finału Ligi Europy (9 maja w Bukareszcie), na mecz z Realem mogą wystawić rezerwowy skład, aby dać odpocząć czołowym graczom. Kibice Barcelony liczą jednak na Marcelo Bielsę (dobry przyjaciel Pepa Guardioli) i jego zmysł taktyczny. W tym samym czasie Barça podejmie u siebie Malagę.
Dwa ostatnie ligowe mecze to dla Realu odpowiednio Granada (wyjazd) i Mallorca (dom). FC Barcelona zagra z kolei w derbach z Espanyolem (na Camp Nou), który na pewno tanio skóry nie sprzeda, mogąc walczyć o grę w europejskich pucharach, oraz w ostatniej kolejce z Betisem.
Komentarze (95)