Pep Guardiola jest świadom, jak trudny dwumecz czeka jego podopiecznych w półfinale Ligi Mistrzów. Trener Barcelony spodziewa się w nim niewielu bramek i sądzi, że o awans będzie jeszcze trudniej, niż w 2009 roku, gdy fantastyczny gol Andrésa Iniesty dał jego drużynie przepustkę do finału.
- Jutro zagramy przeciwko jednej z najlepszych drużyn ostatnich lat. To będzie rywalizacja z niewielką liczbą bramek, o której losach i awansie zadecydują niewielkie detale. Na stadionach takich, jak Stamford Bridge, należy odpowiednio podejść do meczu - w przeciwnym wypadku będziemy przeżywać trudne chwile. W tym roku o finał będzie jeszcze trudniej. Po pierwsze dlatego, że bronimy trofeum i każdy chce nas pokonać; po drugie dlatego, że gramy przeciwko bardzo dobremu zespołowi. Lampard, Terry, Drogba... wszyscy oni są ważnymi piłkarzami. To pokolenie graczy podobne do tego, jakie my posiadamy u siebie - mówił Guardiola.
- Gdy dowiedziałem się, że naszym rywalem będzie Chelsea, wiedziałem, że będziemy cierpieć. Historia mówi, że za czwartym razem jest trudniej niż za trzecim, za trzecim trudniej niż za drugim, a za drugim trudniej niż za pierwszym - stwierdził.
- Chelsea to eksperci w wielu aspektach, choć być może nie byli w stanie utrzymać spójności przez cały długi sezon. Na krótszym dystansie są jednak jedną z najniebezpieczniejszych drużyn. Musimy odpowiednio rozegrać ten mecz. Jednego jestem pewien - będzie trudniej niż w półfinale z 2009 roku. Wtedy było ciężko, spodziewam się, że teraz będzie podobnie. W wyjazdowym spotkaniu grali bardzo defensywnie. W rewanżu gol Essiena pozwolił im wykorzystywać ich największy atut - kontrataki. Po wykluczeniu Abidala, mieliśmy problemy, przeciwnik miał wiele kontr. Víctor nas jednak wybronił. Przeustkę do finału dało nam jedno uderzenie - tłumaczył.
Pytany o zmiany, jakie zaszły w Chelsea od teamtego czasu, po raz kolejny chwalił rywala. - Nadal mają tego samego ducha walki. Podziwiamy tych wyjątkowych graczy, którzy utrzymują wysoki poziom przez tyle lat. Wciąż są konkurencyjni, zarówno w Premier League, jak i w Lidze Mistrzów. Możemy ich tylko podziwiać. Mieli różnych trenerów, ale rdzeń pozostał ten sam.
Pep pytany był także o sobotnie El Clásico, ale żartobliwie podkreślił, że na razie o tym nie myśli. -Kobiety mówią, że mężczyźni są w stanie myśleć jednocześnie tylko o jednej rzeczy, a nie o dwóch - zaśmiał się.
Na koniec, zapytany o oskarżenia Ibrahimovicia, który stwierdził, że piłkarze Barçy "nurkują", krótko odpowiedział: "Grał z tymi zawodnikami i wie, jaką jakość oni posiadają. Dostają piłkę i ją podają; nie nurkują".
Komentarze (15)