Pep Guardiola wie, że jedną opcją dla Barcelony w dzisiejszym Klasyku jest zwycięstwo. Jest to warunek konieczny, aby zachować szansę na czwarty z rzędu mistrzowski tytuł. Trener podkreślił jednak, że niezależnie od tego, co wydarzy się wieczorem na Camp Nou, "Barça jest już zwycięzcą". Odniósł się tym samym do wyników zespołu w ostatnich latach.
- Jeśli nie zdobędziemy trzech punktów, Liga będzie miała miała nowego mistrza. Jestem pewien, że Real będzie starał się wygrać mecz, nie wyobrażam sobie, by zagrał na remis. Tymczasem nawet jeśli my wygramy, losy tytułu wciąż będą w rękach Madrytu. Zagramy ze spokojem, czystym umysłem, wiedząc że już wykonaliśmy swoją pracę - powiedział Pep, podkreślając, że jego drużyna zamierza postawić na atak.
- Naszą jedyną opcją jest zwycięstwo, mamy niewielką szansę, musimy zrobić więc wszystko, aby ją wykorzystać. Jeśli się nie uda, będziemy mieli nowego mistrza, a my sami będziemy musieli dokonać zmian i dobrze przygotować się do kolejnego sezonu. Nie tak dawno temu byliśmy daleko za liderem. Teraz nasza pozycja jest lepsza i szczerze mówić, nie spodziewaliśmy się tego, że będziemy tak blisko. Mamy okazję, aby przedłużyć rywalizację o mistrzostwo - kontynuował.
- Real będziemy wywierał presję i postara się wygrać ten mecz. Wykorzystją przestrzeń, gdy tylko będą mieli taką szansę - to jedna z ich największych zalet. Zawsze stwarzają zagrożenie, mają kompletny zespół. Dominują we wszystkich aspektach gry, mają niebywałą siłę. Słabych punktów mają bardzo mało, potrafią grać różnymi sposobami. Mają na koncie niebywałą liczbę bramek, a do końca pozostało jeszcze pięć kolejek. Musimy znaleźć jakiś sposób, aby ich pokonać, by zdobywać gole - chwalił rywala.
- Nie cieszyłem się za bardzo ostatnimi meczami Barçy z Realem. Zarówno po zwycięstwach, jak i porażce. To nie były przyjemne przeżycia. Trudno było zrozumieć asepkty pozasportowe. Ale przeszłość to przeszłość.
Guardiola zapytany został o Gerarda Piqué, którego nie wystawił w środowym meczu z Chelsea. - Gerard wie, jakim szacunkiem estymą go darzę. Przez zctery lata wspólnie piszemy tę historię. Tak ważni piłkarze, jak Gerard, chcą grać zawsze. Jutro podejmę decyzję o składzie i jestem pewien, że on to zrozumie - tłumaczył.
- Porażka z Chelsea? Moi zawodnicy w sobotę będą w dobrej kondycji psychicznej. W ich umysłach jest tylko jedno - zwycięstwo. Zawsze im powtarzałem, że w meczu, który właśnie mają zagrać, muszą po prostu wyjść na boisko i atakować. W sobotę spróbujemy zrobić to, co charakteryzowało nas przez ten cały czas - uspokajał. Dodał jednocześnie, że występ Alexisa w Gran Derbi jest "wątpliwy".
- Wykonaliśmy dobrą robotę i nikt nie może nam niczego zarzucić. Cokolwiek się zdarzy, my już wygraliśmy, ludzie po raz kolejny mogli cieszyć się naszą grą. Jedyną rzeczą, jakiej możemy oczekiwać, to utrzymanie tego poziomu do końca. To właśnie to, co robimy.
- Chcę wygrać w sobotę i odwrócić losy dwumeczu z Chelsea. Jeśli to się nie uda, będziemy rozczarowani, ale sport udowodnił mi, że zwycięstwa to nie wszystko. Jest w nim wiele ważniejszych rzeczy. Praca tych ludzi ma wielką wartość. Powinniśmy być bardzo zadowoleni z przebiegu wydarzeń w ostatnich latach, z tego, jaką postawę prezentowała drużyna - dodał.
- Zespół, który wygra w sobotę, otrzyma ogromny zastrzyk energii przed półfinałowym rewanżem w Lidze Mistrzów. Niezależnie jednak od wyniku, po tym spotkaniu będziemy musieli przygotować się do kolejnego decydującego meczu i zastanowić się jak możemy atakować i bronić w starciu z Chelsea, aby awansować do finału - podsumował.
Komentarze (53)