Zaległe oceny za mecz z Realem

Blazeq

25 kwietnia 2012, 12:37

84 komentarze

Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Alves 7, a Adriano 7.2(5)". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.

Oceniający: Blazeq.


Valdés – 2 –
Powrócił koszmar sprzed lat. Víctor pomylił się przy pierwszej bramce dla Realu, pomylił się bardzo poważnie. Decyzja o wyjściu do dośrodkowania, późniejszy brak zdecydowania, powolne zbieranie się z murawy – tak bezradnego Valdésa już dawno nie oglądaliśmy i nie zmienia tego fakt, że Puyol mu w tej sytuacji nie pomógł. Co gorsza, również druga bramka strzelona przez Ronaldo dowodzi, że tego dnia Víctor po prostu podejmował złe decyzje. Zbyt pochopnie bowiem wyszedł do rozpędzonego rywala, nie dając szans obrońcom na skuteczną interwencję i ułatwiając będącemu ostatnio w wyśmienitej formie Portugalczykowi umieszczenie piłki w bramce. Bardzo słaby mecz naszego bramkarza.

Mascherano – 4 – Statystyki mogą sugerować, że Argentyńczyk rozegrał bardzo dobre spotkanie. W końcu odebrał aż 11 piłek i tylko raz przy tym faulował rywali. Niestety tak nie było – Javier często nie radził sobie z Benzemą, mimo że ten na pewno nie rozgrywał wielkiego spotkania. Ponadto przy golu Cristiano Ronaldo nie zdołał przewidzieć sytuacji, a jego desperacki powrót za piekielnie szybkim Portugalczykiem nic nie dał. Przy licznych rzutach rożnych wykonywanych przez gości z Madrytu, wyraźnie dało się zauważyć przewagę w sile fizycznej rywali, z którymi Mascherano miał ogromne problemy. Nie był to dobry mecz w wykonaniu Javiera, zdecydowanie.

Puyol – 3 – Choć całe zamieszanie w sytuacji, w której Real wyszedł na prowadzenie, sprokurował Valdés, to znaczna część winy za utratę bramki spoczywa na kapitanie Barcelony. Kiedy piłka znalazła się pod jego nogami, należało ją bez namysłu wybić na rzut rożny. Niestety trochę zdezorientowany Puyol jedynie zastawiał futbolówkę, którą w jego zamyśle miał przejąć Víctor. Tak się jednak nie stało, a z powstałej w ten sposób szansy skorzystał Khedira. Statystyki Carlesa także nie wyglądają imponująco – tylko pięć odbiorów i przy tym cztery straty. Dwaj najpewniejsi w tym sezonie defensorzy tym razem zawiedli.

Adriano – 6 – Dość nieoczekiwanie Adriano był w meczu z Realem najlepszym obrońcą Barcelony. Nie tylko bez większych problemów radził sobie z Di Marią, ale też od czasu do czasu pokazywał się pod bramką rywali. W ciągu 74 minut gry uzbierał osiem odbiorów, tylko dwa razy przy tym tracąc futbolówkę. Niestety jego bardzo przyzwoita gra nie przyczyniła się do zdobycia choćby jednego punktu i tym samym przedłużenia jeszcze nadziei na obronę mistrzowskiego tytułu.

Alves – 3 – Po słabym meczu w Londynie, Dani ponownie nie zachwycił. Tym razem ustawiony na pozycji szeroko grającego skrzydłowego, miał duży problem z dokładnością. Jego dośrodkowania nie sprawiały żadnych problemów obronie Realu, a próby przedarcia się w pole karne były zupełnie nieudane. W efekcie uzbierał aż dziewięć strat, nie rekompensując tego w destrukcji (tylko dwa odbiory). Nie do takiego Alvesa przywykliśmy.

Busquets – 5 – Rozpoczął mecz bardzo niepewnie, gubiąc się zwłaszcza wtedy, gdy przychodziło mu zajmować pozycję jednego z trzech obrońców. Z czasem zyskiwał jednak pewność i ostatecznie rozegrał całkiem niezłe zawody, zwłaszcza na tle swoich kolegów. Co prawda sześć strat chluby mu nie przynosi, ale odpracował błędy aż dziewięciokrotnie powstrzymując akcje rywali. Oczywiście Busquetsa stać na lepszą grę, jednak w tak słabo funkcjonującym zespole prezentował się bardzo przyzwoicie.

Xavi – 3 – Należy zacząć od tego, że rozgrywający Barcelony zmarnował najdogodniejszą okazję do zdobycia bramki, przegrywając pojedynek z Casillasem. Trudno uwierzyć, że w takim meczu Xavi po prostu zawiódł w najważniejszym momencie. Poza tym przez blisko 70 minut gry nie zdołał ani razu nas zachwycić – nie stwarzał wielu okazji kolegom, sam również nie był wielkim zagrożeniem, a ponadto był zupełnie nieobecny w destrukcji (nie zanotował żadnego odbioru). Jeśli dodamy do tego pięć strat… trudno ocenić występ Creusa choćby przyzwoicie, bo było on po prostu słaby.

Thiago – 6 (ZM*) – Słabo wszedł w mecz, zaraz na początku notując trzy straty. Z czasem się jednak rozpędzał, będąc jednym z niewielu pewnych punktów zespołu. Na bardzo dobrze zorganizowanym Realu uzbierał aż dziewięć odbiorów, co czyni go po Mascherano najlepszym pod tym względem graczem Barcelony. Potrafił być przy tym efektowny, a to wchodząc odważnym wślizgiem przy linii bocznej, a to mijając rywala zwodem w środku pola. Zagrał dwie piłki otwierające, z których jedną na bramkę powinien zamienić Tello. Gdyby nie dwie dość niebezpieczne straty, można by mówić o bardzo dobrym występie, a tak – możemy dać Thiago mocną „szóstkę” i wyróżnić tym razem bardzo gorzkim tytułem „Zawodnika Meczu” w szeregach Barcelony.

Iniesta – 3 – Bezradny - trudno znaleźć lepiej określający Andrésa w meczu z Realem epitet. Wielokrotnie próbował dryblować na skrzydle, ale efekty najlepiej określa statystyka strat – 11! W defensywie praktycznie nieobecny, bo jeden przypadkowy odbiór o niczym innym świadczyć nie może. Kiedy już natomiast dochodził do sytuacji, to albo komplikował sobie sprawę, albo po prostu je marnował. Spory zawód.

Tello – 3 – Już sam pomysł Guardioli, by postawić na Tello w tak ważnym i niewyobrażalnie trudnym spotkaniu, musiał budzić pewne obawy. Mecz udowodnił natomiast, że owe obawy były jak najbardziej uzasadnione. Młody skrzydłowy po prostu nie radził sobie z doświadczonymi obrońcami, często tracąc piłkę (siedem strat), a kilka razy został wręcz ośmieszony przez Arbeloę. Dzięki swojej szybkości doszedł jednak do sytuacji bramkowej, którą niestety zmarnował. Walczył przez ponad 80 minut dla zespołu i zanotował trzy odbiory, ale o dobrej ocenie jego występu nie może być mowy.

Messi – 3 – Jeżeli ktoś rozpatrywał kolejne Gran Derbi, jako pojedynek dwóch najlepszych zawodników współczesnego futbolu, to zwycięzca mógł być tylko jeden i na pewno nie był nim Leo. Udane zagrania Argentyńczyka można było policzyć na palcach jednej ręki. Oddajmy cesarzowi co cesarskie – jego zagranie do Xaviego było po prostu wyśmienite i powinno zostać zamienione na asystę. Tak się jednak nie stało, a Messi wiele więcej w tym spotkaniu nie pokazał. Aż 16 strat, tylko jeden strzał na bramkę, brak choćby jednego odbioru. W takich meczach Leo zwykł udowadniać, jak wiele znaczy dla Barcelony. Nie tym razem.

Rezerwowi:

Alexis Sánchez – 7 – Wszedł na boisko na ostatnie 25 minut, oddał dwa strzały, oba celne, zdobył bramkę. Właśnie o taką zmianę chodziło Guardioli. Szkoda tylko, że Chilijczyk nie zagrał od początku, bo był jednym z niewielu, którzy wykazywali się przystającym do spotkań tej rangi zaangażowaniem.

Pedro – 5 – Przez 20 minut gry nie zdołał co prawda zbyt wiele pokazać, ale i tak swoją mrówczą pracą wyróżnił się na tle napastników desygnowanych przez Guardiolę do gry od pierwszych minut.

Fàbregas – bez oceny – Wszedł w końcówce, odebrał jedną piłkę, raz uderzył na bramkę. Trudno jednak ocenić tak krótki i mało wyrazisty występ.

*Zawodnik Meczu wg redakcji FCBarça.com

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (84)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze