Javier Mascherano był jednym z tych, którzy z dziennikarzami po spotkaniu z Espanyolem rozmawiali najdłużej. Argentyńczyk wiele zawdzięcza Pepowi Guardioli, który pojedynkiem z Los Pericos pożegnał się z Camp Nou. Według popularnego Masche, rozgromienie rywala zza miedzy było „Najlepszym możliwym zakończeniem sezonu ligowego w domu."
„Pep odszedł, gdyż jest zmęczony, to ma sens. Gdyby trenował inny zespół, być może zostałby na dłużej, ale ciśnienie w Klubie jego życia jest podwójne. Jego pracy towarzyszyła ogromna presja, ale także przywiązanie do ludzi. To jest kluczowy aspekt odróżniający pracę dla Barçy i innych klubów. Tu nie chodzi tylko o zawód, ale również o uczucia."
Reprezentant Albicelestes był pod wrażeniem pożegnania Pepa, które symbolizuje zjednoczenie Barçy, dla Mistera to miało specjalne znaczenie: „Wczorajszy dzień był wyjątkowy nie tylko dla nas piłkarzy, był wyjątkowy dla każdego, który jest zaangażowany w sport, w środowisko barcelonismo, które nigdy nie odwróci się od Klubu. Pep to człowiek stąd, tu jest jego dom, dlatego to wszystko jest tak wyjątkowe. Zasłużył na wielki hołd. W szatni tak naprawdę nie rozmawialiśmy z Guardiolą z powodu emocji. Wczorajsza atmosfera miała wpływ również na piłkarzy, byliśmy bardzo podekscytowani."
„Pep nauczył mnie wielu rzeczy. Jest jednym z trenerów, który zmienił mnie najbardziej, podzielił moją karierę na tę przed i po Guardioli. Zmienił mi pozycję, stałem się innym graczem, dał mi pewność siebie, gdy mamy piłkę, dzięki niemu jestem lepszym piłkarzem. Teraz jestem innym zawodnikiem i człowiekiem, niż wtedy gdy przychodziłem do Barcelony. Nigdy nie myślałem, że mogę dojrzeć tak bardzo."
"W tym roku nie wygramy ani Ligi Mistrzów, ani Ligi. Mimo to ludzie wiedzą, że daliśmy z siebie wszystko. Nigdy nie przestaliśmy w siebie wierzyć, nigdy nie przestaniemy być Blaugrana. Za 20 czy 30 lat wszyscy będą pamiętali, że Barça Pepa i Messiego była najpiękniejsza. Ponad wszystko, nie tylko ze względu na zdobyte tytuły."
Masche życzył również powodzenia następcy Mistera, Tito Vilanovie: „Zawsze był cieniem Pepa, przyczynił się do sukcesów zespołu. Wszystkim nam było przykro, gdy dowiedzieliśmy się o jego chorobie, czuliśmy jego nieobecność. Każdy zespół musi mieć swojego lidera, naszym był Guardiola, teraz to przed Tito stoi wielka szansa."
Javier skomentował również wyczyn Leo Messiego, który wczoraj zdobył cztery gole i na swoim koncie ma już 50 bramek zdobytych w La Liga: "On nie jest świadomy tego, czego dokonał. Po meczu pytałem go, czy wie, że strzelił w tym sezonie 72 gole. Możliwe, że nie jest tylko człowiekiem."
Również Adriano nie ukrywał swojego wzruszenia: „Z całym szacunkiem dla wszystkich innych, Pep jest najlepszym trenerem z jakim miałem przyjemność pracować. Żyłem z nim przez dwa lata, to był fantastycznie spędzony czas zarówno pod względem emocjonalnym jak i sportowym. Odejście Pepa, wynik derbów i 50 goli Leo... to cudowne pożegnanie."
„Każdy zgodzi się, że to było piękne pożegnanie, myślę, że Pep może być szczęśliwy. Jego odejście jest dla mnie szczególne, razem przeżyliśmy naprawdę wiele", zakończył Pedro.
Komentarze (40)