Ojciec Pepa Guardioli, Valentí i jego matka Dolors w audycji katalońskiego radia El Matí, rozmawiali o odejściu swojego syna z Barçy.
"Widzieliśmy, że był wycieńczony pracą, którą wykonywał. Żył tym, a to go wyczerpywało. Przez 24 godziny na dobę myślał o futbolu, socios i sympatykach. Spoczywała na nim ogromna odpowiedzialność" – powiedział Valentí.
Ojciec Guardioli mówił także o swoich wnukach, których można było zobaczyć na murawie Camp Nou po zakończeniu meczu. "Marię, córkę Pepa, też to wszystko dotknęło, jako że jest najstarsza. Wiedziała przez co przechodził jej tata".
"Nie wierzę, że wróci jako prezydent. Ale nie siedzę w jego głowie. Nie wiem, co będzie robił. Cokolwiek by to nie było, wiem, że da z siebie wszystko, jak przez te lata w Barcelonie" – dodał.
Matka Guardioli, Dolors przyznała, że ludzie bardzo skupili się na ostatnim zdaniu wypowiedzianym przez Pepa na Camp Nou: "Do zobaczenia wkrótce, ja zawsze będę blisko Was". "Ludzie bardzo to wzięli do siebie" – podkreśliła. "To było piękne. To nie były puste słowa, to było bardzo wzruszające i wyszło prosto z jego serca".
"Kiedy powiedział mi, że odchodzi, moje serce z jednej strony odetchnęło. Wiedziałam, że potrzebuje spokoju i odpoczynku. Z drugiej strony, też mnie to zabolało, bo Barça to Barça. Jednak najważniejsze jest nasze zdrowie" – dodała.
Komentarze (23)