Dimitri Seluk, agent Yaya Touré, wziął udział w programie 'La Graderia' na antenie ONA FM. Wnioskując z jego wypowiedzi na antenie, można stwierdzić, że zostawia on szeroko otwarte drzwi przed powrotem swojego klienta na Camp Nou. Jeśli ktoś uważał powrót Yaya za mission impossible, teraz z pewnością będzie mógł zmienić zdanie.
"Powiedziałem przecież, że kiedyś wrócę. Barça to klub mojego życia i kocham Barcelonę. Gdybym mógł wrócić, byłoby świetnie", powiedział Yaya Touré kilka dni temu. Jednak wielu traktowało te deklaracje z przymrużeniem oka. Wczoraj oliwy do ognia dolał przedstawiciel piłkarza, Dimitri Seluk. "Jeśli Barça jest zainteresowana Yaya Touré, to nie ma problemu. Możemy usiąść i porozmawiać", powiedział agent gracza.
W rozmowie na antenie ONA FM, przedstawiciel piłkarza powiedział, że "Touré chciałby się spotkać z nowymi wyzwaniami". "On już zrobił wszystko, co mógł w City. Potrzebuje nowej motywacji", wyjaśnił Seluk. W takich okolicznościach nie mogło zabraknąć pytania o możliwy powrót jego klienta do FC Barcelony. "Dawno nie rozmawiałem z nikim z Barçy. Jednak jeśli są zainteresowani Yaya Touré, to nie ma problemu. Możemy usiąść i porozmawiać", powiedział.
Jeśli rozmawia się o Barcelonie, to w konsekwencji musi paść również pytanie o Real Madryt - tym razem nie było inaczej. "Nikt z Realu Madryt nie pytał o Yaya, jednak Mourinho zawsze lubił Touré. Już od czasu, kiedy był szkoleniowiec Chelsea", odpowiedział. "Zawsze pytacie o Madryt, jednak Touré może przecież podpisać kontrakt z wieloma innymi czołowymi klubami - z Chelsea, z Bayernem, a nawet z Barçą", zakończył temat Seluk.
Na końcu wyznał, że reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej "jeszcze przez dwa lata ma ważny kontrakt z City", jednak zaznaczył równocześnie, że "za rok będzie można go kupić za pomocą klauzuli FIFA". Tym samym Dimitri Seluk puścił oko w stronę potencjalnych nabywców, dając kolejny znak, również Barcelonie.
Komentarze (101)