Prezes Valencii Manuel Llorente zdaje sobie sprawę, że prędzej czy później Jordi Alba trafi do Barcelony, dlatego stara się wynegocjować jak największą ilość pieniędzy z tytułu jego transferu.
Llorente chce zminimalizować tzw. zmienne, które zostaną zapisane w umowie sprzedaży zawodnika. Wszystko dlatego, że chce podnieść gwarantowaną kwotę, jaką jego klub zarobi na odejściu katalońskiego obrońcy do Barçy. Ostatecznie kwota odstępnego ma wynieść około 12 mln euro i jest ona bliższe tej, jaką pierwotnie oferowali wicemistrzowie Hiszpanii.
Źródła zbliżone do prezesa Ches twierdzą, że transfer zostanie sfinalizowany w najbliższy wtorek. Dlaczego właśnie wtorek? Powodem jest nieformalne porozumienie między klubami zrzeszonymi w LFP, które mówi o nieogłaszaniu żadnego transferu w dniach, w których hiszpańska reprezentacja rozgrywa swoje mecze na mistrzostwach Europy, a także na dzień przed takimi spotkaniami.
Barça, która wie, że czas działa na jej korzyść (kontrakt Alby wygasa w czerwcu 2013 roku), może potroić zarobki Jordiego, który w Valencii zarabia 1,2 mln euro. Tymczasem klub z Mestalla planuje wkrótce ogłosić zakontraktowanie Dídaca Vili z Espanyolu, który ma zastąpić Albę w drużynie Mauricio Pellegrino.
Komentarze (22)