De Gea, Alba, Mata, Martínez, Muniain czy Adrián – to tylko niektórzy z hiszpańskich zawodników, którzy wystąpili podczas Igrzysk XXX Olimpiady w Londynie.
Wydaje się, że z takim składem hiszpańska ekipa, obok Brazylii, to murowany faworyt do zdobycia złota. Tymczasem podopieczni Luisa Milli – nie bójmy się użyć tego słowa – skompromitowali się i w trzech meczach zdobyli zaledwie jeden punkt, nie strzelając ani jednego gola.
Warto zatrzymać się nad historią występów Hiszpanów na igrzyskach. Po raz pierwszy La Furia Roja wystąpiła w igrzyskach w 1920 roku w Antwerpii i od razu osiągnęła spory sukces. Hiszpanie, wśród których było czterech piłkarzy Barçy (Ricardo Zamora, Josép Samitier, Agustí Sancho i Félix Sesúmag) wywalczyli srebrny medal. Cztery lata później, na igrzyskach w Paryżu, Hiszpania odpadła po pierwszej rundzie. Wtedy jednak system był taki, że pierwsza runda obejmowała tylko jedno spotkanie, w którym lepsi okazali się Włosi (1:0).
W 1928 Hiszpanie ponownie musieli uznać wyższość Italii. W pierwszym meczu gracze z Półwyspu Iberyjskiego rozgromili Meksyk 7:1, ale w ćwierćfinale znów trafili na ekipę Włoch i znów odpadli. Po 90 minutach i dogrywce na tablicy wyników widniał remis 1:1, wobec czego trzy dni później rozegrano dodatkowe spotkanie, w którym Hiszpania nie miała absolutnie nic do powiedzenia i przegrała 1:7.
W 1932 roku, podczas igrzysk w Los Angeles, nie rozgrywano zawodów w piłkę nożną. Cztery lata później, w nazistowskim Berlinie, Hiszpania nie uczestniczyła w turnieju, podobnie jak w 1948 roku (Londyn), 1952 (Helsinki), 1956 (Melbourne), 1960 (Rzym) i 1964 (Tokio). Na igrzyska wrócili dopiero w roku 1968, kiedy zawody rozgrywane były w Meksyku. Hiszpanie wygrali wtedy swoją grupę, ale w ćwierćfinale ulegli gospodarzom 0:2.
W 1972 roku w Monachium, kiedy po olimpijskie złoto sięgali Polacy, Hiszpanów nie było na igrzyskach. Grali za to cztery lata później w Montrealu, ale w grupie z Brazylią i Niemiecką Republiką Demokratyczną zajęli ostatnie miejsce, notując dwie porażki i zdobywając tylko jedną bramkę. Niepowodzeniem zakończyły się również kolejne zawody, w 1980 roku (Moskwa). Hiszpanie musieli uznać wyższość ponownie NRD oraz Algierii. Chociaż trzykrotnie zremisowali i mieli identyczny bilans punktowy co Algierczycy, ekipa z Afryki strzeliła dwa gole więcej i to ona awansowała do fazy pucharowej.
W 1984 (Los Angeles) i 1988 (Seul) Hiszpanie nie grali na igrzyskach. Chwila triumfu nadeszła w roku 1992, kiedy turniej odbywał się w Barcelonie. Tam La Furia Roja sięgnęła po pierwszy ( i jak na razie jedyny) w historii złoty medal olimpijski w piłce nożnej. W niezwykle emocjonującym finale gospodarze pokonali reprezentację Polski 3:2, a gola na wagę złota zdobył w ostatniej minucie Francisco Miguel Narváez Machón Kiko. Barcelonę reprezentowali wtedy Guardiola, Ferrer i Pinilla.
W Atlancie, cztery lata później, nie było już tak kolorowo. Hiszpania wyszła co prawda z grupy, ale w ćwierćfinale została rozbita przez Argentynę z Zanettim, Ortegą i Crespo (porażka 0:4). Do pasjonującej walki doszło w Sydney (2000 rok). Hiszpania, w której składzie byli Puyol i Xavi, dotarła aż do finału, gdzie mierzyła się z Kamerunem Samuela Eto’o. Spotkanie zaczęło się fantastycznie, bowiem już drugiej minucie Xavi wyprowadził swój zespół na prowadzenie, ale mecz zakończył się wynikiem 2:2. Warto wspomnieć, że w 70. minucie czerwoną kartką ukarany został inny zawodnik Barceony, Gabri, a w doliczonym czasie gry taki sam los spotkał José Mariego i Hiszpanie do dogrywki przystępowali w dziewiątkę. Kamerun nie potrafił wykorzystać gry w przewadze i doszło do rzutów karny. Zespół z Afryki wykorzystał wszystkie jedenastki, natomiast w ekipie Hiszpanii w poprzeczkę trafił Amaya – ten sam, który w 53. minucie meczu zaliczył samobójcze trafienie. Złoty medal, który był tak blisko, trafił w ręce Kameruńczyków.
W 2004 roku w Atenach i 2008 (Pekin) Hiszpanie nie brali udziału w turnieju.
Podsumowując: Hiszpania brała udział w dziesięciu piłkarskich turniejach olimpijskich. Jeśli grała w Londynie, jest to oczywiście większy sukces niż niezakwafilifikowanie się do turnieju, niemniej jednak w stolicy Anglii podopieczni Luisa Milli pokazali się z jak najgorszej strony. Jeden punkt, zero strzelonych bramek, dwie stracone. Kibice wiązali z tą ekipą duże nadzieje, jednak jako jedna z pierwszych musiała spakować walizki i wrócić do domu.
Co ciekawe, to pierwsza tak spektakularna porażka drużyn młodzieżowych w ostatnich latach. Hiszpania U19 zdobyła przecież w lipcu mistrzostwo Europy, a rok temu złoto na europejskim czempionacie zdobyła kadra U21. Oby londyńska klęska była tylko wypadkiem przy pracy i Hiszpanie, również w kategorii do 23 lat, za cztery lata wrócili do gry o najwyższe cele.
Komentarze (40)