Pep Guardiola jest już na Manhattanie. Trener wyleciał z Barcelony we wtorek razem ze swoją żoną Cristiną i trójką dzieci. Od tego momentu zaczyna się nowy etap w jego życiu, choć zawsze z futbolem na horyzoncie.
Guardiola nie chciał czekać na oficjalne rozpoczęcie sezonu. Uznał chyba za stosowne zniknąć przed początkiem ligi, aby nie stwarzać więcej niepotrzebnych porównań i nie szkodzić drużynie, prowadzonej teraz przez jego przyjaciela Tito Vilanova.
Pep jednak nie ma zamiaru całkowicie się wyłączyć z życia Barçy. Z pewnością będzie śledził aktualności i mecze swoich byłych podopiecznych, ale już z bardzo daleka. Podczas roku przerwy, trener ma zamiar zapoznać się z nowymi koncepcjami i pomysłami, aby kiedyś być może wdrożyć je do futbolu.
Według paru dzienników, intencją Guardioli jest zapoznanie się z bliska ze sportami takimi jak baseball i futbol amerykański. To dlatego trener miał wybrać miejsce, gdzie piłka nożna nie jest jeszcze mocno zakorzeniona.
Kolejnym z powodów, dla którego rodzina Guardioli miała wybrać Nowy Jork, to fakt, że mogą być tutaj anonimowi. W ciągu ostatnich czterech lat byli bez przerwy w centrum uwagi, a Wielkie Jabłko jest doskonałym miejscem, aby wmieszać się w tłum.
Zamiarem trenera jest także doskonalenie angielskiego, który być może będzie jego podstawowym narzędziem pracy, jeśli w przyszłości zwiąże się z jakąś ligą zagraniczną.
Także wielka oferta kulturalna, jaką oferuje ta metropolia, była z pewnością brana pod uwagę przez Pepa. Już bowiem kiedy był trenerem Azulgrany aktywnie uczestniczył w życiu kulturalnym, chodząc na koncerty, do kina, teatrów, etc.
Komentarze (26)