Osiem meczów i już cztery różne pary środkowych obrońców. Sobotni mecz z Granadą będzie dopiero ósmym oficjalnym pojedynkiem tego sezonu, a już wiemy, że Tito Vilanova kolejny raz zmuszony będzie wystawić innych defensorów.
Wszystkiemu winne są kontuzje, które na początku sezonu nie oszczędzają drużyny. W pierwszych siedmiu spotkaniach, Barcelona ani razu nie wybiegła na boisko w takim samym ustawieniu, a najbardziej dotknięta urazami została linia defensywna. Muniesa jeszcze długo będzie wyłączony z gry, Alba opuścił już dwa mecze, a Puyol i Piqué pauzować będą jeszcze przynajmniej dwa tygodnie.
Na środku obrony para Mascherano-Piqué wystąpiła w tym sezonie cztery razy (dwukrotnie w Superpucharze z Realem Madryt, w lidze z Valencią i w Lidze Mistrzów ze Spartakiem), Puyol-Piqué w dwa razy (Osasuna i Getafe) i Mascherano-Puyol raz (Real Sociedad). Dało to bilans sześciu zwycięstw i jednej porażki, ale przy tym aż dziewięć straconych goli.
Teraz otwiera się szansa przed Bartrą, który na występ od pierwszej minuty w pierwszej drużynie czeka od... 6 grudnia zeszłego roku, gdy zagrał w meczu Ligi Mistrzów z BATE Borysów. Później jedynie wszedł z ławki rezerwowych w ligowym spotkaniu z Málagą. W związku z licznymi kontuzjami, pewny występu w podstawowym składzie może być Mascherano, który w pojedynku ze Spartakiem zanotował 15 odbiorów.
Tito Vilanova ma jeszcze inne rozwiązanie - przesunąć Busquetsa lub Songa do obrony, wydaje się jednak, że właśnie teraz Bartrze należy się szansa, zwłaszcza po udanym presezonie jaki zanotował w barwach pierwszego zespołu.
Warto przypomnieć, że w poprzednim sezonie z podobną sytuacją zetknął się Pep Guardiola, gdy na początku sezonu kontuzje odnieśli Puyol i Piqué. W Superpucharze Hiszpanii Europy Pep postawił więc na parę Mascherano-Abidal, Mascherano i Busquets zagrali w spotkaniu Ligi Mistrzów, a para Fontas-Busquets w Lidze.
Komentarze (96)