To nie jest czas Alexisa Sáncheza. Postawa Chilijczyka zaczyna być kwestionowana po bardzo przeciętnym początku sezonu i braku nawet jednej bramki na koncie. Coraz lepsze występy Tello, powrót do formy Pedro i coraz więcej minut Villi sprawiają, że "niño maravilla" ma poważny problem - pisze madrycka Marca.
Sześć oficjalnych meczów, prawie 400 minut (Marca, celowo lub nie, ale błędnie pisze o prawie 700 minutach - przyp. red.) spędzonych na boisku ani jednego gola. Tito Vilanova ufa mu od początku sezonu, w obu spotkaniach z Realem Madryt w Superpucharze wybiegł w podstawowym składzie, a w Lidze zagrał od pierwszej minuty w trzech pojedynkach. Brak bramek to jednak jedno, ale problemem jest przede wszystkim postawa Alexisa. Rzadko wygrywa pojedynki jeden na jednego, a to rodzi brak zaufania do własnych możliwości. Na bramkę rywali celnie uderzał w tym sezonie tylko cztery razy.
Poprzedni sezon również nie rozpoczął się dla Sáncheza dobrze. W meczu trzeciej kolejki doznał kontuzji i na boisko wrócił dopiero dziewięć kolejek później. Nie zaczął dobrze, ale głównym powodem była długa rehabilitacja, choć ostatecznie piłkarz zakończył sezon z nie najgorszym wynikiem - 12 ligowymi golami na koncie. W tym na razie nie zdobył żadnego. Marca podaje, że rozegrał już 1/3 minut z tych, jakie dane mu było spędzić na boisku w minionym sezonie, co jest kolejnym błędem, bo w sezonie 2011/12 zaliczył ponad 2500 minut.
Alexisowi nie pomaga ogromna konkurencja panująca w składzie Barçy. Cristian Tello cieszy się dużym zaufaniem Tito Vilanovy, a do formy wrócił Pedro i dziś jest jednym z czołowych graczy zespołu. Jeśli do tego dodamy Villę, który wrócił po długiej kontuzji i zdobył dwie bramki, sytuacja Chilijczyka robi się nieciekawa. Wielu rywali Barcelony ustawia potrójne zasieki przed własnym polem karnym i nie pozwala szybkim szybkim graczom Dumy Katalonii rozwinąć skrzydeł. Alexis musi się jednak dostosować, jeśli wkrótce nie chce oglądać meczów swoich kolegów z ławki rezerwowych.
Komentarze (121)