"Powrót Érica byłby wisienką na torcie"

Looky

14 października 2012, 18:27

El Periódico

25 komentarzy

Klasyk rozegrany w zeszłą niedzielę pozwolił zachować Barcelonie osiem punktów przewagi nad Realem Madryt. Z trybun dało się jednak słyszeć niepodległościowe hasła, a w dodatku klub został skrytykowany za mozaikę w barwach senyery (katalońskiej flagi). W wywiadzie dla El Periódico Sandro Rosell tłumaczył dlaczego zarzuty są bezpodstawne.

Zarząd został skrytykowany za to, że podsycił atmosferę godząc się na organizację mozaiki w kolorach senyery.

Odkąd pamiętam, podczas wielkich wydarzeń sportowych widziałem moziki i senyery. Nie wiem dlaczego teraz tyle się o tym mówi. I nie rozumiem jak ludzie spoza Katalonii mogą czuć się urażeni, bo Barça umieściła senyerę. Gdy pojedziemy na stadion Athleticu, w Bilbao są ikurriñy (flagi Kraju Basków), które nas nie obrażają, a w Madrycie są flagi hiszpańskie, które nas nie obrażają. Gdy w wyścigu jedzie Fernando Alonso i widzimy pełno flag asturyjskich, nie czujemy się obrażeni. Uważam, że to normalne, że chcemy bronić swoich korzeni. Debata została wyrwana z kontekstu i nie ma potrzeby bez powodu jej roztrząsać.

Cięzko jest znaleźć równowagę między nie robieniem polityki i poparciem dla idei społecznych, jak to ma miejsce obecnie?

Barça nie robi polityki. Barça umacnia korzenie klubu, katalońskość swojego DNA. Potwierdzamy po prostu, że jesteśmy Barçą i katalońskim klubem. Gdybyśmy na mozaice utworzyli esteladę (katalońska flaga niepodległościowa) - to dopiero byłoby robienie polityki.

Ale oskarżenia o chęć upolitycznienia klubu nie znikną.

To przegrana wojna. Dopóki będziemy zarządzać klubem, nie będzie on wykorzystywany do celów politycznych. Nigdy. Powtarzam jednak, że klub zawsze będzie wspierał decyzje mieszkańców Katalonii. Jeśli Katalończycy podejmą decyzję o niepodległości, poprzemy ich, ale gdy powiedzą "nie", również to zrobimy. Zawsze będziemy za krajem, ale nie tworzymy kampanii, aby wpłynąć na cokolwiek.

Ta sytuacja doprowadziła do porównań z Laportą.

Nie chcę porównywać się do kogokolwiek, a zwłaszcza do moich poprzedników. Chociaż bardzo lubię powiedzenie "nigdy nie mów nigdy", to mogę zapewnić, że nigdy nie stanę się polityczny. Nie jestem tym zainteresowany, ani tego nie chcę. I nie wykorzystuję klubu, aby realizować polityczne aspiracje kogokolwiek.

Tym razem nie było napięcia, jak w poprzednich Klasykach, nie zabrakło jednak polemiki. Z Pepe.

Słowa Pepe i odpowiedź Iniesty to część futbolu. Jestem pewien, że Pepe mógłby powiedzieć te same słowa po meczu z Betisem i jestem pewien, że ktoś z Betisu mógłby odpowiedzieć tak, jak odpowiedział Iniesta.

Jak pan ocenia transformację Barçy Guardioli w Barçę Vilanovy?

Bardziej niż transformacja zespołu, była to transformacja ławki. Albo kontynuacja, bo Tito już wcześniej tu był. Różnica jest taka, że teraz jest na pierwszym planie. System gry i ludzie są tacy sami, nie zmieniły się nawet procedury podróży. Zmieniła się jedynie komunikacja.

Jak prezydent ocenia Tito?

Znakomicie, wygląda jakby to robił całe życie. Ma jasno sprecyzowane pomysły i idzie prosto do celu. Można o nim mówić tylko w pozytywnych słowach, bo zastąpienie takiego mitu jak Guardioli nie jest proste.

Musiał być jakiś niepokój przed rozpoczęciem sezonu.

Chciałem tylko, aby dobrze zaczął. Życzyłem sobie tego, bardzo sobie tego życzyłem. Trzeba zrozumieć jak to wszystko działa, gdy wyniki nie są dobre, pojawiają się porównania, krytyka. Niektóre mecze przegramy. Ale jeśli te porażki zamiast w miesiącu X, zdarzyłyby się teraz, pojawiłyby się wąpliwości. Powiodło się jednak i to było bardzo dobre, aby uspokoić Tito.

Tito może być tylko substytuem?

To bezwzględna opinia, nie podoba mi się. To był najlepszy wybór, nie było zadnych wątpliwości. Był pierwszą i jedyną opcją.

Abidal wrócił do treningów.

Byłoby fantastycznie, gdyby wrócił do gry. Nie wyobrażasz sobie jak bylibyśmy szczęśliwi, gdyby do tego doszło. Lekarz ostrzegł nas jednak, że procent ludzi po przeszczepie, którzy byli w stanie wrócić do rywalizacji na najwyższym poziomie, jest bardzo mały.

Jak mały?

Nie powiem. Jest tylko jeden precedens. Surfer.

Jako człowiek już wrócił do siebie.

To było bardzo ważne. Doszedł już do siebie. Jego powrót na boisko byłby wisienką na torcie.

Odkąd został pan prezydentem, nie brakuje informacji o pańskich relacjach z Brazylią i firmą Alianto (chodzi o podejrzane transakcje finansowe, w jakie rzekomo zamieszany jest Rosell - przyp. red.).

Jeszcze nie wiem, co co mnie oskarżają. A chciałbym wiedzieć. O ile wiem, nie jestem ani nie byłem uwikłany w żaden proces sądowy w żadnym kraju na świecie.

Chodzi o premie i prowizje przyznane za organizację meczu towarzyskiego reprezentacji Brazylii.

To nieprawda. Dzieje się tak dlatego, że jestem prezydentem Barçy i wielu ludzi chce wykorzystać imię prezydenta czy Barçy, aby skupić uwagę mediów. Będę musiał z tym żyć, to część tej pracy.

I ta praca jest tego warta?

Bycie prezydentem Barçy to zaszczyt. Oto jeden z przykładów. Nasz klub pierwszy raz mógł zabrać głos podczas wizyty w siedzibie ONZ. Były tam obecne głowy takich państw jak Australia, Afganistan, Indie, którzy mieli 3 minuty na przemowę, a ludzie tacy jak Bill Gates, prezes Rotary Club, prezes Islamskiego Banku, my, mieliśmy tylko 1 minutę. Było tylko kilka słów, koniec i oklaski. Wszystko bardzo formalnie. Gdy padła nazwa Futbol Club Barcelona, pojawił się aplauz zanim jeszcze zaczęliśmy. Takie rzeczy napawają cię dumą. Są oczywiście też inne, jak plotki, detektywi i tego typu sprawy, ale bilans jest zdecydowanie bardziej pozytywny niż negatywny.

Mimo tylu tytułów, frekwencja na Camp Nou nie rośnie.

Problem się rozwiąże kiedy operatorzy telewizyjni zgodzą się na bardziej przyjazne godziny dla ludzi. I tak mamy najwyższą frekwencję w Europie. Socio jest wierny. Ci którzy płacą abonament, nie przychodzą na stadion i nie sprzedają wejściówek.

Kiedy zostanie przedłużony kontrakt Messiego?

Nie ma pośpiechu. To może stać się jutro, a może i w przyszłym roku. Zapewnimy umowę Messiego na kadencję następnego zarządu. Jego kontrakt też wygasa w 2016 roku. Byłoby nieodpowiedzialnie nie przedłużać go, jeśli nie zdecydujemy się pozostać, ale zamierzamy zostać, jeśli wszystko pójdzie dobrze.

To oznacza, że będzie pan ubiegał się o reelekcję. Wcześniej nie było to takie oczywiste.

Jeśli w ciągu kolejnych czterech lat będę czuł się tak, jak teraz, jestem pewien, że tak.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (25)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze