Wielkość Leo Messiego na boisku jest niepodważalna. Ale w życiu prywatnym, crack Barcelony wciąz udowadnia, że pozostał normalnym, pokornym człowiekiem. Mimo tytułów i nagród, które zdobył, wciąż chce się uczyć, doskonalić i rozwijać. Jeśli dodamy do tego jego młodość, otrzymamy postać, która wydaje się nie mieć granic.
Jakie jest twoje pierwsze wspomnienie związane z piłką nożną?
Mam wspomnienia od małego, sięgają czasów, gdy miałem trzy czy cztery lata i grałem w zespole w dzielnicy. To obrazy z piłką przy nodze, od małego dziecka.
Właśnie tam, w dzielnicy, nauczyłeś się unikać kopniaków?
Od dzieciństwa miałem ten sam styl i ten sam sposób gry. Prawdą jest, że nie przywiązywałem wagi do tych kopnikaów, jakie otrzymywałem.
Twoje początki w Barcelonie to dobre czy gorzkie wspomnienia?
I takie, i takie. Z jednej strony byłem zadowolony, że mieszkam w Barcelonie, gdzie wszystko było dla mnie nowe. Z drugiej strony, było to dla mnie trudne, bo byłem daleko od swoich bliskich. Zaczynałem od zera, zaczynając od przyjaciół i kolegów. Ponadto, na początku nie mogłem grać, bo miałem kontuzję i były też problemy z papierami. Początki były trudne.
Jaki zawodników był dla ciebie wzorem?
Zawsze podziwiałem Aimara. Opuścił River i podobało mi się jak gra. Zawsze śledziłem jego losy.
Byłeś atakowany, dlatego że byłeś mały?
Nigdy nie miałem żadnych problemów ze względu na mój wzrost. Zawsze byłem najmniejszy w szkole i w futbolu.
Nie byłeś podstawowym graczem dopóki nie spotkałeś się w cadete z Tito. Myślałeś o tym, by to wszystko rzucić?
Nie, nigdy. Zawsze myślałem o tym, by w poszukiwaniu swoich marzeń nadal trenować i pracować. Miałem szczęście, że przyszedł Tito. Zacząłem grać i od tamtej pory zmienił moją karierę w futbolu młodzieżowym.
W czym Tito się zmienił?
Jest tym samym człowiekiem, który prowadził nas w cadete. Byłem wtedy mały i nie pamiętam zbyt dużo, ale pozostaje taki sam i traktował nas tak samo, jak wtedy.
Już wtedy grałeś jako fałszywa dziewiątka?
System był inny. Graliśmy z napastnikiem i ja byłem ustawiony za nim, z dwoma innymi otwartymi na liniach. Ja byłem mediapuntą (ofensywny pomocnik). Nie można powiedzieć, że fałszywa dziewiątką tam się narodziła, bo to był inny system gry.
Co Barcelona wniosła do twojej gry?
Mój styl zawsze był taki sam. Nigdy go nie szukałem, ale już gdy byłem dzieckiem był taki. Pewne jest to, że w akademii wiele się nauczyłem. Tutaj pracuje się inaczej, inna jest gra piłką i system taktyczny. Przyjechałem z Argentyny, gdzie nic takiego nie robiliśmy, bo wszystko na czym się skupialiśmy to bieganie i niewiele więcej.
Teraz, gdy spotkałeś się z Ceskiem, uważasz, że wciąż gra tak samo jak w cadete?
Rozumiemy się bardzo dobrze i to wiemy. Łatwo się z nim zrozumieć na boisku ze względu na jego sposób gry. Zarówno na treningach, jak i w meczach, staramy się znaleźć siebie nawzajem.
Co sądzisz o pochwałach Capello po debiucie w Pucharze Gampera?
To, co powiedział, było niesamowite. To bardzo doświadczony trener, który wiele wygrał w swojej karierze. To było bardzo miłe, że tak o mnie powiedział.
W 2005 roku, po meczu o Puchar Gampera między Barceloną i Juventusem, Capello powiedział o Messim, że jest zszokowany występem zdumiewającego młodego chłopaka.
A gdy miałeś zagrać w Lidze, nie było pozwolenia ze względu na problemy z paszportem.
To był trudny i ciężki moment, choć na szczęście sytuacja szybko się wyjaśniła. Chciałem grać, miałem szansę być w pierwszym zespole, a nie miałem pozwolenia. Nie rozumiałem, dlaczego nie mogłem grać.
Dlaczego Ronaldinho i Deco tak cię rozpieszczali?
Nie wiem. Od pierwszej chwili miałem szczęście, że byli przy mnie. Doceniam to, jak mnie traktowali, a także jak traktowali mnie Motta i Sylvinho.
Co stało się z tamtym zespołem?
Nie wiem za bardzo, co się stało. Odpadliśmy w półfinale Ligi Mistrzów z Manchesterem United i różnicą bramek przegraliśmy mistrzostwo z Realem Madryt. Nie wiem, co tak naprawdę się stało, ale była to dla nas lekcja, aby coś takiego już się nie powtórzyło.
Teraz jesteś liderem asyst, wcześniej byłeś indywidualistą?
Nigdy nie uważałem się za indywidualistę, chociaż byli ludzie, którzy tak mnie postrzegali. Ale poprawiłem się także i nauczyłem się tych elementów, które wymagały poprawy.
Wciąż otrzymujesz komplementy. Jak udaje ci się bronić przed próżnością i na ile jesteś samokrytyczny?
Bardzo. Jestem wobec siebie najbardziej krytyczny ze wszystkich. Wiem, gdy robię coś dobrze, a gdy źle. Nie potrzebuję, by mi ktoś o tym mówił. Wystarczy, że spojrzę, co zrobiłem na boisku i nie potrzebuję niczego więcej.
Gdy dotykasz piłki, myślisz o tym, co robisz, czy przychodzi to instynktownie?
Zawsze chcę znaleźć najlepsze rozwiązanie w drodze na bramkę i wszystko przychodzi samo.
Dużo pracujesz nad mięśniami na siłowni?
Skupiam się na swoich słabych punktach, aby uniknąć kontuzji i aby zawsze grać na najwyższym poziomie. Dbam o to, ale nie spędzam życia na siłowni, za bardzo tego nie lubię.
Jeśli chodzi o futbol, jakie cechy chciałbyś mieć z Xaviego?
Xavi jest wspaniałym piłkarzem, mającym wiele zalet. Nie traci piłki, ma wielki przegląd pola, gra dla zespołu, reguluje tempo gry... Ma wiele zalet i ciężko wybrać jedną z nich.
A z Iniesty?
Z Iniestą jest bardzo podobnie. Andrés ma większą łatwość w zdobywaniu bramek wchodząc z głębi pola. Ale reszta jest taka sama. Andrés także ma wizję gry i gdy tylko chce, zespół gra wokół niego. Gdy na boisku jest on i Xavi, przeciwnikowi bardzo trudno jest mieć w posiadaniu piłkę.
Jak wygląda twoje życie w Argentynie?
To nic specjalnego. Lubię spędzać czas z rodziną, z moimi przyjaciółmi. Robię to samo, co tutaj, tylko jest tam więcej ludzi.
Jak postrzegasz kryzys będąc na tak uprzywilejowanej pozycji?
Nie jesteśmy obojętni na to wszystko, co dzieje się na świecie. To prawda, że jesteśmy uprzywilejowani ze względu na sytuację, jakiej żyjemy, ale wiemy, co dzieje się wokół nas. To nam się nie podoba i ma na nas wpływ.
W wielu meczach widzimy cię bardziej z tyłu, stajesz się prawie pomocnikiem. Zmieniasz swoją pozycję?
To zależy od meczu. Cofam się, aby mieć więcej kontaktu z piłką, rozpocząć akcję z tyłu i mieć kontakt z pomocnikami. Ale zawsze zależy to od tego, jak układa się spotkanie. Nie jestem bardziej pomocnikiem, robię to, czego akurat potrzebuje zespół.
Mówią, że gdy przegrasz mecz na treningu, lepiej się do ciebie nie odzywać. Tak bardzo bierzesz sobie to do serca?
Tak samo jak w każdej drużynie. Gdy przegrywasz, jesteś zdenerwowany i to jest dobre dla zespołu, bo chcemy wygrywać nawet na treningach. A to oznacza, że czujemy taki sam głód trofeów, jak na samym początku.
Zajmujesz pozycję lidera po odejściu Guardioli?
Czuję się tak samo, jak w minionych latach. Każdy zna swoją rolę, dlatego ta grupa nie potrzebuje lidera ze względu na ludzi, którzy ją tworzą. Moja rola jest taka sama, jak zawsze.
Argentyna gra lepiej, a ty zyskałeś więcej pewności siebie. Co się zmieniło?
Zmieniły się wyniki. Zwycięstwa dają ci więcej pewności siebie i pozwalają pracować w inny sposób.
Czułbyś podwójną satysfakcję, wygrywając mundial w Brazylii?
Zwycięstwo w mundialu, gdziekolwiek by on nie był, zawsze jest największym osiągnięciem. A jeśli byłoby to w Brazylii, tym bardziej.
Interesuje cię, aby być lepszym niż Pelé i Maradona w swoich czasach?
Z dnia na dzień staram się być lepszy. Jeśli później ludzie porównują mnie do tych zawodników, którzy byli tak wspaniali i do tej pory są pamiętani, jest to wspaniałe i miłe. Ale ja staram się pokonywać samego siebie i na koniec kariery spojrzę na to, czego dokonałem. Wcześniej, ludzie ocenią.
Co zrobisz jeśli Thiago odejdzie z Rosario Central lub River?
Nie sądzę, że tak się stanie.
Będziesz rekomendował mu zostanie piłkarzem?
Zostanie tym, kim będzie chciał zostać. Gdy dorośnie, zdecyduje, co chce robić i cokolwiek wybierze, będzie to dobre dla mnie, dla mamy i dla wszystkich.
Komentarze (29)