Z pewnością wiele obrazów przewinęło się wczoraj przez głowę Davida Villi. Minął dokładnie rok odkąd 15 grudnia 2011 roku Guaje przeżył najgorszy dzień w całej swojej karierze sportowej - w półfinale Klubowych Mistrzostw Świata w Japonii przeciwko katarskiemu Al-Sadd złamał kość piszczelową w lewej nodze.
Powinien odpoczywać od futbolu jedynie cztery-pięć miesięcy, czas rehabilitacji wydłużył się jednak one do ośmiu. Cztery kolejne były z kolei pasmem wzlotów i upadków, co wystawiło na próbę jego psychikę.
W szpitalu Quirón pojawiła się liczna reprezentacja szatni Barçy, doktor Cugat, fizjoterapeuta Emili Ricart (z którym Villa spędził długie godziny na ciężkiej pracy), a także żona Patricia, która była u jego boku w najcięższych momentach, nie pozwalając na żadne załamanie.
Pierwsze wydawane prognozy obejmowały pięciomiesięczny okres rehabilitacji i przewidywały powrót Villi na mistrzostwa Europy, a nawet kilka minut w ostatnich spotkaniach Champions League. I chociaż lekarze robili wszystko, co było w ich mocy, nie udało się.
22 maja, po treningu z drużyną Juvenil A, David wykonał telefon do Vicente del Bosque, by oznajmić swoją decyzję, że rezygnuje z udziału w zgrupowaniu reprezentacji. "To była najuczciwsza rzecz, jaką mogłem zrobić" - komentował sprawę Asturyjczyk. Przegrał pierwszą bitwę, ale nie wojnę. Przez całe wakacje ciężko pracował na Ibizie, ćwicząc w pocie czoła z Ricartem i oswajając się z piłką z Movillą i byłym piłkarzem, Javim Moreno, tak by rozpocząć presezon już w jak najlepszej formie.
Temat jego powrotu pojawił się znowu w kontekście nadchodzącego Pucharu Gampera, jednak jak się później miało okazać, Tito zadecydował, że Villa na boisku pojawi się już tydzień wcześniej, w Bukareszcie. Rozegrał tam kilka minut, a następnie zrobił to dopiero w pierwszym meczu ligowym z Realem Sociedad. Strzelonego wówczas gola zadedykował swojej żonie Patricii i córkom Zaidzie i Olalli, a celebrował go w serdecznym uścisku z Ricartem.
Ten błyskawiczny powrót nie miał jednak swojego ciągu dalszego i to mimo spektakularnych statystyk: 8 goli, 5 w lidze, 3 w Pucharze. Napastnik "grzał" ławkę rezerwowych i nawet w pojedynku z Betisem Tito, by zmienić kontuzjowanego Cesca, wpuścił na boisku Alexisa zamiast El Guaje, który wciąż nie grał.
Spotkanie z Atlético będzie zatem kluczowe: bez Fàbregasa, jednego z jego dublerów, szanse Villi na występ rosną. Ale jeśli Asturyjczyk ponownie zostanie na ławce rezerwowych, kto wie, czy ta decyzja Tito nie będzie decydująca dla przyszłości zawodnika.
Komentarze (62)