Martí Ventolrà - historia sportu i miłości

Rozwad

1 stycznia 2013, 18:51

Sport

4 komentarze

Po długiej przerwie na łamy serwisu wracamy z cyklem artykułów Wielcy zapomniani. Pierwsza część o Czarodzieju z Kostaryki - Alejandro Morerzę Soto - cieszyła się dużym zainteresowaniem, dlatego dziś reaktywujemy serię i sięgamy pamięcią do lat trzydziestych XX wieku, aby przybliżyć historię sportu i... miłości Martíego Ventolri Forta.

Martí Ventolrà Fort był bardzo charyzmatycznym zawodnikiem, obdarzonym doskonałą kondycją fizyczną, szybkością i diabelskim czuciem piłki - był jedną z wielkich postaci FC Barcelony w latach trzydziestych XX wieku. Urodził się w Barcelonie w dniu 16 grudnia 1906 roku na calle Valencia. Był synem Katalończyków - Josépa i Montserrat, jednak jego historia zaprowadziła go do Ameryki Północnej, gdzie ożenił się z wnuczką prezydenta Meksyku.

Rozpoczął swoją przygodę z futbolem w wieku czternastu lat. Jego pierwszymi klubami były Fortpienc oraz Catalunya (de Les Corts). Wielkie drużyny europejskie widziały w nim potencjał, który wybiegał poza skalę, jednak Martí Ventolrà był niepełnoletni i nie otrzymał on zgody rodziców na podpisania umowy z europejskim klubem. Wtedy na scenie pojawił się RCD Espanyol. W operacji wziął udział sam prezydent Katalonii. Dodatkowo dzięki wpływom Oliverasa de la Rivy, prezydenta Espanyolu, ojciec młodego piłkarza dostał pracę w firmie jako funkcjonariusz publiczny. Wreszcie wiosną 1925 roku młody Martí zadebiutował w pierwszej drużynie, w której grał aż do końca sezonu 1929/30, kiedy Espanyol zdobył Puchar Króla pokonując w finale rozgrywek Real Madryt, w meczu, który historia zapamiętała jako finał na wodzie.

Szczyt kariery w ojczyźnie

W tym samym czasie Martí Ventolrà Fort zadebiutował również w reprezentacji Hiszpanii, w której rozegrał ostatecznie zaledwie dwanaście oficjalnych spotkań. Debiut był dla niego wyjątkowo udany, ponieważ w Bolonii w spotkaniu z Włochami jego drużyna wygrała 2:1, a młody Katalończyk zdobył zwycięską bramkę. Co ciekawe Martí rozegrał również dwanaście spotkań w nieoficjalnej reprezentacji Katalonii. Wracając do kariery klubowej, Ventolrà, o którym było wyjątkowo głośno w mediach, stał się obsesją prezydenta Sevilli - Baróna de Gracii Reala, który za kaprys sprowadzenia do klubu Padróna i właśnie Ventolri zapłacił astronomiczną, jak na tamte, czasy kwotę 75 tysięcy peset. W Sewilli, oczywiście nie mogło być inaczej, serwował kibicom niezapomniane spektakle. Jednak w Andaluzji piłkarz nie czuł się komfortowo, na co narzekał w liście wysłanym do swojego przyjaciela z Espanyolu - Ricardo Saprissa. Na ratunek przyszła FC Barcelona.

Po trzech latach spędzonych w Sevilli, piłkarz wrócił do domu i na Les Corts grał aż do wybuchu wojny. W tym etapie swojej kariery Martí Ventolrà wygrał dwa mistrzostwa Katalonii (1934/35 i 1935/36) i zagrał w 58 meczach ligowych, zdobywając 31 bramek. Punkt kulminacyjny jego występów w stolicy Katalonii nastąpił 21 kwietnia 1935 roku w meczu z Realem Madryt (5:0), kiedy Ventolrà zdobył cztery bramki i na zawsze przeszedł do historii katalońskiego klubu. Do tej pory żaden piłkarz FC Barcelony nie strzelił tylu goli w jednym klasyku. Niestety - jak w wielu przypadkach piłkarzy Barçy - Ventolrà znalazł się na szerokim zakręcie swojej piłkarskiej kariery wraz z wybuchem wojny. Drużyna, z poważnymi problemami gospodarczymi, zdecydowała się odbyć tournee po Meksyku i Stanach Zjednoczonych. Oferta była kusząca: 15 tysięcy dolarów. Błąd, nieodparta. FC Barcelona wyruszyła do Ameryki w dniu 17 maja 1937 roku i nie wróciła aż do października. Ale Ventolrà nie wrócił wcale.

Miłość drogą do Meksyku

W porcie Veracruz, na łodzi, jego syn Martín wspomina rozwój pamiętnych wydarzeń. Wszystko zrelacjonował dziennikarz radiowy Agustín 'Escopeta' González. "Marti, chcesz został w Meksyku? Tu jest umowa!" - mówił Baltasar Junco, działacz klubu Club España. "Nawet jeśli wezmą moje torby, ja i tak zostanę!" - odpowiedział Ventolrà. Powiedziane i zrobione. Marti nie wrócił z zespołem do Barcelony i nie postawił nogi w rodzinnym mieście do 1955 roku. Podczas tournee Katalończyk na jednym z przyjęć Lázaro Cárdenasa, prezydenta Meksyku, spotkał jego wnuczkę - Joséfinę Rangelę Cárdenas. Uczucie rozkwitło natychmiastowo. Para pobrała się w 1939 roku i w przyszłości miała czworo dzieci - Martína, Pepe, Guadalupe i Jorge. Wszyscy odziedziczyli piłkarskie geny po ojcu. Jego najstarsi synowie reprezentowali barwy Toluca, ponadto Pepe wystąpił w Mundialu w Meksyku w 1970 roku. Z drugiej strony Jorge z gorszym skutkiem grał w Oaxtepec. Co ciekawe brat Martíego - Josép również był piłkarzem FC Barcelony i do tej pory mieszka w stolicy Katalonii. W swojej karierze reprezentował również barwy Sabadell oraz Tenerife.

W konsekwencji Martí Ventolrà reprezentował Club España przez dwa pierwsze lata spędzone w Meksyku, a następnie w latach 1939-1950 bronił barw Atlante, który - ciekawostka! - również występuje w kolorach granatowym i czerwonym. Zdobył wiele tytułów i został królem strzelców (17 goli w 14 meczach) w 1945 roku. Ponadto był zawsze dobrze postrzegany przez społeczeństwo, ze względu na zalety piłkarskie, jak i swoje człowieczeństwo. Ventolrà grał w piłkę bardzo długo, bo aż do 44 roku życia. W sumie był trzy dekady na boisku. W 1934 roku wystąpił na Mundialu z reprezentacją Hiszpanii. Wystąpił również gościnnie w filmie Los nietos de Don Venancio w 1946 roku. Stał się obywatelem Meksyku w 1947 roku. Po zakończeniu kariery sportowej rozpoczął pracę w Ministerstwie Komunikacji i Transportu w rządzie, ale nigdy tak naprawdę nie rozstał się ze światem sportu. Był skautem, a następnie trenerem na ławce Puebli (rok) i La Laguna (aktualnie Santos) z Torreón.

Powrót do ojczyzny

Martí Ventolrà wrócił do Barcelony w 1955 roku. Jego ojciec był bardzo chory i postanowił wrócić do domu, aby go odwiedzić. Co ciekawe piłkarz był uważany za katalońskiego nacjonalistę z lewicowymi poglądami, dlatego zaangażowanie polityczne w latach Republiki umożliwiło mu powrót do kraju, jednak tym samym ryzykował uwięzieniem przez organy generała Franco. Tuż po powrocie FC Barcelona zaproponowała mu pracę w zarządzie, ponieważ klub znajdował się w czasach kryzysu i współpraca z Ventolrą wydawała się być dobrym pomysłem. Ale w tym momencie Martí był bardziej meksykański, aniżeli kataloński. Nie mógł zostać. Chciał wrócić do swojego drugiego domu, do rodziny. Tym bardziej, że kiedy przebywał w Barcelonie jego żona urodziła mu czwarte dziecko - Jorge. Mimo wszystko Ventolrà nigdy nie przestał czuć silnego związku z Barceloną i Katalonią. Jego syn Martín wciąż wspomina, kiedy tata śpiewał mu do snu katalońską piosenkę Tres Triques i uczył go najważniejszych słów w rodzimej mowie, które nigdy nie zapomniał. Ostatecznie kolejny z wielkim zapomnianych zmarł w wieku 70 lat w dniu 5 czerwca 1977 roku - oczywiście w Meksyku w towarzystwie bliskiej rodziny. Co ciekawe zmarł już jako dziadek, dokładnie w dniu narodzin swojego wnuka - Martína.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze