Liga Messiego: 28 bramek i 8 asyst

Eoren

14 stycznia 2013, 15:50

Mundo Deportivo

46 komentarzy

Ignacio Camacho musiał nie oglądać Superpucharu Europy, w którym Barça pokonała Porto 2:0, 26 sierpnia 2011 roku w Monako. To w tym spotkaniu Leo Messi wykorzystał błąd kolumbijskiego pomocnika Freddy'ego Guarina, który wykonał niedokładne podanie do bramkarza. Wystarczył balans ciała, którym Argentyńczyk ograł strzegącego bramki Porto Heltona, i piłka już trzepotała w siatce.

Na La Rosaleda Leo Messi powtórzył tę samą akcję. Pojawił się znikąd i przechwycił podanie do Wilfredo Caballero, bramkarza Málagi. Ten ostatni dał się oszukać swojemu rodakowi i zostawił bramkę niestrzeżoną.

To właśnie charakteryzuje najlepszego piłkarza na świecie. Może nie rzucać się w oczy, ale wszystko ma pod kontrolą. Wydawałoby się, że taką sytuację można nazwać prezentem, ale jest to raczej kradzież piłki. Coś takiego wymaga intuicji, szybkości i umiejętności technicznych, zarówno by podanie przechwycić, jak i zamienić w bramkę.

Pobić Martína i Ronaldo

To był dwudziesty ósmy gol Leo Messiego zdobyty w dziewiętnastu spotkaniach ligowych. Bezprecedensowe osiągnięcie jeśli wziąć pod uwagę pierwszą połowę sezonu. I to nawet mimo pewnej ospałości w trzech ostatnich spotkaniach w Lidze. Po ustrzeleniu takiej liczby dubletów, teraz Messi kolekcjonuje zaledwie po jednym trafieniu w każdym meczu (kolejno z Realem Valladolid, Espanyolem i Málagą). Mimo tego zanotował już dziewięć spotkań z rzędu, w których jego strzały znajdowały drogę do bramki. Jeśli uda mu się trafić do siatki także na Estadio Anoeta, w spotkaniu z Realem Sociedad, wyrówna barceloński rekord dziesięciu spotkań z rzędu ze strzeloną bramką ustanowiony przez Mariano Martína (1942/43) i osiągnięty również przez Ronaldo (1996/97).

Mówiąc o Leo Messim lepiej powstrzymać się od wykonywania skomplikowanych obliczeń: udało mu się już przechytrzyć najrozmaitsze kalkulatory. Jednak wyniki osiągnięte przez niego do tej pory wskazują, że jeśli uda mu się w drugiej połowie sezonu utrzymać takie samo tempo strzeleckie, może zakończyć w tym roku ligowe rozgrywki z liczbą 56 bramek na koncie. To o sześć więcej niż wynik osiągnięty przez niego w zeszłym roku, który zapewnił mu ostatnie trofeum Pichichi i Złotego Buta. Liczba iście stratosferyczna. Jeśli nie uda mu się pobić swojego własnego rekordu, to prawdopodobnie tylko dlatego, że nie zapomina także o tym, by grać na rzecz drużyny.

Mogliśmy się o tym po raz kolejny przekonać w Máladze, gdzie po jego podaniu przerzucającym piłkę poza linię obrony padł gol Cesca Fàbregasa na 0:2. Messi asystował także Thiago przy trafieniu na 0:3, gdzie rozegranie piłki między tymi dwoma zawodnikami umożliwiło Alcântarze strzał z dystansu pod idealnym kątem. Tak więc Messi kończy rundę jesienną nie tylko z dwudziestoma ośmioma golami, ale także z ośmioma asystami. Takie liczby muszą robić wrażenie.

W ten sposób Leo mógł uczcić swoją czwartą Złotą Piłkę, ponieważ było to jego pierwsze rozegrane spotkanie od powrotu z gali w Zurychu. Mecz Pucharu Króla przeciwko Córdobie Argentyńczyk spędził na ławce. Wszyscy spodziewają się, że kolejną Złotą Piłkę Messi zaprezentuje kibicom w środę, przed ćwierćfinałowym meczem, w którym Barcelona po raz kolejny zmierzy się z Málagą.

Bez hat-tricka hat-tricków

Nawiasem mówiąc, Argentyńczyk już w zeszłym sezonie zaaplikował ekipie z Andaluzji dwa hat-tricki w dwóch ligowych spotkaniach. Manuel Pellegrini i jego obrońcy mogą się więc cieszyć, że tym razem udało im się trochę skuteczniej upilnować Argentyńczyka.

Jednak problemem Málagi pozostaje fakt, że mimo mniejszej skuteczności strzeleckiej, Messi i tak zakończył spotkanie z golem i dwoma asystami na koncie. Za to Camacho następnym razem prawdopodobnie zastanowi się dwukrotnie zanim zdecyduje się zaadresować podanie do własnego bramkarza.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (46)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze