Oceny za mecz z Realem Sociedad

Ściah

24 stycznia 2013, 12:30

116 komentarzy

Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Alves 4, a Xavi 6.2(5)". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.

Oceniający: Ściah

Valdés – 5 – Tym razem nasz portero nie mógł narzekać na brak zajęć. Baskijscy rywale z zaskakującą regularnością potrafili stwarzać sobie sytuacje bramkowe i trzeba przyznać, że w większości przypadków ich strzały sprawiały Víctorowi sporo problemów. Już sam fakt wpuszczenia trzech goli jest wymowny. Naturalnie nie będziemy za te sytuacje wieszali na Valdésie psów, ale trzeba uczciwie przyznać, że nie był w tym meczu dla zespołu wartością dodaną. Jedyną dobrą interwencję zaliczył tuż przed końcem pierwszej połowy. Poza tym przeciętnie.

Alves – 4,5 – Rozpoczął bardzo aktywnie i odważnie, uczestnicząc w grze wzajemnej oraz solidnie ustawiając się w defensywie. Potrafił również wyjść na pozycję, czego efektem była asysta przy golu Pedro. Dogranie Daniego należy wliczyć w poczet „wzorowych”. Niestety, później było już tylko gorzej. Brazylijczyk powrócił do swojej naturalnej i jednocześnie bardzo słabej formy zagrań. Nie zaliczył ani jednego celnego dośrodkowania, a w grze wzajemnej nie dawał drużynie tyle, co w początkowej fazie meczu. Możemy mieć do Alvesa pretensje o ofensywę, ale tę kwestię można jeszcze wybaczyć obrońcy, natomiast bierna postawa przy pierwszym golu Castro, przejawiająca się w braku ofiarnej próby blokowania strzału, zasługuje na najwyższą krytykę. Była to niemal kopia sytuacji z ubiegłorocznego meczu z Sevillą, zatem jak widać Dani nie potrafi wyciągać wniosków ze swoich błędów. Naszemu prawemu obrońcy można dodatkowo zarzucić spóźnienie się przy zejściu na swoją pozycję po rzucie rożnym, kiedy to padł drugi gol dla Realu Sociedad. Podsumowaniem postawy Alvesa niech będzie jego dośrodkowanie z 89. minuty, które trafiło dokładnie… do nikogo.

Piqué – 3,5 – Statystyki mogą czasami zakłamywać rzeczywistość. Gerard przez niemal godzinę swojej gry zaliczył aż dziewięć odbiorów i tylko jedną stratę, ale jego negatywny wpływ na sobotni mecz jest nieporównywalnie większy niż kilka pozytywnych zagrań. Przede wszystkim nasz wychowanek łącznie z całą defensywą miał problem z ruchliwymi napastnikami rywala, którzy uciekali spod krycia i co najgorsze potrafili wygrywać pojedynki główkowe, ustawiając się lepiej od naszych obrońców. Przykładem może tu być pierwszy gol Castro. Piqué pomylił się przy wyjściu w powietrze i pozwolił odegrać futbolówkę 16 centymetrów niższemu Griezmannowi. To napędziło akcję Basków i skończyło się utratą bramki. Jednak najgorszym zachowaniem Gerarda było zbyt łatwe wykluczenie z boiska, które postawiło zespół w arcytrudnej sytuacji. Pierwsza kartka była efektem nieodpowiedzialnego i nieprzemyślanego zagrania rodem z boisk młodzieżowych, natomiast druga błędnego ustawienia i spóźnionej interwencji. Tym razem Piquénbauer zawalił nam mecz.

Puyol – 5,5 – Dość przeciętny podobnie jak cała linia defensywna. Nie grał źle, ale miał problemy z pewnością swoich zagrań. Dwukrotnie (4. oraz 17. minuta) swoim wślizgiem przeciął powietrze, czym dał rywalowi możliwość na kontynuowanie akcji. Przy utracie pierwszej bramki był odrobinę zdezorientowany i niezdecydowany odnośnie swojego ustawienia, przez co wspólnie z Alvesem nieskutecznie zajął się Velą i pozwolił mu na odegranie do Castro. Przy wyprowadzaniu piłki zdarzało mu się popełnić błędy, czego dowodem jest sześć strat. Niestety, tym razem jako lider defensywy nie spełnił do końca pokładanych w nim nadziei.

Alba – 5,5 – Równie aktywny w ofensywie, co niedokładny. Potrafił włączyć się w akcję lewym skrzydłem, ale jego dogrania były za mało precyzyjne. Oczywiście nie lądowały w trybunach lub na aucie, ale nie stwarzały również bezpośredniego zagrożenia bramki Bravo. Pomimo zaliczenia dwunastu strat w całym meczu był tym obrońcą, który zaprezentował najmniejszą ilość brzemiennych w skutkach zachowań. Można go zganić jedynie za stratę pod koniec pierwszej połowy oraz brak skutecznego krycia Griezmanna, które musiał naprawić Busquets w 60. minucie spotkania. Wspomniany już brak efektywności oraz ogólna słaba dyspozycja linii obrony nie pozwalają nam na wystawienie Jordiemu lepszej noty.

Busquets – 7 – Dość przeciętnie prezentował się w pierwszej połowie, notując głupie straty (17. oraz 30. minuta) oraz niedostatecznie współpracując z linią obrony. Mimo wszystko dobrze czuł się w grze ofensywnej, a swoją prawdziwą wartość i klasę pokazał po wykluczeniu Piqué. Musiał wtedy łatać dużo więcej wolnych przestrzeni, nie zapominając o  naprawianiu błędów słabo dysponowanych kolegów. Świetnie blokował uderzenia rywali z 58. oraz 60. minuty. Dodatkowo napędzał akcje i powstrzymywał zapędy rywali. Krótko mówiąc, harował na całym boisku. Szkoda, że przez wpadki kolegów jego praca nie przyniosła drużynie choćby remisu.

Xavi – 6,5 – Już od początku spotkania „ustawił” sobie grę, czego efektem były dobre podania z 25. oraz 39. minuty. Pracę utrudniły mu indywidualne błędy kolegów oraz wykluczenie Piqué. Xavi musiał wtedy być bardziej ostrożnym w rozgrywaniu, co odbiło się na jakości zagrań. Należy pochwalić go za odpowiedzialność (tylko cztery straty) oraz grę wzajemną. Być może mógł momentami mógł podejmować większe ryzyko, ale czy 2:2 na Anoeta przy grze w osłabieniu jest wystarczająco złym rezultatem, żeby przesadnie ryzykować? Mimo wszystko występ dobry.

Fàbregas – 5 – Nie do końca potrafił odnaleźć się na mokrej murawie Anoeta. Owszem, miał spory udział przy pierwszej bramce, kiedy to przepuścił piłkę od Iniesty do Messiego, dodatkowo zaliczając jeszcze dobre podania w 37. oraz 44. minucie, ale to wszystko na co było stać Cesca tego wieczoru. Przez godzinę gry zdążył dziesięć razy stracić piłkę i trzeba przyznać, że wzięło się to ze stosunkowo przeciętnej postawy Katalończyka w grze wzajemnej. Z całej ofensywnej piątki grał najgorzej, zatem został słusznie poświęcony jako zmiana za niezbędnego obrońcę.

Iniesta – 7(ZM*) – Kapitalnie rozpoczął spotkanie, zagrywając idealnie otwierające podanie do Messiego w 5. minucie, a chwilę później prezentując publice ważny odbiór oraz asystując przy golu Argentyńczyka. W dalszej części meczu odrobinę zgasł, schodząc na drugi plan i prezentując dobre zagranie dopiero na początku drugiej połowy (podanie do Alby). Swoją klasę pokazał jednak ponownie po wykluczeniu Piqué. Wziął ciężar gry na swoje barki i wspólnie z Xavim oraz Sergio starał się kreować sytuacje partnerom. Napędzał akcje i jako jeden z niewielu potrafił dość regularnie przebijać się przez drugą linię Realu Sociedad. Minus za dość pokaźną liczbę strat (11).

Messi – 5,5 –  Leo starał się przez całe spotkanie wpłynąć pozytywnie na końcowy rezultat, ale jego postawa pozostawiała wiele do życzenia. Od wielkich wymaga się równie wielkich czynów w kryzysowych sytuacjach, a tutaj trzeba przyznać, że La Pulga delikatnie nas zawiódł. Owszem, Argentyńczykowi należą się brawa za zdobycie bramki oraz próby cofania się i rozgrywania akcji, jednak takich popisów jak sytuacja z 78. minuty było zbyt mało. Należy pamiętać o dwóch niewykorzystanych przez Messiego okazjach z pierwszej połowy, które mogły „pozamiatać” całe spotkanie. Niestety, nasz wychowanek nie grzeszył skutecznością, dodatkowo nie prezentując ani jednego otwierającego dogrania do partnerów. W drugiej połowie zgasł podobnie jak cały zespół i nie potrafił zagrozić bramce Bravo. Usprawiedliwieniem postawy Leo może być gra drużyny w osłabieniu, ale nie powinno to przesłonić obiektywnego spojrzenia na efektywność zagrań najlepszego piłkarza świata.

Pedro – 6 – Tym razem pracował dość umiarkowanie w ofensywie na rzecz innych zawodników, pozostając lekko w cieniu, ale mimo wszystko jego gwiazda zabłysła dwukrotnie. Najpierw jeszcze nieśmiało w 14. minucie, kiedy po świetnym strzale z dystansu piłka trafiła w słupek, natomiast jedenaście minut później rozbłysła pełnią blasku w trakcie idealnego wykańczania zespołowej akcji Blaugrany. Kanaryjczyk w tempo wyszedł na pozycję kontrolując linię spalonego i bezbłędnie umieścił futbolówkę w siatce. W defensywie pracował nieźle, notując dwa odbiory, ale przede wszystkim brawa należą mu się za pracę podczas gry w osłabieniu. Ocena dobra. Na lepszą zabrakło wyraźniejszych efektów.

Rezerwowi:

Mascherano – 3 – Prawdziwy pechowiec. Chwilę po wejściu na boisko próbował blokować strzał Castro, a jak się to skończyło mógł zobaczyć każdy culé. Na jego pocieszenie Mallenco zdecydował się nie zaliczać gola jako bramki samobójczej Javiera. Później grał całkiem nieźle prezentując przyzwoite ustawianie się oraz dobrze interweniując w 70. oraz 81. minucie. Niestety zgroza nadeszła wraz z doliczonym czasem gry. El Jefecito zaprezentował fatalne ustawienie połączone z kryciem „na radar” i w konsekwencji Agirretxe mógł cieszyć się z zapewnienia swojemu zespołowi trzech punktów.

Adriano – bez oceny – Grał zbyt krótko.

*Zawodnik Meczu wg Redakcji FCBarca.com

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (116)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze